Zarządzający globalnymi funduszami postawili w 2007 r. na brazylijską sambę

Anna Borys
opublikowano: 04-01-2008, 00:00

W minionym roku trend na rynku funduszy międzynarodowych był bardzo mocny. Zarządzający wycofywali kapitał z rynków rozwiniętych, szukając wyższej stopy zwrotu na parkietach wschodzących. Widać to w przepływach kapitału. W 2007 r. z parkietów dojrzałych odpłynęło 51,21 mld USD. Rok wcześniej saldo było dodatnie (6,28 mld USD). Rynki rozwijające się dostały gotówkowy zastrzyk 40,82 mld USD, wobec 22,44 mld USD rok wcześniej. Fundusze realizujące strategię globalną, bez wyróżniania rynków, dostały 36,62 mld USD. Rok wcześniej było to 30,76 mld USD.

Najmodniejszym regionem wschodzącym w 2007 r. była Ameryka Łacińska. Międzynarodowe fundusze zainwestowały tam 10,15 mld USD — trzy razy więcej niż przed rokiem, kiedy saldo sięgnęło +3,31 mld USD. To głównie zasługa gospodarki brazylijskiej. Z międzynarodowych funduszy działających tylko w Brazylii na tamtejszy parkiet trafiło w 2007 r. 4,4 mld USD, wobec 747 mln USD w roku poprzednim. Warto pamiętać, że kapitał do Brazylii płynął także z produktów BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny) i z funduszy inwestujących na wszystkich rynkach wschodzących, czyli GEM (Global Emerging Markets). Przepływ gotówki w BRIC w 2007 r. wyniósł 3,32 mld USD (rok wcześniej 4,29 mld USD). Fundusze GEM zainwestowały natomiast 15,22 mld USD, prawie cztery razy więcej niż rok wcześniej (4,20 mld USD).

Duża popularność rynku brazylijskiego to zasługa silnej i niezależnej od Stanów Zjednoczonych gospodarki. Wzrost gospodarczy wspiera duża populacja Brazylijczyków (190 mln). Tamtejsze firmy nie są więc uzależnione od eksportu, bo mają bardzo duży wewnętrzny rynek zbytu. Brazylia jest też bardzo bogata w surowce naturalne. To ważne, bo rynki surowców są w trendzie wzrostowym. Dlatego nie dziwi, że w 2007 r. główny indeks giełdy brazylijskiej, Brasil Bovespa, wzrósł o 43,65 proc. Rosły aktywa funduszy inwestycyjnych. W sumie wartość portfela międzynarodowych zarządzających działających w tym regionie wzrosła o 59,9 proc.

Fundusze chętnie inwestowały też na wschodzących rynkach azjatyckich. W 2007 r. wpłynęło na nie 16,4 mld USD, podobnie jak rok wcześniej (16,79 mld USD). Kapitał trafia już nie tylko do Chin. Główny w Szanghaju indeks, SSE Composite, wzrósł w 2007 r. o 96 proc., ale fundusze inwestujące tylko na tym rynku zanotowały ujemne roczne saldo (2,86 mld USD). Chiny stają się coraz mniej popularne, bo wielu inwestorów uważa, że tamtejsze akcje są już drogie. Kapitał zaczyna płynąć więc na parkiety powiązane gospodarczo z Chinami, jednak jeszcze relatywnie tanie. Ten region określany jest jako Większe Chiny. Mowa m.in. o Wietnamie, Indonezji, Korei Południowej, Bangladeszu czy Filipinach.

Nadal w niełasce międzynarodowych funduszy jest region EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka). Ale są pozytywne sygnały. W 2007 r. saldo regionu wyniosło -953 mln USD. To zdecydowanie lepszy wynik niż rok wcześniej, gdy międzynarodowi zarządzający wycofali stamtąd 1,87 mld USD.

Anna Borys

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu