Biznes elektronicznie lekceważony

Samorządowcy często szumnie zapowiadają pozyskiwanie inwestorów, ale do przyciągania większość się nie przykłada

Pozyskiwanie zagranicznych inwestorów, zwłaszcza z branży outsourcingowej, to ważny element strategii rozwoju wielu miast. — Z naszego doświadczenia wynika, że zagraniczni inwestorzy poszukują lokalizacji albo przez polskie organizacje, jak Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych, ambasady swoich krajów, firmy konsultingowe, ale również prowadząc własne poszukiwania. Z reguły duże przedsiębiorstwa korzystają z konsultingu, ale średnie i mniejsze często próbują znaleźć ciekawe miejsce samodzielne, a wówczas istotna staje się jakość informacji na miejskiej stronie — mówi Wiktor Doktór, prezes Fundacji Pro Progressio. Fundacja ta przeprowadziła analizę stron internetowych 32 największych polskich miast. Wyniki wskazują, że wciąż jest wiele do poprawy.

Zobacz więcej

DZIURAWE SIECI:  Na stronach internetowych 32 największych polskich miast jakość informacji dla biznesu w językach obcych jest słaba. Niektóre strony po angielsku zawierają wiele ważnych dla inwestorów informacji, jak dostępność grantów, ulg, terenów inwestycyjnych czy kadr, ale w innych wersjach językowych prawie w ogóle tego nie ma — mówi Wiktor Doktór, prezes Fundacji Pro Progressio. Marek Wiśniewski

Strony do podrasowania

Wszystkie przebadane strony mają sekcje przeznaczone dla potencjalnych inwestorów, ale aż co trzecia jest prowadzona tylko po polsku. Siedem miast ma informacje po angielsku, a kolejne siedem w jeszcze jednym języku obcym. Zaledwie pięć miast tłumaczy zaś swoje strony na trzy lub cztery języki. Rekord bije Bielsko-Biała, która część treści prezentuje aż w siedmiu językach: angielskim, niemieckim, rosyjskim, ukraińskim, francuskim, włoskim i czeskim, ale większość informacji nie dotyczy gospodarki.

— Najbardziej zwraca uwagę słaba jakość informacji dotyczących biznesu w językach innych niż polski. Jeszcze niektóre strony po angielsku zawierają wiele ważnych dla inwestorów informacji, jak dostępność grantów, ulg, terenów inwestycyjnych czy kadr. Pozostałe wersje językowe prawie w ogóle nie informują o tych możliwościach — wskazuje Wiktor Doktór.

Nieskuteczne e-maile

Brak promocji i informacji dla potencjalnych zagranicznych inwestorów na stronach internetowych samorządów to jeden problem. Drugim są odpowiedzi na pytania przesłane pocztą elektroniczną. Od kilku lat Studenckie Koło Naukowe Przedsiębiorczości i Analiz Regionalnych w Szkole Głównej Handlowej (SGH) przeprowadza badanie „Gmina na 5”. Nie tylko analizuje witryny samorządów pod kątem obsługi przedsiębiorców, ale również wysyła do kilkuset gmin, jako potencjalny inwestor, e-maile z pytaniami po polsku i angielsku, sprawdzając szybkość i jakość odpowiedzi. W 2014 r. na e-maile po polsku odpowiedziało 59 proc. z 656 gmin, a na korespondencję w języku angielskim — zaledwie 9 proc. Wyniki najnowszej edycji badania są jeszcze gorsze. Spośród 673 gmin (w Warszawie e-maile wysłano oddzielnie do każdej dzielnicy) odpowiedzi na pytania po polsku udzieliło jedynie 32 proc. samorządów, a po angielsku zaledwie… pięć (niecały 1 proc.). Prof. Hanna Godlewska-Majkowska, kierownik Zakładu Otoczenia Biznesu Instytutu Przedsiębiorstwa SGH, która nadzoruje badanie, zwraca uwagę, że statystycznie nie można jeszcze mówić o wyraźnym trendzie, bo do tego trzeba by mieć wyniki co najmniej ośmiu edycji badania. Jej zdaniem, słabszy odzew gmina na pytania potencjalnych inwestorów może mieć prozaiczne przyczyny. — Nie badaliśmy powodów, ale na wyniki mogło wpłynąć chociażby to, że samorządy coraz częściej wprowadzają narzędzia informatyczne zwiększające bezpieczeństwo ich sieci, co powoduje, że e-maile wysyłane ze skrzynek znanych domen często lądują w folderze spam — zauważa Hanna Godlewska-Majkowska. Potwierdza to Wiktor Doktór.

— Jeśli po wysłaniu wiadomości e-mail nie dzwoni się do urzędu w sprawie odpowiedzi na pytania, to jest bardzo prawdopodobne,że e-mail wylądował w spamie lub został pominięty w natłoku innych wiadomości — mówi Wiktor Doktór.

Mniejsi sobie radzą

Tak duży spadek liczby odpowiedzi trudno jednak tłumaczyć tylko tym, że część wylądowała w spamie. Tym bardziej że niektóre gminy wyróżnione tytułem „Gmina na 5” w 2014 utrzymała go w 2015 r. Są to: Toruń, Krosno, Leszno, Rawicz, Janów Lubelski, Mrągowo i Piła.

— Nie znaleźliśmy żadnych zależności, które pozwałałyby wnioskować, dlaczego część gmin utrzymuje dobre wyniki. Zwraca uwagę brak w czołówce wszystkich dużych miast i dobra punktacja niektórych mniejszych. Możliwe, że bardziej rozpoznawalne w biznesowym świecie gminy, mając więcej ofert inwestorów, mniejszą wagę przywiązują do najprostszych spraw, jak strony internetowe i odpowiedzi na e- -maile. Małe gmine na ogół muszą się znacznie bardziej starać, aby pozyskać inwestora — podkreśla Hanna Godlewska-Majkowska. Podobną prawidłowość zauważył Woktór Doktór przy analizie stron internetowych.

— Rzeczywiście, większa aktywność inwestorów w dużych, rozpoznawalnych miastach może usypiać czujność i osłabiać aktywność przy najprostszych elementach obsługi biznesu. Wśród analizowanych stron zdecydowanie najgorzej zaprezentowała się Warszawa, natomaist bardzo dobrze przygotowane strony w językach obcych mają Opole, Lublin i Bydgoszcz. Na uwagę zasługuje również strona Dąbrowy Górniczej — komentuje Wiktor Doktór.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Biznes elektronicznie lekceważony