Czytasz dzięki

Zmiany w energetyce to zmiany w całej gospodarce

  • Materiał partnera
opublikowano: 15-05-2020, 00:00

Rozmowa: Frédéric Faroche, prezes i dyrektor generalny Grupy Veolia w Polsce.

Energetyce potrzebna jest gruntowna zmiana — to nie podlega dyskusji. Czy jednak jest jasne, jak ją realizować? Z jakimi propozycjami, dla ustalenia optymalnego scenariusza transformacji, występuje Veolia?

Zobacz więcej

Polskie ciepłownictwo nie ma się czego wstydzić. Pod względem sprzedaży ciepła z systemów ciepłowniczych jesteśmy na drugim miejscu w Unii Europejskiej po Niemczech — przekonuje Frédéric Faroche, prezes i dyrektor generalny Grupy Veolia w Polsce. [FOT. ARC]

Europejska polityka klimatyczna definiuje bardzo ambitne cele, związane z osiągnięciem neutralności klimatycznej do roku 2050. Co więcej, Komisja zapowiedziała, że nie zawiesi polityki klimatycznej w obliczu pandemii, a nawet konsultuje podwyższenie celów. Kierunek jest zatem jasny, ale w zakresie metod transformowania energetyki ścierają się różne tendencje, podejścia i grupy lobbingowe. Sama dyskusja na ten temat wymaga ustrukturyzowania i rozważenia nowych okoliczności, dlatego bierzemy w niej udział. Stworzyliśmy forum umożliwiające zainteresowanym wyrażenie opinii. Zainicjowaliśmy strategiczny dla nas projekt „Transformacja 2050”, czyli platformę online dla debaty o zmianach w energetyce, do której zapraszamy wszystkich ekspertów, uczestników rynku, administrację oraz firmy z otoczenia branży energetycznej.

Jako punkt wyjścia przewidujemy trzy scenariusze ewolucji energetyki: Restopia, Nuclear Hot i Powrót do węgla. Ich wartością jest to, że pomogą ukierunkować debatę.

Jaki bieg zdarzeń one przewidują?

Według scenariusza Restopia w 2050 r. energia jest tania, a jej produkcja opiera się na odnawialnych źródłach. W obrębie czystej energii Polska energetyka jest zderegulowana i wysoce konkurencyjna. Co ważne, dzięki technologiom zapotrzebowanie też jest niższe.

Scenariusz Nuclear Hot to wizja katastrofy klimatycznej wynikającej ze wzrostu średnich rocznych temperatur o 2,5°C w porównaniu z okresem sprzed epoki przemysłowej. Nagłe ocieplenie wiąże się z gwałtownym skokiem zużycia energii i ogromnym przyrostem liczby Polaków mieszkających w miastach. W przegrzanym kraju i przeludnionych miastach energia, mimo istnienia elektrowni jądrowych, staje się towarem deficytowym, a jej ceny są bardzo wysokie. Polska korzysta z udziału w otwartym, europejskim rynku i jedną trzecią potrzebnej jej energii importuje, z okresowymi skokami nawet do 50 proc. Wizja powrotu węgla zakłada, że w 2050 r. wciąż jest on w Polsce głównym źródłem energii, mając ponad 40-procentowy udział w miksie paliwowym. Pozostając przy źródłach węglowych, Polska znajduje się wewnątrz błędnego koła. Wobec wzrostu średnich temperatur o 2,5°C energetyka stara się odpowiadać na zapotrzebowanie na chłód, zwiększa import węgla z Rosji i Ukrainy, stale podnosi emisję CO2 do atmosfery, ale to skutkuje nasileniem efektu cieplarnianego i związanych z tym problemów.

Tych scenariuszy nie należy traktować jak prognoz, zwłaszcza że mówimy o 30-letniej perspektywie. To raczej zbiór wydarzeń, które mogą, choć nie muszą mieć miejsca. Takie podejście umożliwia identyfikację szans i zagrożeń oraz wskazanie obszarów, w których możemy kształtować przyszłość.

Każdy z tych trzech scenariuszy jest na swój sposób tendencyjny. A jak może wyglądać scenariusz realistyczny?

W naszej ocenie przyszłość będzie łączyła różne elementy tych scenariuszy, choć należy w niej uwzględnić również gaz, zwłaszcza jako rozwiązanie przejściowe.

Tak naprawdę nikt nie jest absolutnie pewien, w którym kierunku rozwinie się rynek, ale OZE na pewno będą istotną częścią miksu energetycznego. Dlatego Veolia już dziś proponuje debatę wszystkim zainteresowanym stronom, bo im więcej podmiotów bierze w niej udział, tym szerszą mamy perspektywę. W efekcie jest większa szansa na wypracowanie najlepszych rozwiązań dla wszystkich interesariuszy.

Jaka odpowiedzialność w zakresie transformacji energetycznej spoczywa na samorządach?

Z naszej perspektywy rola samorządów jest kluczowa. Ciepłownictwo jest biznesem lokalnym i tak też działamy, nawet jeśli skala jest duża — tak jak to ma miejsce w Warszawie. Moim zdaniem sieci ciepłownicze, które istnieją w większości polskich miast, to niezwykle cenne zasoby. Lokalne władze mają duży wpływ na ich kondycję i dalszy rozwój, zwłaszcza że najczęściej są ich właścicielami. Motywem ich zaangażowania powinna tu być chęć ograniczania smogu, który aż w 96 proc. pochodzi z transportu i indywidualnych źródeł ciepła, tzw. kopciuchów. Sieci ciepłownicze są najlepszym rozwiązaniem pod względem ekonomicznym i środowiskowym, dlatego powinny obejmować jak najwięcej budynków. Mieszkańcy oczekują od władz samorządowych aktywnego działania zmierzającego do poprawy jakości powietrza i radykalnego obniżenia poziomu smogu. Należy także mieć na uwadze, że władze miast są odpowiedzialne za planowanie zaopatrzenia w ciepło i ciepłą wodę użytkową dla mieszkańców. Dlatego też ważna jest właściwa identyfikacja lokalnych zasobów oraz współpraca z przedsiębiorstwami energetycznymi w celu wypracowania efektywnych rozwiązań, w tym pełnego wykorzystania ciepła systemowego. 

Czy pod względem usług systemowego ciepłownictwa Polska różni się od innych krajów unijnych?

Polskie ciepłownictwo absolutnie nie ma się czego wstydzić, ale — z niewiadomych przyczyn — jest postrzegane jako przestarzałe. Pod względem sprzedaży ciepła z systemów ciepłowniczych jesteśmy na drugim miejscu w Unii Europejskiej po Niemczech. Sieci ciepłownicze to znaczące aktywa, a korzyści środowiskowe z ich lepszego wykorzystania są bezdyskusyjne. Niestety, ich potencjał ciągle w sporej części jest uśpiony. Ambicją wielu budujących domy i osiedla jest zapewnienie własnego ogrzewania, choć Unia Europejska promuje ciepłownictwo sieciowe (ciepło systemowe). Trzeba o tym przypominać i rozmawiać o jego dalszym rozwoju i modernizacji. Chodzi m.in. o zwiększanie efektywności dystrybucji ciepła oraz o uniezależnianie się od węgla. Do tego trzeba pamiętać o konieczności zwiększania efektywności energetycznej budynków — dzisiaj nikt się tym nie przejmuje, a inwestycje w poprawę efektywności energetycznej budynków powoli postępują, ponieważ energia cieplna jest relatywnie tania.

Jaki wkład w realizację unijnych celów klimatycznych w następnych dziesięcioleciach powinny wnosić firmy energetyczne?

