Biznes po angielsku, po rosyjsku

Emil Górecki
opublikowano: 26-04-2006, 00:00

Pracownicy mający do czynienia z cudzoziemcami muszą mówić przynajmniej po angielsku. To tłumaczy popularność kursów językowych.

Język angielski stał się niezbędną umiejętnością dla osób poruszających się w międzynarodowym biznesie. Ale dobrze jest znać jeszcze inny język. Aby utrzymać pracę w kraju o tak dużej skali bezrobocia jak Polska, często ukrywa się braki w znajomości języków obcych. Takie braki są największym problemem dla osób zajmujących wyższe stanowiska. Dlatego zlecają podwładnym zadania wymagające kontaktu z klientem zagranicznym.

— Konwersacje w obcym języku są piętą achillesową większości Polaków. Strach przed mówieniem w obcym języku w większości przypadków można jednak przełamać odpowiednimi metodami nauczania, nastawionymi właśnie na konwersacje — przekonuje Judyta Filar-Pieczkowska, główny metodyk British School.

Najpierw mówienie

Pierwszą i najważniejszą umiejętnością, której brakuje polskim pracownikom, jest mówienie. Często, mimo wcześniejszych deklaracji o znajomości języka, rozmowa z obcokrajowcem paraliżuje recepcjonistkę, sekretarkę czy innego pracownika, który zajmuje się klientem na początku jego wizyty. Powoduje to nie tylko kłopoty techniczne, ale może też rzutować na wizerunek firmy.

— Przy organizowaniu kursów dla firm kładziemy szczególny nacisk na podwyższenie umiejętności komunikowania się w języku obcym — niezależnie od poziomu zaawansowania. Dzięki tej metodzie pracownicy firmy w krótkim czasie mogą porozumiewać się z kooperantami zagranicznymi — przekonuje Judyta Filar-Pieczkowska.

Podstawa a przyszłość

Najpopularniejszym językiem, którego chcą uczyć się pracownicy korporacji, pozostaje niezmiennie angielski. W L2 Language Consulting stanowi blisko 90 proc. zamówień. Inne języki to francuski, niemiecki i rosyjski.

— Poza angielskim, który jest potrzebny właściwie wszędzie, zapotrzebowanie na szkolenia językowe zależą od obecności zagranicznych inwestorów. Często wejście na rynek zagranicznej firmy oznacza wzrost zainteresowania szkoleniami rodzimego języka właściciela. Tak więc szwedzkiego uczymy pracowników IKEA, a francuskiego — Telekomunikacji Polskiej — mówi Magdalena Stępkowska, dyrektor ds. metodyki w L2 Language Consulting.

Szkoły językowe mogą zorganizować kursy niemal każdego języka, nawet mało popularnego.

— Kiedy przygotowywaliśmy kurs rumuńskiego, trudno było znaleźć dobrych lektorów tego języka. Dziś mamy już dwóch lektorów koreańskiego, uczymy też japońskiego, bułgarskiego czy ukraińskiego. A w przyszłości coraz większą popularnością będą się cieszyć kursy chińskiego — przewiduje Magdalena Stępkowska.

O mostach, nie o pogodzie

Prawie każda szkoła językowa oferuje kursy dla firm. To bardzo popularny sposób podwyższania kwalifikacji zarówno pracowników, jak i kadry zarządzającej. Dodatkowo można zorganizować kurs specjalnie dla danej firmy, uwzględniając jej indywidualne potrzeby — zasób słownictwa, dogodne terminy czy poziom językowy grupy.

— Dla potrzeb naszych klientów opracowuje się specjalny program nauczania. Trzeba w nim uwzględnić poziom językowy grupy, zakres słownictwa specjalistycznego, potrzebnego w danej branży, a przede wszystkim to, jakich efektów spodziewają się zamawiający kurs. Następnie nasi metodycy opracowują odpowiednie programy i skrypty — wyjaśnia Magdalena Stępkowska.

Także i na rynku szkół językowych zauważalna jest specjalizacja oferty. Pracownicy korporacji chcą mówić w obcym języku — nie tylko o pogodzie i ulubionych filmach, ale także o budowie mostów, zarządzaniu w firmie, strategiach marketingowych czy prawie. Stąd ile branży w gospodarce, tyle rodzajów specjalistycznych kursów językowych.

Problem: dorosły uczeń

Pracownicy firm są uczniami wymagającymi. Doskonale wiedzą, czego chcą i są zmotywowani do nauki. Problemem może być ich ograniczona dyspozycyjność, związana z obowiązkami zawodowymi.

— Dojrzałym studentom często przeszkadza bariera psychologiczna. Muszą uwierzyć, że mogą nauczyć się rzeczy nowych. Ponadto trzeba ich oswoić z nowymi metodami nauczania, różnymi od tych, do których przyzwyczaili się, będąc uczniami. Dodatkowo, prawdopodobnie znajdą się w grupie z młodszymi od siebie studentami, którzy uczą się szybciej. Z tym też czasem jest im trudno sobie poradzić — przyznaje Tony McManus z British Council.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Biznes po angielsku, po rosyjsku