Biznesy Solorza-Żaka podlegają pragmatycznej ewolucji

opublikowano: 15-11-2013, 00:00

Zatem dalsza optymalizacja i większe zyski, m.in. z mikropłatności

— Kiedy trzeba prowadzę interesy na cztery ręce i wiem dobrze, na czym zarobić — mówił Zygmunt Solorz-Żak 20 lat temu w magazynie „Sukces”. Zdaniem wielu, zamachując się na Polkomtel, biznesmen zdecydował się na grę co najmniej na kilka par rąk.

Nie jest zatem zaskakujące, że teraz Solorz podkręca tempo, jednocześnie upraszczając strukturę zarządzania swoim imperium — tak, by wrócić do biznesu na maksymalnie cztery ręce. Wojciech Kostrzewa, prezes ITI, widzi w transakcji przejęcia Polkomtela przez Cyfrowy Polsat duże liczby i zwycięstwo pragmatycznego, a nie rewolucyjnego podejścia do interesów.

— To logiczne następstwo poprzednich transakcji, wariant, który od początku wchodził w grę. Z punktu widzenia konsorcjum to nie tylko budowa silnej grupy z kilkunastomilionową rzeszą klientów, ale również dobry krok w kontekście optymalnej obsługi długu — uważa Wojciech Kostrzewa. A operatorzy telekomunikacyjni?

— Pytanie, czy poczują się wezwani do tablicy — zastanawia się prezes ITI.

Kulą w płot

Miroslav Rakowski, prezes T-Mobile Polska, wezwany się nie czuje. Uważa wręcz, że nie ma się czym przesadnie emocjonować i po wczorajszych informacjach nie czuje dodatkowej presji — nie tylko dlatego, że akurat jest na wakacjach. Twierdzi, że każdy z telekomów ma pomysł na siebie i segmenty, na które stawia. Szybki bezprzewodowy internet czy dostęp do atrakcyjnych treści nie jest już w branży sensacją.

— Do tych dóbr mają już dostęp wszyscy operatorzy. Wolimy stawiać na usługi czy treści nie otoczone płotem, a nie dawać coś i tak szeroko dostępnego. Przecież treści Polsatu są do obejrzenia w większości za darmo w Ipli. Uważam, że fuzja będzie przede wszystkim korzystna dla Cyfrowego Polsatu, a nie Polkomtela — zaznacza prezes T-Mobile.

— Nie obawiałbym się przesadnie o to, czy plany Zygmunta Solorza-Żaka są dobrze przemyślane. Włożenie Polsatu na giełdę poszło nawet ponad plan — przypomina Leszek Iwaszko, analityk Societe Generale.

Jeden z wieloletnich, wysokich rangą menedżerów w branży telekomunikacyjnej uważa, że po połączeniu biznesów Zygmunta Solorza-Żaka można spodziewać się nie przełomu, a konsekwentnej ewolucji. „Wielka Trójca” (Polkomtel, Polsat i Cyfrowy Polsat) pęcznieć będzie w stabilnym tempie.

Lider Libicki

— Koncepcja jest spójna i ścisła. Od miesięcy trwa czyszczenie, dokręcanie śruby i wzmacnianie efektów synergii w spółkach. Poszczególne produkty i marki z grupy są reklamowane praktycznie jedynie we własnym sosie. Okazją do polepszenia wskaźników będzie spięcie biznesów poprzez odpalenie wspólnych usług okołobankowych, mikropłatności przez komórkę za usługi z grupy Cyfrowego Polsatu.

Liderem całości ma pozostać Dominik Libicki — twierdzi menedżer. Można się zatem spodziewać kolejnej fala optymalizacji kosztów, także w wydatkach marketingowych Polkomtela.

— Być może pojawią się też ciekawe produkty dla reklamodawców jak np. reklama SMS skierowana do osób oglądających kontent Polsatu — przewiduje Jakub Potrzebowski, wiceprezes marketingowego Group One.

3 PYTANIA DO ZYGMUNTA SOLORZA

Cyfrowy Polkomtel to plan sprzed dekady

1. Transakcja była elementem planu od dłuższego czasu czy może jest swego rodzaju wyjściem awaryjnym, zapasowym turbo?

Pierwszy raz o łączeniu mediów i telekomunikacji zacząłem myśleć dawno temu — mniej więcej około 2000 r. To wtedy zrozumiałem, że to jest przyszłość. Dzisiaj moje marzenie udało się zrealizować. Kiedy Cyfrowy Polsat przyszedł do mnie z konkretnym planem, uznałem, że jest to właściwy moment i nie ma na co czekać — w krótkim czasie udało się go zrealizować. Przekonały mnie możliwe do osiągnięcia synergie oraz przewaga strategiczna, którą będziemy mogli w ten sposób zbudować. Polkomtel i Cyfrowy Polsat stworzą największą grupę medialno-telekomunikacyjną na polskim rynku, czołową w naszym regionie. Jestem przekonany, że korzyści z tej decyzji odczują zarówno nasi klienci, pracownicy, jak i akcjonariusze oraz udziałowcy obu firm. Dla mnie ta transakcja jest bardzo istotna. Wierzę w to, co robimy i mogę też zadeklarować, że nie zamierzam sprzedawać akcji Cyfrowego Polsatu.

2. Czy gigantyczne zadłużenie Polkomtela jest dla pana jedynie elementem biznesu, kosztem w drodze na szczyty, czy jednak stanowi też zwykłe, ludzkie psychiczne obciążenie?

Nie nazwałbym go gigantycznym. I jest to czasami niezbędny element biznesu — rozwój wymaga niekiedy korzystania również z finansowania zewnętrznego. Jak każdy człowiek, nie lubię mieć długów, ale nie mam z tym problemu. Zarówno Cyfrowy Polsat, jak i Polkomtel radzą sobie bardzo dobrze z obsługą zadłużenia. Sam Polkomtel w ciągu 12 miesięcy dwukrotnie przedpłacił wcześniej, niż wymagały tego umowy kredytowe, w sumie 1,6 mld zł i dodatkowo w pierwszej połowie tego roku korzystnie zrefinansował swoje zadłużenie.

3. 20 lat temu, w wywiadzie dla „Sukcesu” stwierdził pan, że pieniądz robi pieniądz. Czy ta zasada kumulującej się fali pieniędzy ma działać także w tym przypadku?

Ta zasada sprawdza się od tych 20 lat. Większość tego, co udało mi się w życiu zarobić, ponownie inwestowałem. I cieszę się, że udało nam się zbudować jedną z największych firm polskiej gospodarki. Korzyści z dzisiejszej transakcji są oczywiste — nasze unikatowe portfolio usług będzie oferowane jednocześnie klientom obydwu operatorów. Według ostrożnych założeń, to blisko 17 mln osób w 6 mln polskich domów. Będziemy przekonywać kolejne miliony, że warto do nas dołączyć i że na pewno odniosą z tego korzyści.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy