Złoto wraca z niebytu

Zainteresowanie inwestowaniem w złoto powraca. Pomagają w tym zmiana polityki Fedu, niepewność co do innych rynków oraz ograniczenia podaży kruszcu.

W ubiegłym tygodniu notowania złota w dolarze cofnęły się o 0,6 proc., do 1 281 USD za uncję, po tym, jak wcześniej zwyżkowały przez cztery tygodnie z rzędu. Od sierpniowego dołka złoto umocniło się już o 10,3 proc., a rajd ma wsparcie ze strony inwestorów, zachęconych m.in. zapowiedzianą przez Fed przerwą w podwyżkach stóp procentowych. Aktywa opartych na złocie funduszy ETF rosły w piątek 16. dzień z rzędu i są już najwyższe od kwietnia 2013 r.

— Wciąż znajdujemy się w konsolidacji 1 277-1 300 USD za uncję, jednak dużo bliżej jej dolnego ograniczenia. Zejście poniżej niego otworzyłoby drogę do niewielkich zniżek, sięgających 1 260 USD, nawet mimo tego, że główna tendencja wciąż jest wzrostowa — komentuje w rozmowie z Bloombergiem Carlo Alberto De Casa, główny analityk firmy brokerskiej ActivTrades.

Coraz więcej jest jednak inwestorów nastawionych optymistycznie w dłuższej perspektywie. Zdaniem Światowej Rady Złota ten rok będzie dobry dla kruszcu, a to ze względu na jego walory w roli narzędzia dywersyfikacji oraz zabezpieczenia przed ryzykiem systemowym. Rob McEwen, przedsiębiorca z branży wydobycia złota, który od dawna jest nastawiony wyjątkowo pozytywnie do jego perspektyw rynkowych, powtórzył prognozę, że ceny wzrosną do 5000 USD za uncję. Wszystko przez osłabienie zaufania do dolara, obawy o inflację, szczyt na amerykańskim rynku akcji oraz ochłodzenie koniunktury na rynkach kilku mocno rozgrzanych dotąd aktywów.

— Hossa na złocie rozpoczęła się w styczniu 2016 r. Kiedy ludzie skończą z kupowaniem kryptowalut, spółek biotechnologicznych i producentów marihuany, przypomną sobie o złocie — zapowiada Rob McEwen, założyciel producenta kruszcu Goldcorp, który w ubiegłym tygodniu był gościem telewizji Bloomberg.

Zdaniem Petera Grosskopfa ze skupiającego się na inwestycjach w metale szlachetne towarzystwa Sprott, do zakupów złota zachęcać będą zwrot w polityce Fedu oraz szereg źródeł niepewności, szkodzącej innym aktywom. Oczekiwana przerwa w zaostrzaniu polityki pieniężnej w USA oznacza mniejsze ryzyko niekorzystnego dla złota dalszego umocnienia dolara oraz zmniejsza koszt alternatywny lokowania w nieprzynoszącym odsetek kruszcu. Tymczasem wśród czynników ryzyka skłaniających do zwrócenia się ku złotu wymienił zamknięcie instytucji amerykańskiego rządu, napięcia handlowe, zbliżający się brexit oraz zmienność na amerykańskim rynku akcji.

— Kiedy inwestorzy obawiają się o inne rynki, kapitał płynie do złota. Dodatkowo Fed zakończy swój cykl podwyżek stóp, bo zaostrzanie polityki przyniosło już dostatecznie wiele problemów — zauważa w rozmowie z agencją Bloomberg Peter Grosskopf.

Złoto zaczynają doceniać także inwestorzy spoza grona odwiecznych zwolenników kruszcu. Do kupowania żółtego metalu jako zabezpieczenia innych aktywów po raz pierwszy w życiu przyznał się inwestor-miliarder Sam Zell. Założyciel firmy inwestycyjnej Equity Group Investments w rozmowie z telewizją Bloomberg wskazał zwłaszcza na czynniki ograniczające podaż złota. Po tym, jak od zanotowania szczytu w 2011 r. ceny złota zaczęły mocno zniżkować, mocno ograniczono inwestycje w nowe moce wydobywcze.

— Inwestycji w nowe kopalnie praktycznie nie ma. Całość wolnej gotówki producenci przeznaczają na przejmowanie rywali z branży — zauważa Sam Zell.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu