Zmiany w Europie już jesienią?

STEEN JAKOBSEN Saxo Bank
opublikowano: 15-05-2012, 00:00

OPINIE

Sytuacja polityczna w Unii Europejskiej jest bardzo niepewna. W fotelu lidera, choć nie z własnej woli, zasiadają Niemcy. Nie tylko wszystkie decyzje wymagają akceptacji Merkel, ale też Niemcy obsadzili praktycznie wszystkie najważniejsze stanowiska w Europie: prezesa Europejskiego Banku Centralnego (EBC) i funduszy ratunkowych EFSF, a już niedługo jeden z niemieckich polityków może zostać przewodniczącym Eurogrupy.

Nie twierdzę, że powierzenie zarządzania finansami Europy Niemcom to zła rzecz, ale władza tak silnie skoncentrowana w rękach jednego kraju narusza zasadę pluralizmu. Unia ma za zadanie wspierać kooperację pomiędzy 27 niezależnymi państwami, podczas gdy Niemcy osiągnęły zbyt dominującą pozycję. To stąd biorą się protesty przeciwko niemieckiej dyscyplinie.

Najbardziej jednak niepokoją wydarzenia w Grecji. Drugie wybory już 10 lub 17 czerwca i wygląda na to, że Syriza stanie się największą grecką partią i zyska dodatkowe 50 miejsc w parlamencie. Efektem będzie albo rząd mniejszościowy z szerszym wsparciem politycznym, albo rząd całkowicie lewicowy (jeżeli komuniści zmienią swoją strategię). To nie są dobre wiadomości! Oni wszyscy chcą zaprzestania spłacania oraz umorzenia swoich długów.

We Francji sprawy mocno się komplikują. Pierwszym zadaniem Francois Hollande’a jest znalezienie przewodniczącego Eurogrupy, której obecny szef Juncker w czerwcu przechodzi na emeryturę. Faworytem jest niemiecki minister finansów Schäuble.

Czy Hollande na to pójdzie? Nowy prezydent Francji będzie potrzebował pełni poparcia w celu… cofnięcia obecnych (anty)reform w zaplanowanych na 10 i 17 czerwca wyborach parlamentarnych. Wygląda na to, że może zdobyć poparcie nie tylko lewicy, ale też centrowego Francois’a Bayrou.

Sądzę, że Hollande dostanie wystarczający mandat do spełnienia niektórych z tradycyjnych lewicowych obietnic, co nie będzie dobrą wiadomością dla Unii i wręcz fatalną dla Francji. Francuzi potrzebują drastycznej reformy rynku pracy, większego programu prywatyzacyjnego, lepszych warunków dla małych i średnich przedsiębiorców oraz wyższego wieku emerytalnego.

Ostatnio w Europie najczęściej pojawiają się komentarze popierające „pakt wzrostowy”, jednocześnie krytykujące oszczędności i pakt fiskalny. Problem w tym, że sfinansowanie paktu wzrostowego jest czystą abstrakcją, chyba że EBC zostanie upoważniony do drukowania większej ilości pieniędzy. W Hiszpanii tymczasem szykuje się dotkliwy bailout sektora bankowego.

Widać wyraźnie, że politycy się boją, a wyborcy szukają winnych, nikt zaś nie chce rozmawiać o reformach i prawdziwej zmianie. To niemal gwarantuje eskalację kryzysu i osiągnięcie nowego dołka, zarówno politycznego, jak i gospodarczego.

Takie europejskie lato niezadowolenia. Nie zabrzmi to może zbyt pozytywnie, ale dobra wiadomość jest taka, że sytuacja może stać się tak dramatyczna, że wreszcie wywoła prawdziwą zmianę. W Wielkiej Brytanii premier Margaret Thatcher doszła do władzy właśnie po „zimie niezadowolenia” w 1978/1979. Czy Europa może wejść na ścieżkę zmian już na jesieni? Miejmy taką nadzieję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: STEEN JAKOBSEN Saxo Bank

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zmiany w Europie już jesienią?