Brazylia napędzi latynoskie zyski

Mimo ryzyka politycznego w regionie poprawa perspektyw największej gospodarki kontynentu powinna pociągnąć do zwyżek latynoamerykańskie rynki aktywów

Od początku roku oferowane przez polskie towarzystwa fundusze latynoamerykańskich akcji przyniosły średnio 13,6 proc. zysku. To wyjątkowo dobry wynik, bo w tym okresie notowany w dolarze regionalny wskaźnik MSCI EM Latin America umocnił się o 4,6 proc., a więc o zaledwie jedną trzecią tego, co skupiający wszystkie rynki akcji MSCI All Country World. Regionowi, uważanemu za relatywnie mniej tracący na globalnych napięciach handlowych, tylko przejściowo pomogły obserwowane w ostatnich tygodniach postępy w negocjacjach między USA i Chinami.

MSCI EM Latin America jest wart wciąż o 48 proc. mniej niż na szczycie wszech czasów osiągniętym tuż przed upadkiem banku Lehman Brothers, symbolicznie rozpoczynającym kryzys w 2008 r. Do głębokiej przeceny akcji na kontynencie przyczyniła się wówczas dekoniunktura na rynkach surowców, ważnego towaru eksportowego.

Tymczasem o ryzyku związanym z inwestowaniem na tamtejszych rynkach przypomniała ostatnia fala zawirowań politycznych. W Argentynie po zaledwie czterech latach przerwy do władzy wrócił obóz peronistowski, z mającą wśród inwestorów wyjątkowo złą opinię Cristiną Fernandez de Kirchner w roli wiceprezydent. Fala niepokojów społecznych w Chile osłabiła w miesiąc tamtejsze peso o 8,5 proc., co oznaczało najgorszy w tym okresie wynik wśród 32 ważniejszych walut monitorowanych przez Bloomberga.

Fala niepokojów

Podobne do chilijskich protesty przetoczyły się przez Ekwador, a wybory w Boliwii zakończyły się ucieczką oskarżanego o ich sfałszowanie wieloletniego prezydenta Evo Moralesa i starciami jego zwolenników z siłami porządkowymi. Po tym jak w jednym z miast doszło do regularnej bitwy między kartelem siedzącego w więzieniu El Chapo a policją, część komentatorów okrzyknęła Meksyk mianem upadłego państwa. O ile w tym wypadku takie określenie jest nieco na wyrost, o tyle jego użycie nie byłoby przesadą w odniesieniu do Wenezueli, jeszcze w połowie ubiegłego wieku jednego z najzamożniejszych krajów świata.

Meksyk, choć zmaga się z przemocą i powolnym wzrostem, najgorsze wydaje się mieć już za sobą. Wszystko wskazuje na to, że renegocjowane warunki obowiązywania strefy wolnego handlu w Ameryce Północnej wejdą w życie, a uważany za populistę prezydent Andres Manuel Lopez Obrador zrobił wiele, by uspokoić inwestorów.

Jednak dalekie od spokoju wydają się rynki aktywów argentyńskich i chilijskich. Po październikowych wyborach różnica między oficjalnym a czarnorynkowym kursem peso mocno się pogłębiła, a bank centralny był zmuszony zaostrzyć kontrole walutowe. Nowy prezydent Alberto Fernandez wciąż nie zdradza szczegółów programu gospodarczego, którym miałby przekonać Międzynarodowy Fundusz Walutowy do dalszego wspierania swojego kraju. Tymczasem niepokoje społeczne w Chile zapoczątkowane niewielką podwyżką cen biletów na metro mogą oznaczać koniec wprowadzonego jeszcze za czasów dyktatury Augusto Pinocheta wolnorynkowego systemu gospodarczego. Prezydent Sebastian Piñera wyszedł naprzeciw żądaniom protestujących, zapowiadając zmiany w konstytucji i złagodzenie będącej przez lata znakiem rozpoznawczym Chile dyscypliny budżetowej. Przy ryzyku trwałego pogorszenia otoczenia politycznego regionalny wskaźnik miałby zapewne duży kłopot z utrzymaniem się powyżej pułapu sprzed roku, gdyby nie fakt, że ponad 60 proc. wagi ma w nim Brazylia.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Brazylijska gwiazda

Rządzący od roku największą gospodarką regionu Jair Bolsonaro nie ma dobrej prasy na świecie, m.in. za sprawą szowinistycznych wypowiedzi i zaprzeczania wylesianiu Amazonii, jednak inwestorzy liczą, że doprowadzi do przełomu w polityce gospodarczej kraju. Prawicowopopulistyczny prezydent zdołał już przeprowadzić długo odwlekaną reformę stojącego na skraju bankructwa systemu emerytalnego, co w ciągu 10 lat powinno przynieść 200 mld USD oszczędności.

Hossa na brazylijskim rynku obligacji rozpędziła się tak mocno, że tamtejszy dług uważany jest już za bardziej bezpieczny od zobowiązań Meksyku, kraju mogącego pochwalić się wyższymi ratingami i historią znacznie bardziej odpowiedzialnej polityki fiskalnej. Inwestorzy po Brazylii oczekują znacznie więcej niż tylko uniknięcia bankructwa, a to za sprawą rysującego się na horyzoncie globalnego ożywienia. W 2020 r. krajowy wzrost przyspieszy do 2 proc., wynika z ankiety Bloomberga wśród ekonomistów, a prognozy są rewidowane w górę. Zdaniem banku Morgan Stanley w ciągu 12 miesięcy indeks giełdy w São Paulo Bovespa zyska 18 proc., wspierany przez kombinację czynników lokalnych i globalnych. Aż osiem spośród 10 polecanych przez amerykańską instytucję spółek z regionu to emitenci brazylijscy. Tymczasem wśród strategii zalecanych przez Morgana Stanleya na 2020 r. inwestoromwalutowym znalazła się gra pod umocnienie reala (a także kolumbijskiego peso) względem waluty Meksyku.

„To strategia pozwalająca wykorzystać różnice w potencjale wzrostu i reform wewnątrz Ameryki Łacińskiej” — tłumaczą specjaliści banku.

Pośród wysiłków zmierzających do zrównoważenia finansów i ograniczenia przeregulowania oraz sygnałów zbliżania się ożywienia optymizm co do perspektyw brazylijskich akcji udzielił się znacznej większości inwestorów. Oparty na brazylijskich akcjach biernie zarządzany fundusz iShares w ubiegły czwartek zanotował napływy największe od 20 miesięcy. Spośród ankietowanych w listopadzie przez Bank of America ML zarządzających funduszami aż 85 proc. spodziewało się, że w ciągu kolejnych sześciu miesięcy ten rynek będzie zachowywał się lepiej na tle świata.

„Brazylia dopiero stoi u progu długiego cyklicznego ożywienia w warunkach niskich stóp procentowych. Tamtejszy rynek akcji jest obecne najlepiej rokującą inwestycją” — piszą specjaliści banku UBS, którzy w datowanym na ubiegły czwartek raporcie podnieśli rekomendację dla brazylijskich akcji z „przeważaj” do „silnie przeważaj”.

Okiem eksperta

Mikołaj Stępniewski, zarządzający Investors TFI

Kluczem polityka i globalne nastroje

Utrzymanie się napięć społecznych oraz kolejne wybory w niektórych kluczowych państwach regionu przemawiają za podwyższoną zmiennością rynkową w kolejnych kwartałach. Niestabilność polityczna, stagnacja gospodarcza w wielu państwach, rosnące deficyty budżetowe i silna presja na osłabienie niektórych walut oferowały w tym roku wiele okazji do tanich zakupów i według nas taka sytuacja powinna się utrzymać. W ostatnich 12 miesiącach Ameryka Łacińska zachowywała się podobnie jak pozostałe rynki wschodzące, a bardzo dobrze na tle indeksu radził sobie zarządzany przez DWS źródłowy fundusz Investor Ameryka Łacińska. To m.in. zasługa geograficznej alokacji, w tym przeważenia przez większą część roku Brazylii, oraz skutecznej selekcji pomiędzy poszczególnymi sektorami gospodarki. Do powtórzenia dobrych wyników w przyszłym roku konieczna będzie globalna poprawa nastawienia do aktywów ryzykownych. Są na to szanse, bo ostatnio nastroje na rynkach wschodzących poprawiały się. Pomogły w tym m.in. łagodzenie polityki pieniężnej Fedu, osłabienie dolara amerykańskiego oraz oczekiwania na tymczasowy kompromis w wojnie handlowej między USA i Chinami.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu