Zanim kupisz perełkę sprawdź, co jest w cenie

Adrian Boczkowski
27-11-2009, 00:00

Dopiero po dwóch tygodniach po sezonie raportów z III kwartału widać, które spółki były wyraźnie niedowartościowane

Od zakończenia sezonu raportów kwartalnych, gdy WIG20 bił tegoroczny rekord, minęły już prawie dwa tygodnie. W tym czasie indeks największych spółek i WIG straciły ponad 3 proc. Wraz z nimi staniała większość spółek, które rynek nagradzał za dobre wyniki. Od 16 listopada już tylko 9 spółek może pochwalić się wzrostem kursu o ponad 10 proc. Wybraliśmy sześć, które rynek mógł uznać za najbardziej niedowartościowane fundamentalnie.

Do czwartku najwyższymi wzrostami mogły pochwalić się Ambra (16,6 proc.), Travelplanet (14,1 proc.) oraz Emperia (13,7 proc.). Pierwsza ze spółek już po II kwartale mogła liczyć na pochwały analityków (był to IV kwartał minionego roku obrotowego spółki). Jednak dopiero teraz kurs dotarł do wrześniowej wyceny BM BPH. Przy pozytywnych nastrojach rynkowych może nadal zwyżkować, bo Ambra mocno poprawiła efektywność operacyjną. Choć przychody nieco spadły rok do roku, firmie udało się bardzo poprawić marże. Zysk ze sprzedaży skoczył z 0,9 do 5,6 mln zł, zysk operacyjny — z 2,3 do 5,7 mln zł, a strata netto (1 mln zł) zamieniła się w 1,3 mln zł czystego zarobku.

Travelplanet wreszcie złapał wiatr w żagle dzięki skokowemu wzrostowi zainteresowania Polaków ofertami last minute. Przychody wzrosły, pośrednik zainkasował bonusy od organizatorów wycieczek i prawie podwoił wyniki. Trwa dobra passa handlowej Emperii. Biznes spółki po wcześniejszych inwestycjach został uporządkowany, a inwestorzy widzą efekty. Porządki w grupie widać też wreszcie w Graalu (kurs wzrósł do 25 listopada o 12,7 proc., dopiero finisz słabej czwartkowej sesji obniżył stopę zwrotu do 8,2 proc.). Rosnące zyski i coraz lepsze perspektywy sprzyjają cukrowej Astarcie. Stalowe Ferrum (+12,5 proc.) dobrze radzi sobie na trudnym rynku, a notowania dodatkowo podgrzewa walka o kontrolę nad spółką.

Przykłady, które wymieniliśmy, pokazuja, że wielu inwestorów buduje pozycje portfelowe na spokojnie, po dokładniejszym zapoznaniu się z wieloma raportami kwartalnymi. Porównują branżowych konkurentów oraz branże, analizując również ich perspektywy. Dlatego efekty ich zakupów widać często w kursach dopiero kilka-kilkanaście dni po zakończeniu sezonu publikacji raportów.

Inwestorów krótkoterminowych interesuje głównie skok kursu natychmiast po publikacji bardzo dobrych wyników. To za nimi podążają kolejni, podbijając wycenę gwiazd jednej lub kilku sesji. Ci, którzy weszli do gry jako pierwsi, wychodzą z niej zarabiając w kilka dni kilka lub nawet ponad 10 proc. Wniosek? Gra pod wyniki może być opłacalna, ale kupowanie podczas euforii już nie. Sezon publikacji wyników z III kwartału potwierdził, że nie zawsze warto rzucać się na akcje danej spółki tylko dlatego, że jest o niej głośno w mediach, a analitycy chwalą jej rezultaty finansowe. Przykład?

Typowa gra pod wyniki odbyła się papierami BZ WBK. Po publikacji rezultatów z III kwartału notowania banku rosły po 5-6 proc., ale tylko dwie sesje. Kto wtedy kupował akcje, nie ma powodu do zadowolenia. Kurs cofnął się bowiem do punktu wyjścia. O tym, że wycena rynkowa zawędrowała już za wysoko, może świadczyć sprzedaż akcji przez członka rady nadzorczej banku. Oczywiście na górce. Kto nie uległ euforii, dziś może te same akcje kupić taniej. Zakup bez euforii byłby obecnie na pewno lepiej przemyślany (był na to czas), a decyzja bardziej racjonalna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Zanim kupisz perełkę sprawdź, co jest w cenie