Musimy pamiętać, że w Polsce produkcja energii w ponad 80 proc. opiera się na węglu, co jest logiczne, bo to lokalny surowiec. Niemniej patrząc w przyszłość i dążąc do osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 r., jego udział musi się zmniejszyć. To zadanie dla wszystkich spółek energetycznych. Kwestią pozostaje, jak to robić, za jaką cenę i kto ma tę cenę zapłacić? To twardy orzech do zgryzienia, zwłaszcza w czasach spowolnienia gospodarczego spowodowanego globalną pandemią.

Czy zmiany klimatu i chęć ich ograniczenia to główny powód gruntownej transformacji, jaką powinna przejść energetyka?

To najważniejszy, choć niejedyny powód. W 2015 r. kluczowym ustaleniem COP21 w Paryżu było utrzymanie wzrostu globalnych średnich temperatur na poziomie poniżej 2°C do 2050 r. i podejmowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5°C. W Europie zdajemy sobie sprawę, że nie sposób osiągnąć tego celu bez gruntownych zmian w energetyce. Koszty transformacji energetycznej nie są dokładnie określone. Komisja Europejska szacuje, że redukcja emisji CO2 o 40 proc. do 2030 r. będzie kosztowała 260 mld EUR rocznie. Jednak od tej drogi nie ma odwrotu. Veolia w Polsce od lat zmienia swój miks energetyczny — wprowadzamy biomasę w miejsce węgla, korzystamy z ciepła odpadowego — wytwarzając ciepło i energię elektryczną dla mieszkańców. Jest to element zamknięcia obiegu w gospodarce odpadami. Ten trend będzie kontynuowany.

Jakie inne argumenty, obok klimatycznych, przemawiają za wprowadzaniem zmian w energetyce?

Coraz więcej czynników przemawia za zmianami w energetyce, w tym za redukcją zużycia węgla. Społeczeństwo chce żyć bez smogu i zanieczyszczeń. W końcu bardzo ważne są racje ekonomiczne. Odejście od węgla to dla firm droga innowacji — jeśli zasoby stopniowo się wyczerpują, to trzeba wprowadzać rozwiązania z zakresu gospodarki o obiegu zamkniętym, a więc w coraz większym stopniu niezależnej od konieczności ciągłego zużywania zasobów surowcowych. W pierwszym etapie oznacza to nakłady inwestycyjne, ale w energetyce można je rekompensować oszczędnościami wynikającymi ze zwiększania efektywności — zarówno w obszarze sieci dystrybucyjnej, jak i w samych budynkach.

Czy to oznacza, że osiągnięcie efektu obniżenia emisji gazów cieplarnianych wymaga nie tylko transformacji energetyki, ale i całej gospodarki?

Branża energetyczna należy do dużych emitentów CO2, ale też transport i pozostałe sektory gospodarki przyczyniają się do tworzenia śladu węglowego. Z tego powodu obowiązek redukcji emisji dotyczy wszystkich, choć w różnym stopniu. W praktyce oznacza to konieczność wprowadzania rozwiązań, które ograniczają zużycie energii i zwiększają efektywność, a przez to bezpośrednio przekładają się na ograniczenie śladu węglowego. Veolia dysponuje technologiami, które mogą tu być pomocą dla innych, np. dla branży motoryzacyjnej czy producentów żywności. Dla przykładu, dla jednego z największych producentów mleczarskich w Europie — Mlekovity — wdrożyliśmy system, który umożliwia produkcję biogazu z fermentacji beztlenowej ścieków. Później jest on wykorzystywany do wytwarzania ciepła i energii elektrycznej. W ten sposób zamiast spalać węgiel czy inne surowce, sięgamy po zasoby, które i tak są do naszej dyspozycji, tworząc zieloną energię. Na tym właśnie polega gospodarka o obiegu zamkniętym. Jak widać, w przemyśle wciąż jest miejsce dla rozwiązań, które ograniczą jego wpływ na środowisko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane