Bez zgody na torach

Marcin Bołtryk
20-10-2005, 00:00

Największy polski prywatny przewoźnik kolejowy — Grupa CTL Logistics — oskarża PKP Cargo o ograniczanie konkurencji. Państwowa firma się broni.

Nie jest tajemnicą, że liberalizacja rynku towarowych przewozów kolejowych w Polsce wciąż pozostaje jedynie teoretycznym założeniem. Na rynku wciąż dominuje spółka PKP Cargo, do której należy około 90 proc. kolejowego „tortu” a dwudziestu prywatnych przewoźników dzieli się pozostałymi 10 proc. Największym prywatnym przewoźnikiem pozostaje Grupa CTL Logistics, której przewozy w pierwszym półroczu 2005 wyniosły 695 mln tonokilometrów. Wynik ten dał grupie 29,9-procentowy udział w rynku prywatnych towarowych przewozów kolejowych.

Miarka się przebrała

Dotychczas kilkakrotnie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadził w stosunku do PKP Cargo postępowania związane z zarzutami ze strony prywatnych przewoźników o stosowanie praktyk ograniczających konkurencję na rynku. Nakładał też kary na państwowego przewoźnika.

— Mimo to spółka ta nie zmieniła swojego postępowania. Oświadczenia przekazywane przez nią do mediów zawierały jednoznaczne deklaracje, że firma ta nie będzie stosować jakichkolwiek działań uniemożliwiających innym przewoźnikom dostęp do terminali oraz punktów za- i wyładunku wagonów. Praktyka jest jednak inna — twierdzi Cezary Nowakowski, pełnomocnik Grupy CTL Logistics.

Ta ostra wypowiedź to skutek zdarzenia, do którego doszło, a raczej które rozpoczęło się 13 października 2005 r.

— Państwowy przewoźnik kolejowy — PKP Cargo — zatrzymał na stacji Gdynia Port pociąg prywatnego przewoźnika CTL Rail. Pracownicy PKP Cargo z posterunków ruchowych odmówili przepuszczenia składu 40 cystern z nawozem w płynie, który na nabrzeże podstawić miała spółka CTL Trans Port. Po wielu interwencjach w Urzędzie Transportu Kolejowego, PKP PLK, PKP Cargo i w mediach pociąg został przepuszczony — minęło jednak 21 godzin. Swoich praw dochodzić będziemy przed właściwymi organami. Oczekujemy jednak stanowczej reakcji organów zobowiązanych do nadzorowania przestrzegania konkurencji na rynku przewozów kolejowych i wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do PKP Cargo, naruszających po raz kolejny reguły gry — mówi Cezary Nowakowski.

Teoria i praktyka

Unijne dyrektywy i rozporządzenia jednoznacznie zobowiązują kraje do wprowadzenia takiego prawodawstwa i praktyki, w których dostęp do infrastruktury kolejowej, w tym do wszelkich terminali, punktów ładunkowych, jest zagwarantowany wszystkim przewoźnikom.

— Jeżeli więc Urząd Transportu Kolejowego wydaje licencje firmom prywatnym, to tym samym uzyskują one prawo do prowadzenia działalności przewozowej na takich samych warunkach, jak wszyscy inni uczestnicy rynku. W zamyśle specjalistów z UE ma się to przyczynić do rozwoju konkurencji i poprawy sytuacji w transporcie kolejowym — podkreśla Cezary Nowakowski.

Tymczasem 2005 r. jest okresem spadku towarowych przewozów kolejowych w Polsce. To niepokojące zjawisko, gdyż w I półroczu wystąpił około 14-procentowy przyrost przewozów samochodowych.

Brak zlecenia

Stanisław Cichoń, członek zarządu PKP Cargo, potwierdza, że 12 października 2005 r. PKP Cargo Zakład Przewozów Towarowych w Gdyni otrzymał zlecenie od Zakładu Linii Kolejowych PKP PLK w Gdańsku w celu ustanowienia przebiegu drogi kolejowej dla przestawienia 40 wagonów pociągu CTL Rail, przewożącego nawozy płynne.

— Przeszkodą w natychmiastowym wykonaniu tego zlecenia był brak wolnych torów w części infrastruktury torowej, obsługiwanej przez PKP Cargo oraz brak zlecenia wydanego przez Navitrans (spedytora obsługującego transport) przewoźnikowi CTL Rail na wjazd wagonami na Nabrzeże Szwedzkie portu. Zlecenie to było zaś niezbędne do właściwego ułożenia przebiegu tzw. drogi kolejowej. Należy dodać, że spośród 21 torów 10 zostało wyłączonych z eksploatacji przez ich właściciela, spółkę PKP Polskie Linie Kolejowe, ze względu na ich zły stan techniczny — tłumaczy Stanisław Cichoń.

Dodaje on, że warunki techniczne pozwalają na jednorazowe podstawienie na Nabrzeże Szwedzkie maksymalnie 14 wagonów. Sprawiło to, że skład pociągu CTL Rail musiał zostać podzielony na 3 części, oddzielnie wstawiane na nabrzeże.

— Z uwagi na wygaśnięcie umowy między Navitrans i CTL Logistics niezbędne było dodatkowe zlecenie na dostarczenie wagonów, udzielone przez spedytora. Zlecenie takie zostało udzielone przez tę spółkę dopiero 14 października 2005 r. o godz. 13.20, czyli po dwudziestu godzinach postoju pociągu. Niezwłocznie po wydaniu tego dokumentu zlecenie wykonano — wyjaśnia dalej Stanisław Cichoń.

Sprawa do wyjaśnienia

Przedstawiciele PKP Cargo komentując zajścia z 13 października oświadczyli, że jedynym powodem opóźnienia realizacji usługi były względy techniczne i niedociągnięcia formalne, niezależne od tej spółki.

— W kampanii medialnej wszczętej przez CTL Logistics przebieg zdarzeń został przedstawiony niezgodnie ze stanem faktycznym, na co spółka PKP Cargo będzie reagowała zgodnie z przepisami prawa. Niezależnie od tego będziemy jednak dokładnie analizować na podstawie dokumentów źródłowych przebieg zdarzeń i wyciągniemy z nich wnioski — dodaje Stanisław Cichoń.

Spór między konkurentami trwa, a kolejowe przewozy towarowe spadają...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Bez zgody na torach