Yung: rynek akcji nie mówi nic w gospodarce

Poleganie na rynku akcji jako źródle wskazówek dotyczących gospodarki jest pomyłką, dowodzi Julieta Yung, ekonomistka w Fed w Dallas.

Fed tłumaczył wstrzymanie się od podwyżki stóp procentowych w lutym zawirowaniami na rynkach akcji i obligacji. Tymczasem Yung twierdzi, że indeksy giełdowe, jak S&P500, są tak kiepskim wskaźnikiem zmian w gospodarce, że nie powinno się ich traktować jako zwiastunów dynamiki PKB. W przypadku konkretnie tego indeksu wystarczy popatrzyć na jego skład. Połowa tworzących go spółek to przetwórcy. To nie odpowiada strukturze gospodarki USA, wskazuje Yung.

NYSE, Wall Street
Zobacz więcej

NYSE, Wall Street

ARC

Szukanie na rynkach akcji wskazówek dotyczących przyszłego zatrudnienia i wydatków konsumpcyjnych stało się obsesją na Wall Street w okresie pierwszych sześciu tygodniu 2016 roku, kiedy S&P500 stracił 11 proc., rozpoczynając rok najgorzej w historii. Yung uważa, że to błąd, bo notowaniami akcji kieruje w takim samym stopniu „szum” jak „informacja”. Ekonomistka Fed podkreśla jednocześnie, że to że rynek akcji nie jest dobrym wskaźnikiem stanu gospodarki nie oznacza iż bank centralny nie powinien go monitorować. Powinien go traktować jako element większej układanki, uważa Yung.

- Polityka monetarna jest oparta o dane, a integracja rynków finansowych jest większa niż kiedykolwiek – powiedziała. - Wciąż jest ważne, aby Fed obserwował rozwój sytuacji finansowej na świecie, a rynek akcji jest jednym z elementów – dodała.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, Bloomberg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Yung: rynek akcji nie mówi nic w gospodarce