Zaognia się spór PPL i Baltony

MZAT, MAG
06-04-2012, 00:00

Do sklepów, z których wyrzucono Baltonę, wprowadzili się nowi najemcy.

Latanie to zajęcie stresujące, ale okazuje się, że większego bólu głowy można nabawić się na lotnisku. Zwłaszcza jeśli to lotnisko w Warszawie i Terminal A, gdzie sklepy prowadziła m.in. notowana na NewConnect Baltona. Prowadziła — bo od miesiąca jest w sporze z Polskimi Portami Lotniczymi (PPL), które wypowiedziały jej umowy najmu.

— Z dziewięciu sklepów BH Travel [spółka zależna Baltony — red.] zwrócono nam sześć. Trzy lokale handlowe i dwa pomocnicze nadal bezprawnie są zajmowane. Za każdy dzień zwłoki w zwrocie lokali naliczamy wysokie kary umowne. W trzech z odzyskanych lokali już otwarte zostały nowe sklepy (jeden HDS, dwa Aelia), czwarty (Keraniss) zostanie uruchomiony w sobotę — mówi Przemysław Przybylski, rzecznik PPL.

Baltona zapewnia, że lokale nadal powinny być jej.

— Wszystkie umowy najmu są ważne i wiążące. BH Travel udostępniła część lokali PPL, działając pod przymusem i z zastrzeżeniem zwrotu lokali. Spółka będzie dochodziła stwierdzenia bezskuteczności umów najmu zawieranych przez PPL — mówi Piotr Kazimierski z zarządu Baltony.

W sklepach Baltony na warszawskim lotnisku pracowało 80 osób. Części z nich wręczono wypowiedzenia. — Straty finansowe liczone są już w milionach złotych. Te sklepy zapewniały Baltonie ponad 30 proc. przychodów i nieco mniej zysku operacyjnego — mówi Piotr Kazimierski.

Jego zdaniem, szansa na porozumienie z każdym dniem maleje. Uważa, że przepychanki między spółkami to jedynie wynik zaniedbań PPL, które źle przygotowały przebudowę starszej części terminalu.

— Mamy wieloletnie umowy z PPL. Spodziewaliśmy się więc negocjacji, dotyczących naszej przyszłości na lotnisku. Tymczasem PPL najpierw nie przedstawiały żadnych planów, a potem nagle zaproponowały nam rozwiązanie umów najmu i przystąpienie do przetargu po przebudowie. Gdy się na to nie zgodziliśmy, PPL znalazły pretekst, by nas wyrzucić. To niepoważne — mówi Piotr Kazimierski. PPL nie mają cienia wątpliwości, że wina leży wyłącznie po jednej stronie. Przeciwnej.

— Nie ma tu żadnego drugiego dna. Umowa najmu określa datę dostarczenia dokumentów, na przykład polisy OC czy gwarancji bankowej. BH Travel nie dostarczyła w terminie tych dokumentów, naruszając warunki umowy. Podobne naruszenia zdarzały się w ubiegłych latach i dlatego postanowiliśmy zakończyć współpracę. Plany przebudowy terminalu nie mają z tym kompletnie nic wspólnego — mówi Przemysław Przybylski.

— Nie sposób obronić tezy, że przyczyną rozwiązania umów najmu, z których PPL czerpały dochód przekraczający wiele milionów złotych rocznie, było rzekome jednodniowe opóźnienie w dostarczeniu kopii polis ubezpieczeniowych — uważa Piotr Kazimierski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT, MAG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Zaognia się spór PPL i Baltony