Bomi złapało wiatr w żagle

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 12-09-2008, 00:00

Bomi przebojem wdarło się do grupy miliarderów polskiego handlu. Zapewnia, że nie jest na sprzedaż i rusza na nowe zakupy.

Firma nie wyklucza połączenia z dużym podmiotem z branży

Bomi przebojem wdarło się do grupy miliarderów polskiego handlu. Zapewnia, że nie jest na sprzedaż i rusza na nowe zakupy.

Zgodnie z zapowiedziami, delikatesowe Bomi połączyło się już z firmą Rast (sieć supermarketów), a za kilka dni sąd zarejestruje podwyższenie kapitału spółki w związku z przejęciem przez nią 95 proc. akcji Rabatu Pomorze (duży dystrybutor hurtowy). Tymczasem po rynku od dawna krążą spekulacje, że po tych przejęciach Bomi samo stanie się celem przejęcia przez większą grupę handlową, jak na przykład Emperia. Tak się jednak nie stanie. Przynajmniej na razie.

Własny scenariusz

— Wbrew temu, co mówi się na rynku, Bomi nie jest na sprzedaż. A już na pewno nie przy obecnej wycenie i koniunkturze giełdowej. Jesteśmy dziś jedną z najbardziej poukładanych i szybko rozwijających się firm handlowych, a przed nami są duże możliwości dalszego rozwoju — mówi Krzysztof Pietkun, wiceszef rady nadzorczej Bomi i jeden z akcjonariuszy spółki.

Podkreśla, że między głównymi akcjonariuszami spółki (twórcy Bomi, właściciele Rasta, fundusze Pioneer, IDMSA, a wkrótce także właściciele Rabatu Pomorze) panuje zgoda co do kierunku rozwoju firmy i chęć dłuższego zaangażowania w ten biznes.

— Nie myślimy o sprzedaży firmy. Wręcz przeciwnie, negocjujemy kolejne przejęcia, głównie w obszarze handlu detalicznego (supermarkety). Ponadto chcemy mocniej związać sklepy Sieci 34 z Rabatem Pomorze, co powinno przełożyć się na znaczący wzrost obrotów Rabatu. Sklepy tej sieci notują 3,5 mld zł sprzedaży, tymczasem Rabat Pomorze — ponad 600 mln zł. Potencjał wzrostu sprzedaży do Sieci 34 jest więc ogromny — mówi Krzysztof Pietkun.

Bomi pracuje w tym celu nad atrakcyjną dla jej partnerów detalicznych ofertą współpracy franczyzowej.

— Cały czas budujemy też zespół zarządzający, który będzie w stanie profesjonalnie pokierować powiększoną grupą i pchnąć ją mocno do przodu. W budowie efektywnych struktur pomagają nam specjaliści z firm doradczych — dodaje Krzysztof Pietkun.

Poza tym Bomi wkrótce obejmie 20 proc. akcji firmy Interchem, która jest dystrybutorem chemii gospodarczej i właścicielem sieci 82 sklepów drogeryjnych. Interchem zostanie też głównym dostawcą chemii i kosmetyków dla Grupy Bomi.

Szansa na fuzję

Choć właściciele Bomi nie myślą na razie o sprzedaży spółki, to jednak nie wykluczają innego, równie spektakularnego kroku.

— Wariantem bardziej prawdopodobnym od sprzedaży jest połączenie z silnym podmiotem w celu uzyskania efektów synergii i wykreowania dodatkowej wartości — mówi Krzysztof Pietkun.

Szczegółów jednak nie podaje. Można się tylko domyślać, że poważnym kandydatem do takiego połączenia może być na przykład giełdowa Emperia. Nie brakuje jednak sceptycznych głosów w tej sprawie.

— Wydaje mi się, że Bomi będzie dążyło do konsolidacji raczej w swoim segmencie handlu (typu delikatesowego), który charakteryzuje się własną specyfiką, m.in. w sposobie zaopatrzenia — mówi Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

OKIEM EKSPERTA

Adam Wroczyński,

ekspert Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych

Możliwe są różne scenariusze

Bardzo trudno jest wskazać podmiot, z którym mogłaby się łatwo i z obopólną korzyścią połączyć Grupa Bomi. W grę niekoniecznie wchodziłoby połączenie z wielką firmą handlową typu Emperii, ale raczej z firmą o potencjale i profilu zbliżonym do Bomi. Takim partnerem byłby np. wybierający się na giełdę Eko Holding. Obie firmy uzupełniałyby się też dobrze pod względem terytorialnym. Z tego, co wiem, możliwość połączenia z Emperią była już wcześniej analizowana przez właścicieli Bomi i przepadła. W spółce zaszło jednak wiele zmian, więc podejście mogło się zmienić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu