Z urzędem skarbowym w restauracji...

opublikowano: 31-05-2011, 12:38

...czyli przyjemności biznesmena w Niemczech.

Proszę nie brać tytułu tego felietonu dosłownie i nie zapraszać urzędników niemieckiej skarbówki do restauracji na suto zakrapiane kolacje. Nawet wręczenie kwiatków urzędniczce, po załatwionej po naszej myśli sprawie, może ona potraktować jako formę łapówki... Nic nam jednak nie przeszkadza potraktować Urzędu Skarbowego jako strategicznego sponsora naszych wydatków w restauracji.

Oczywiście powinniśmy być gospodarzami takiego obiadu czy kolacji, a uczestniczyć muszą w nim nasi partnerzy w interesach lub kandydaci na nich. Możemy też zabrać pracowników firmy. Co do wysokości poniesionych kosztów, to wolno nam sobie pozwolić nawet na luksusowe lokale, o ile cel tego spotkania usprawiedliwia konsumpcję homarów.

Niemiecki urząd skarbowy zwróci na cały zapłacony podatek obrotowy (Vorsteuer) a 70 proc. pozostałej sumy zaliczy w koszty firmy. Musimy tylko poprosić kelnera o wydrukowany kwit kasowy, na którym wyszczególnione będą skonsumowane potrawy i napitki. Nawet napiwek, jeżeli znajdzie się na paragonie, jest kosztem uzyskania przychodu. Prosimy kelnera o „Bewirtungsbeleg” a w firmie uzupełniamy go, wpisując nazwiska uczestniczących osób i okazję, z jakiej je podejmowaliśmy. Na rachunku powyżej 150 EUR powinno być także wyszczególnione nazwisko lub firma ugaszczającego.

Ponieważ małe prezenty wzmacniają stosunki międzyludzkie, to i tutaj niemiecki minister finansów jest pobłażliwy. Każdego z naszych partnerów w interesach możemy w ciągu roku obdarować podarunkami do sumy 35 EUR netto. Dostaniemy wtedy zwrot podatku obrotowego, a wydatek stanie się kosztem firmy. Musimy odnotować na rachunku nazwisko obdarowanego, a wręczenie prezentu powinno być związane z jakąś okazją i nie powinniśmy w zamian niczego oczekiwać. Jeżeli jednak czegoś oczekujemy, to prezent staje się nielegalną łapówką.

Niemiecki urząd skarbowy osładza nam także koszty poniesione w związku z podróżami służbowymi. Jeżeli wybierzemy się w nie własnym samochodem, to każdy przejechany kilometr obniży zysk firmy o 30 centów. Oczywiście wtedy kwitków za zakupione paliwo nie ma co składać w księgowości. Co ciekawe, jeśli wybierzemy się w podróż służbową rowerem, to każdy przepedałowany kilometr jest wart 5 centów.

Kosztem są także wydatki na bilety kolejowe lub samolotowe oraz związane z noclegami. Przy tych ostatnich proszę zwracać uwagę, aby rachunek był wystawiony na firmę, a nie na nazwisko nocującego. Gdy przebywamy poza firmą ponad osiem godzin to oszczędność wynosi 6 EUR, a w przypadku całego dnia rośnie do 24 EUR. Dotyczy to podróży na terenie Niemiec, bo przy wyjeździe do Warszawy lub Krakowa cały dzień pobytu daje nam 30 EUR kosztów. Najwięcej kosztów możemy naliczyć za dzień spędzony w Islandii, bo aż 77 EUR, a zaraz potem, nie wiedzieć czemu, w Angoli (71 EUR).

Jeżeli zdecydujemy się wprowadzić własny lub kupiony samochód do firmy, to mamy możliwość wliczenia wszystkich kosztów jego prywatnego używania w koszt działalności gospodarczej. Musimy tylko udowodnić, na podstawie prowadzonych notatek przez wybrane trzy miesiące, że ponad 50 proc. przejechanych kilometrów było związane z jazdami służbowymi. Wtedy za naszą podróż samochodem z rodziną na wakacje do Hiszpanii płaci firma....

Fiskus nie jest jednak aż tak łaskawy. Dochód firmy musimy powiększyć miesięcznie o 1 proc. ceny brutto, za został sprzedany nasz samochód w roku jego pierwszej rejestracji. I do tego do 80 proc. z 1 proc. musimy doliczyć i zapłacić 19 proc. podatku obrotowego Wyższa matematyka przełożona na prosty język mówi, że dobrze mieć w firmie nowy, niezbyt drogi samochód, a nad kupnem kilkuletniego Maybacha trzeba się poważnie zastanowić.

Wracając do naszego urlopu w Hiszpanii. Jeżeli polecimy samolotem do Barcelony i po trzech dniach uczestniczenia w targach pozwolimy sobie jeszcze przez tydzień całkiem prywatnie wylegiwać się na plaży, to 30 proc. ceny biletu lotniczego stanie się kosztem uzyskania przychodu. Czasem więc niemiecki urząd skarbowy uśmiecha się do nas i pozwala choć trochę radować życiem...

Radoslaw Serafin Autor prowadzi w Görlitz biuro rachunkowe wyspecjalizowane w obsłudze polskich firm www.de-firma.de
Radoslaw Serafin Autor prowadzi w Görlitz biuro rachunkowe wyspecjalizowane w obsłudze polskich firm www.de-firma.de
None
None

Radoslaw Serafin
Autor prowadzi w Görlitz biuro rachunkowe wyspecjalizowane w obsłudze polskich firm www.de-firma.de

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane