Cenowe zmowy przedsiębiorców psują rynek

Duże pieniądze czy uczciwość rynkowa? Tak ustawiona szala dla wielu przedsiębiorców przechyla się w stronę zysku. Tym chętniej działają wspólnie.

Pokusa szybkiego zysku lub zwiększenia udziału firmy w rynku bywa duża, często nawet większa niż rynkowe zasady fair play i zapisy prawa. Efekt: w 2012 r. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął 14 postępowań dotyczących zmów pomiędzy bezpośrednimi konkurentami (horyzontalne) i 18 nielegalnych porozumień, m.in. na linii dostawca — dystrybutor (wertykalne). Rozpoczęto też 290 postępowańwyjaśniających. Tyle wyszło na światło dziennie.

Według litery prawa

A w Polsce — zgodnie z art. 6. ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów — zawieranie porozumień między przedsiębiorcami, mających na celu wyeliminowanie, ograniczenie lub naruszenie konkurencji, po to by zwiększać własne zyski kosztem pozostałych uczestników rynku, jest zakazane. Niestety granica między własnym interesem a dobrem rynku jest cienka.

— Zmowa horyzontalna zaczyna się wtedy, kiedy przedsiębiorca rezygnuje z samodzielnego kształtowania strategicznego obszaru swojej działalności i godzi się na współpracę w tym obszarzechoćby z jednym swoim konkurentem — wyjaśnia dr Antoni Bolecki, radca prawny w Kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

I choć pomysłów na „współpracę” bywa wiele, nielegalne porozumienia najczęściej dotyczą cen, a konkurujący przedsiębiorcy ustalają np., że nie będą sprzedawać swojego produktu poniżej określonej stawki. W przypadku produkcji: określają np. jej wielkość, kalkulując przy tym, że mniejsza ilość towaru na rynku oznacza wzrost jego ceny. Kartele często dotyczą również rozpisania listy firm, które mogą uczestniczyć w danych przetargach lub eliminacji danego konkurenta i dokonania nowego, bardziej korzystnego dla zmawiających się podziału rynku.

— Poziomu cen najczęściej dotyczą także zmowy wertykalne. Chodzi np. o sytuacje, w których dostawca ustala z dystrybutorem minimalne lub sztywne ceny odsprzedaży (aby dystrybutor nie zaniżał cen) — podaje Antoni Bolecki. Ale od każdej reguły są wyjątki. W niektórych przypadkach stosuje się wyłączenia spod zakazu.

— Ustawa przewiduje trzy rodzaje wyłączeń: przede wszystkim — są nim objęte porozumienia zawarte przez przedsiębiorców, mających małe udziały rynkowe (5-10 proc.). Pewna grupa porozumień została objęta tzw. wyłączeniami grupowymi na mocy rozporządzeń Rady Ministrów, wydanych na podstawie art. 8 ust. 3 ustawy.

Ustawa przewiduje także w art. 8 ust. 1 tzw. wyłączenia indywidualne, mające zastosowanie do porozumień, które przyczyniają się np. do polepszenia produkcji, usprawnienia dystrybucji towarów, rozwoju technicznego i nie stwarzają możliwości wyeliminowania konkurencji — wylicza Bernadeta Kasztelan-Świetlik, radca prawny z Gessel Kancelaria Prawna.

Poza granicami prawa

Przy podpisywaniu umów z konkurentami należy więc zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza że znajdują się one na styku zapisów antymonopolowych i zagwarantowanej w kodeksie cywilnym zasady swobody zawierania umów między przedsiębiorcami.

— Co istotne, w tym przypadku ustawa bardzo szeroko określa definicję porozumienia. Za porozumienie uznaje się więc nie tylko podpisane umowy, ale wszelkie formy uzgodnień między przedsiębiorcami, np. e-mailową wymianę korespondencji czy uzgodnienia ustne. Przedsiębiorcy mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności także wtedy, kiedy wyrazili tzw. milczącą aprobatę. Czasem, by dostrzec zmowę, wystarczy jedynie uważnie prześledzić sekwencję zjawisk rynkowych — mówi Bernadeta Kasztelan-Świetlik.

A za zawieranie niedozwolonych porozumień w Polsce zapłacić można do 10 proc. przychodów uzyskanych w roku poprzednim. Największą karę UOKiK narzucił w 2009 r. na cementownie (Grupa Ożarów, Cemex, Dyckerhoff Polska, Cementownia Odra, Cementownia Warta, Górażdże, Lafarge Cement) — łącznie ponad 411,586 mln zł.

— Dodatkowym straszakiem jest tzw. private enforcement, czyli możliwość żądania odszkodowania za zmowę przez prywatnych poszkodowanych. Wiele osób liczy, że to ograniczy liczbę zmów. Ale u nas i tak znaczna ich część była wykrywana przez UOKiK w konsekwencji niewystarczającej świadomości prawnej przedsiębiorców w nich uczestniczących, którzy sami się „podkładali” — zaznacza Antoni Bolecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Cenowe zmowy przedsiębiorców psują rynek