Zaczyna się polowanie na Kruka

Magdalena Laskowska
06-05-2008, 00:00

V&W chce kontroli w jubilerskiej spółce.

Analitycy nie mają złudzeń — V&W musi podnieść cenę

V&W chce kontroli w jubilerskiej spółce.

Kierujący W. Krukiem widzą

w tym wrogie przejęcie, a analitycy wątpią w powodzenie transakcji.

Ostatnie przejęcie Artmana przez LPP zmotywowało konkurentów. Zarząd odzieżowej Vistuli & Wólczanki (V&W) ujawnił plan przejęcia kontrolnego pakietu akcji jubilersko-odzieżowej grupy W. Kruk. Nic z tego — to pierwszy komentarz drugiej strony.

V&W ogłosiła wezwanie na 66 proc. akcji Kruka. Płaci 23,7 zł za papier, czyli 0,85 proc. więcej, niż wymaga tego prawo.

— To odpowiednia wycena, zgodna z prawem. Poczekajmy na reakcję rynku. Transakcja opiera się na kalkulacjach, nie na emocjach — mówi Rafał Bauer, prezes V&W.

Czy stawka zostanie podniesiona?

— Nic za wszelką cenę — odpowiada prezes.

Marne szanse

Transakcja dojdzie do skutku, jeśli V&W skupi 51 proc. walorów. Obecnie największym akcjonariuszem poznańskiej spółki jest Wojciech Kruk, kontrolujący 22,3 proc. papierów. W akcjonariacie obecni są inwestorzy finansowi. Zapisy potrwają do 27 maja.

— To zaskakująca wiadomość. Cena nie zawiera żadnej premii i nie sądzę, by akcjonariusze W. Kruka zdecydowali się na sprzedaż akcji. Poważnie zainteresowany przejęciem inwestor powinien zaproponować wyższą cenę. V&W nie będzie zaskakiwała w tym roku wynikami. Kosztowne remonty galerii handlowych spowodują, że wynik, na tle dynamicznie rosnących konkurentów, będzie wyglądał blado. Próba przejęcia wygląda na robienie wokół spółki szumu, który ma sprawić, że będzie się o niej sporo mówiło w kontekście śmiałych planów, co może przesłonić ocenę wyników — uważa jeden z zarządzających, chcący zachować anonimowość.

— Z powodu niskiej ceny wezwanie zapewne się nie uda. Dla V&W byłaby to bardzo atrakcyjna transakcja. Spółka weszłaby w nowy segment dóbr luksusowych. Jednak nie widać znaczących korzyści dla akcjonariuszy W. Kruka, płynących z ewentualnej transakcji — mówi Bartek Dębowski, analityk DM BGŻ.

Piotr Łopaciuk, analityk Erste Bank, twierdzi, że W. Kruk jest niedowartościowaną spółką, a jej jedną akcję wycenił na 31,8 zł. Na zamknięciu wczorajszej sesji za akcję W. Kruka, po 4,54-procentowym wzroście, płacono 23,48 zł.

Negatywne zaskoczenie

Założyciel biżuteryjnej spółki o planach V&W dowiedział się od nas.

— Jestem zaskoczony, bo nie było na ten temat żadnych rozmów. Odbieram to jako próbę wrogiego przejęcia. Kruk jest dorobkiem mojej rodziny i nie chcę stracić nad nim kontroli — mówi Wojciech Kruk.

Zarząd odzieżowej spółki zapewnia, że ma dobre intencje.

— Nie chcemy wrogo przejmować W. Kruka, bo jesteśmy pełni uznania dla założyciela spółki i zarządu, który świetnie nią kieruje. Jeśli uda się nam przejąć kontrolę w tej spółce, nie będziemy wymieniać obecnego zarządu. Nie kontaktowaliśmy się wcześniej z władzami firmy, bo według opinii naszych prawników nielegalne byłoby informowanie tylko jednego akcjonariusza, pana Wojciecha Kruka, o naszych zamiarach — mówi Rafał Bauer.

Wespół w zespół

Zarząd V&W już wielokrotnie wspominał, że ma w planach przejęcia, jednak dotąd nie mówił o konkretnych datach.

— Wiele lat pracowaliśmy nad naszym wizerunkiem. Uznaliśmy, że po fuzji z Wólczanką i kampanii reklamowej z Jamesem Bondem, przyszedł odpowiedni moment na konsolidację, bo w grupie siła. Dzięki połączeniu mamy szansę stworzyć z poznańską spółką dużą grupę — mówi Rafał Bauer.

Jednak władze jubilerskiej spółki nie widzą takiej potrzeby.

— Nie widzimy przesłanek, dla których W. Kruk miałby się połączyć z V&W. To są dwa różne biznesy. My jesteśmy spółką jubilerską i ten segment chcemy intensywnie rozwijać. Nasza odzieżowa odnoga jest jedynie dodatkiem, stanowi 1/3 całego biznesu — mówi Piotr Piechowiak, wiceprezes W. Kruka.

Przypomnijmy, że na koniec ubiegłego roku V&W miała 411,6 mln zł przychodów i 50,1 mln zł zysku netto, a Kruk odpowiednio: 167 mln zł i 18,9 mln zł.

Wzorem do naśladowania jest dla V&W francuska grupa Louis Vuitton, która w portfelu ma 50 ekskluzywnych marek z różnych segmentów rynku, m.in. sprzedaje: wina i napoje alkoholowe, zegarki i biżuterię, perfumy oraz odzież.

— Podobnie jak Francuzi, chcemy zarządzać wieloma markami różnych branż. Dlatego walczymy o kontrolę nad W. Krukiem — mówi Rafał Bauer.

To połączenie miałoby sens

Próba przejęcia W. Kruka przez Vistulę jest dla mnie zaskoczeniem, choć korzyści wynikające z połączenia wydają się oczywiste. Biznes W. Kruka na pewno pasuje do konceptu Vistuli & Wólczanki. Obie spółki oferują wyroby, które w pewnym stopniu są komplementarne i — co ważniejsze — są adresowane do zbliżonych grup klientów. Spodziewałem się, że Vistula spróbuje przejęć, ale myślałem, że będzie to raczej marka czysto odzieżowa. Muszę przyznać, że pomysł fuzji tych dwóch spółek jest bardzo dobry. Obie mają sensowny model biznesowy i są bardzo dobrze zarządzane. Po przejęciu powstałaby duża grupa w handlu detalicznym, o zróżnicowanej działalności i większych możliwościach rozwoju.

Maciej Bombol

wiceprezes zarządu Millennium TFI

Magdalena Laskowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Laskowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zaczyna się polowanie na Kruka