Borussia kontra krezusi, czyli kto wygra ligę mistrzów

opublikowano: 15-04-2013, 00:00

Pieniądze nie grają, ale na pewno nie utrudniają gry. W półfinałach Ligi Mistrzów finansowe potęgi zmierzą się z młodymi wilkami

Piłkarska Liga Mistrzów (LM) zawsze wzbudzała olbrzymie emocje wśród kibiców, ale w tym roku — gdy do przedostatniej fazy rozgrywek awansowała Borussia Dortmund z „polskim triem” w składzie — można oczekiwać, że za tydzień przed telewizorami zasiądzie rekordowy tłum kibiców w kapciach.

Zobacz więcej

DŁUGA PRZERWA: Real Madryt ostatni raz wygrał w Lidze Mistrzów w 2002 r., pokonując Bayer Leverkusen. Potem Hiszpanie — mimo finansowego sukcesu i rosnących przez dekadę przychodów — ani razu nie przebili się do ostatniej fazy rozgrywek. Teraz na ich drodze staje Borussia — mniejsza i uboższa, ale z Polakami w składzie. W tym sezonie już z „Królewskimi” wygrała. [FOT. FORUM]

Choć Borussia, która zmierzy się z Realem Madryt, jest jedyną niepokonaną drużyną w tych rozgrywkach, warto ostudzić emocje przed półfinałowymi spotkaniami — z biznesowego punktu widzenia klub Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i Piszczka wyraźnie odstaje od konkurentów pod niemal każdym względem. Gdyby o zwycięstwie decydowały przychody, nikt nie mógłby równać się z Realem.

„Królewscy” od ośmiu lat bez przerwy przewodzą tworzonemu przez Deloitte rankingowi „Football Money League”, choć ostatni triumf w LM zaliczyli w 2002 r. W ostatnim sezonie jeszcze powiększyli przewagę nad ścigającą ich Barceloną dzięki rekordowym przychodom — 512,6 mln EUR.

Sukces ma jednak swoje ciemne strony — finansom Realu przygląda się ostatnio Komisja Europejska, która podejrzewa, że miejskie władze udzielały mu nielegalnej pomocy publicznej (kupując klubowe grunty po zawyżonej cenie). Barcelona miała w ubiegłym sezonie 483 mln EUR przychodów (6 proc. mniej od Realu), a czwarty w globalnym zestawieniu Bayern — 321,4 mln EUR (37 proc. mniej). Te dwie drużyny rozdzielił Manchester United, z LM wyeliminowany jednak przez „Królewskich” w ćwierćfinale.

Na tym tle Borussia Dortmund wygląda jak Kopciuszek — miała 189,1 mln EUR przychodów (63 proc. mniej od Realu), co dało jej 11. miejsce w rankingu. Dla klubu z Zagłębia Ruhry, który dekadę temu stał na krawędzi bankructwa, i tak był to największy finansowy sukces w historii.

Teraz może być tylko lepiej, zwłaszcza że za awans do półfinału LM bez porażki Borussia zainkasowała już 25,2 mln EUR, o 1 mln EUR więcej niż Real. A kto powinien wygrać, jeśli wziąć pod uwagę rynkową wartość piłkarzy? Tu przewaga hiszpańskich klubów nad niemieckimi jest jeszcze bardziej przytłaczająca, choć kolejność jest nieco inna.

Witryna transfermarkt.de wycenia wszystkich zawodników Barcelony na 603,8 mln EUR, a Realu — na 595 mln EUR. Wśród nich najdrożsi są oczywiście Leo Messi (120 mln EUR) i Cristiano Ronaldo (100 mln EUR). Tymczasem skład Bayernu jest na rynku transferowym wart 431,5 mln EUR, a Borussii „zaledwie” 254,7 mln EUR, choć największe gwiazdy obu drużyn — Franck Ribery i Mario Goetze — wyceniane są identycznie, na 42 mln EUR.

Robert Lewandowski „tylko” na 28 mln EUR. Nic dziwnego więc, że Borussia jest uznawana przez bukmacherów za czołowego kandydata do porażki w LM, ale, jak uczył Kazimierz Górski, „dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu