ZAGRANICZNE BIURA LICZĄ NA POLSKICH YUPPIES

Artur Lisowski
opublikowano: 15-06-1999, 00:00

ZAGRANICZNE BIURA LICZĄ NA POLSKICH YUPPIES

Wzrasta zainteresowanie wycieczkami z obcojęzycznymi pilotami

Z roku na rok przybywa chętnych do korzystania z ofert zagranicznych agencji turystycznych. Według osób kierujących nimi — wyjazdy z zagranicznymi grupami charakteryzują się często wyższym standardem usług niż podróże z grupami polskimi. Takie oferty kierowane są głównie do ludzi zamożnych, zajmujących średnie i wyższe stanowiska menedżerskie.

Działające na rynku polskim zagraniczne biura podróży bardzo często oprócz wyjazdów dla polskich grup proponują również wycieczki organizowane dla turystów z ich rodzimego kraju. Wyjazdy te prowadzone są z reguły w języku obcym. Nie zraża to jednak polskich turystów. Jak przekonują dyrektorzy zagranicznych biur podróży, fakt ten często decyduje o wyborze ich biura.

— Są to oferty dla ludzi bardzo dobrze znających język obcy, w naszym wypadku język angielski. Można zauważyć stały wzrost zainteresowania taką formą turystyki. Wyprawy za ocean stają się modne i bardzo popularne — ocenia Sławomir Błoch z biura American Travel Abroad.

Wiele amerykańskich agencji turystycznych organizuje wycieczki dla turystów mówiących nie tylko w języku angielskim.

— Turysta ma z reguły do wyboru sześć języków: angielski, niemiecki, francuski, włoski, hiszpański, któryś z języków skandynawskich, najczęściej szwedzki, bywa że język holenderski. Na organizowanych przez naszego amerykańskiego partnera wycieczkach można spotkać turystów praktycznie z całego świata — mówi Barbara Dziedzic z biura Pekao Services.

Niemiecka siła

Coraz więcej osób decyduje się na wyjazdy z grupami niemieckojęzycznymi. Na tak dużą popularność tych ofert wpływa przede wszystkim to, iż niemieckie biura podróży oferują wycieczki do wszystkich największych kurortów na świecie.

— Na nasze oferty odpowiada kilkaset osób rocznie. Przeciętna cena organizowanego przez nas wyjazdu wynosi około 5 tys. DEM. Faktem jest, że jeżdżą z nami ludzie dobrze sytuowani finansowo — opowiada Piotr Giera z biura Euroreisen GmbH.

Bez problemów

Prowadzący biura podróży podkreślają, że wciąż jednym z największych problemów utrudniających wyjazdy polskich turystów za ocean, są wizy wjazdowe. Sytuację poprawiły trochę wydawane coraz częściej wizy dziesięcioletnie. Część dyrektorów biur podróży uważa, że dla ludzi zamożnych dostanie wizy nie jest specjalnym problemem. Wiele osób nie decyduje się na taki wyjazd, ponieważ obawia się formalności związanych z oczekiwaniem na jej przyznanie.

— Gdyby nie problemy z wizami, to sektor ten rozwijałby się bardzo dobrze. Na razie, oferując jedynie takie wyjazdy, nie można by prowadzić biura podróży. Relatywnie wycieczki tego typu nie są drogie — ocenia Barbara Dziedzic.

Głównie menedżerowie

Na wycieczki prowadzone w językach obcych decydują się z reguły ludzie zajmujący średnie i wysokie stanowiska menedżerskie.

— Na taki wyjazd decyduje się z reguły kilkanaście osób miesięcznie. Są to przede wszystkim ludzie zamożni, zajmujący stanowiska menedżerskie w firmach polskich i zagranicznych. Jeżeli ktoś chce skorzystać z takiej oferty, to musi liczyć się z kosztami sięgającymi 2,5-3 tys. dolarów za osobę na dwa tygodnie pobytu — mówi Sławomir Błoch.

Biura podróży wiedzą, że klient chce wiedzieć wszystko na temat oferowanego mu wyjazdu.

— Posiadamy katalogi amerykańskich firm z oferowanymi przez nie cenami i naszą prowizją, która wynosi z reguły kilka procent. To bardzo ważne, aby oferta była klarowna — uważa Sławomir Błoch.

Wyższy standard

Zagraniczne agencje turystyczne są zdania, że rynek ten nadal będzie się rozwijał.

— Jeżeli polscy yuppies dorosną, to za 3-4 lata będziemy mieli wielu klientów. Na pewno nie będzie to jednak rynek masowy — zapowiada Barbara Dziedzic.

— Osoby, które korzystają z naszej oferty, bardzo dużo podróżują po świecie. Biznesmeni, którzy decydują się na taki wyjazd, często załatwiają tam również swoje interesy. Można powiedzieć, że łączą przyjemne z pożytecznym. W tym roku zainteresowanie takimi wyjazdami jest o wiele większe — podkreśla Jadwiga Grochowska z biura Polamer.

Wielu dyrektorów zagranicznych biur podróży uważa, że wycieczki prowadzone w języku polskim charakteryzują się niższym standardem usług niż wycieczki dla turystów obcojęzycznych.

— Polscy turyści zakwaterowani są z reguły w hotelach trzy- gwiazdkowych, podczas gdy turyści obcojęzyczni śpią w hotelach cztero-, pięciogwiazdkowych. Oczywiście w zdecydowany sposób wpływa to na cenę takiego wyjazdu — tłumaczy Sławomir Błoch.

— Grupom niemieckim czy amerykańskim rezerwuje się pokoje z widokiem na morze, podczas gdy grupom polskim oferuje się pokoje z widokiem na np. parking — mówi Piotr Giera z biura Euroreisen GmbH.

Ludzie, którzy wybierają taki wyjazd, nie chcą oszczędzać. Rzadko rezygnują z oferowanych na miejscu dodatkowych atrakcji.

— Nasi klienci uważają, że tych dodatkowych wariantów jest zbyt mało — dodaje Sławomir Błoch.

Zdarza się, że polski turysta skarży się na pilotów amerykańskich wycieczek. Prowadzą oni grupę zupełnie inaczej niż robią to piloci polscy.

— Styl oprowadzania turystów przez pilotów amerykańskich przypomina sposób, w jaki robią to piloci japońscy. Wszystko dzieje się bardzo szybko, brakuje czasu na zastanowienie — żartuje Sławomir Błoch.

TYLKO PO POLSKU: Bywało już tak, że ktoś wykupywał u nas wycieczkę prowadzoną w języku angielskim, a podczas rozmowy z konsulem okazywało się, że nie zna tego języka ani w ząb — opowiada Barbara Dziedzic z Pekao Service. fot. Borys Skrzyński

WAŻNI NA RYNKU: Prawie połowa biletów sprzedawanych przez LOT w USA na loty do Polski załatwiana jest poprzez nasze biuro — mówi Sławomir Błoch z biura American Travel Abroad. fot. Małgorzata Pstrągowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Lisowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ZAGRANICZNE BIURA LICZĄ NA POLSKICH YUPPIES