Biznes nie chce kar dla menedżerów

opublikowano: 14-06-2012, 00:00

Zbyt wysokie sankcje, uznaniowość, pogwałcenie prawa do obrony — tak eksperci oceniają pomysł urzędu antymonopolowego

Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) trudno będzie przeforsować projekt finansowego karania prezesów, członków zarządów i wszystkich innych menedżerów za nadużywanie pozycji dominującej, zmowy cenowe i inne naruszenia prawa. Kierowany przez Małgorzatę Krasnodębską- Tomkiel urząd chce mieć możliwość nakładania na kierujących firmami kar pieniężnych do 0,5 mln EUR. Pomysł został jednak zasypany lawiną krytycznych opinii.

— Propozycja budzi zdziwienie. Obecnie najwyższa grzywna przewidziana w kodeksie karnym wynosi nieco ponad 1 mln zł. Tymczasem projekt UOKiK przewiduje 500 tys. EUR kary, czyli około 2 mln zł. To dwukrotnie więcej, niż mogą nakładać sądy karne — mówi Henryka Bochniarz, szefowa PKPP Lewiatan.

Co ciekawe, menedżerowie znaleźli sojusznika w… Ministerstwie Finansów (MF).

— Wymiar kar jest niewspółmierny do wysokości zarobków w Polsce, nawet kadry kierowniczej — twierdzi Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów.

Na pomysł UOKiK spadły gromy także z wielu innych powodów niż wysokość kar.

Dziura w kieszeni

Obecnie urząd antymonopolowy może karać finansowo tylko firmy — za nadużywanie pozycji dominującej, zmowy cenowe i inne naruszenia prawa może nałożyć sankcję do 10 proc. przychodu firmy. W 2011 r. na 431 firm spadły kary wysokości prawie 400 mln zł (wzrost o 20 proc. w porównaniu z 2010 r.). Mimo tej surowości UOKiK uważa, że nie przynoszą one zadowalających rezultatów. Od łamania prawa ma odstraszać menedżerów osobiste zagrożenie wysoką karą. W połowie maja przedstawiliśmy opinie kilku biznesmenów, którzy, nie znając szczegółów, pozytywnie ocenili ideę kar. Teraz organizacje przedsiębiorców zagłębiły się w projekt i krytykują zwiększenie władzy urzędu nad firmami, uznaniowe nakładanie kar, brak jasnych reguł odwoławczych, brak domniemania niewinności, odebranie prawa do obrony, wreszcie niezgodność z konstytucją.

— Obecnie w sporze z UOKiK to przedsiębiorca musi udowadniać, że decyzja organu jest wadliwa. Jeżeli ten sam tryb odwoławczy będzie stosowany do osób fizycznych, to ukarany menedżer będzie musiał udowadniać niewinność w sądzie. Taka konstrukcja jest sprzeczna z konstytucyjną zasadą domniemania niewinności — uważa Henryka Bochniarz. Dojdzie do paradoksu, że łamanie prawa konkurencji może być większą zbrodnią niż… zabójstwo.

— Delikt administracyjny co do zasady nie przedawnia się nigdy. Oznacza to, że organ mógłby podejmować działania w celu nałożenia kary nawet po 10 czy 20 latach. Nawet zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem kiedyś się przedawnia — mówi szefowa Lewiatana.

Słów krytyki nie szczędzą też Pracodawcy RP.

— Proponowana regulacja jest bardzo restrykcyjna. Niezasadne jest obejmowanie nią także osób, które dopuściły się naruszenia prawa, ale już nie pracują u danego przedsiębiorcy. Nie mają one dostępu do informacji i dokumentów potrzebnych do własnej obrony. Projekt UOKiK nie gwarantuje menedżerom prawa do obrony przed arbitralnie nakładanymi karami. Może także dojść do dwukrotnego karania za ten sam czyn — ostrzega Andrzej Malinowski, szef Pracodawców RP. Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, jest projektem oburzony.

— Oceniam go bardzo negatywnie. Za naruszenie prawa przez firmy nie powinno się pociągać do odpowiedzialności osób fizycznych pełniących funkcje kierownicze. Wystarczy nałożenie kar na przedsiębiorcę — uważa Wacław Iszkowski. Wady pomysłu UOKiK wytyka Waldemar Koper, prezes Polskiego Stowarzyszenia Prawników Przedsiębiorstw.

— Odpowiedzialność antymonopolowa osób fizycznych, w kształcie zaproponowanym przez UOKiK, stanowi zbyt dolegliwy środek represji, nie zaś skuteczny instrument odstraszający — twierdzi Waldemar Koper.

Skutki opłakane

Zdaniem Grzegorza Prądzyńskiego, prezesa Polskiej Izby Ubezpieczeń, obawa przed karami może sparaliżować rynek.

— Może ona wpłynąć zachowawczo na decyzje przedsiębiorców, na ich innowacyjność, negatywnie wpłynąć na rozwój rynku sprzedaży, a tym samym zaszkodzić konsumentom — uważa Grzegorz Prądzyński.

Zagrożenia dla rynku widzi też Włodzimierz Albin, prezes Polskiej Izby Książki.

— Obawiając się drakońskich kar, menedżerowie mogą unikać konkurencji cenowej,obawiając się zarzutu drapieżnictwa cenowego, a firmy konkurujące ze sobą nie zawrą umów o wspólne badania czy w sprawach standaryzacji, bo może być to uznane za zmowę — mówi Włodzimierz Albin.

Projekt krytykuje także Stanisław Dąbrowski, pierwszy prezes Sądu Najwyższego. Nie udało nam się uzyskać komentarza prezesa UOKiK.

Zapraszamy do wspólnej debaty nad planowanymi regulacjami w prawie konkurencji oraz nad ich wpływem na działalność przedsiębiorców. Debata odbędzie się 25-26 września w Warszawie w ramach V edycji Forum Dyrektorów Działów Prawnych. Szczegółowe informacje na temat wydarzenia pod nr tel.: 22-333-97-93

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu