Czekając na wolny rynek i... wymianę skrzynek

Marcin Bołtryk
opublikowano: 20-10-2008, 00:00

Na działalności pocztowej można zarobić. Nic dziwnego, że prywatni operatorzy nie mogą się doczekać uwolnienia rynku. Są gotowi. Ale to nie wystarczy.

iberalizacja rynku usług pocztowych to kierunek pożyteczny dla wszystkich uczestników — zarówno dla klientów, jak i operatorów pocztowych. Dlaczego zatem idzie jak po grudzie?

Powszechnie, a opłacalnie

Pierwotnie pełne uwolnienie rynku pocztowego w całej UE planowano na początek 2009 r. Pełne uwolnienie oznacza, że w całej UE znikną monopole narodowych poczt na dostarczanie listów i przesyłek o wadze do 50 g. Ostatecznie termin pełnej liberalizacji rynku przesunięto o cztery lata. Dlaczego? Bo duże narodowe poczty nie zdążyły z przygotowaniami, nie zdążyły również rządy.

Do pełnej liberalizacji potrzeba natomiast odpowiednich dyrektyw i znowelizowanego prawa pocztowego. Trzeba uwzględnić setki stanowisk i wiele interesów lokalnych. To skomplikowany proces.

Do dzisiaj obowiązuje monopol poczty na przesyłki o wadze do 50 g. Powodem jest zasada tzw. powszechności usług pocztowych, Oznacza to, że każdy musi mieć dostęp do tych usług, nawet jeśli mieszka w wiosce położonej w odległym zakątku kraju. Z punktu widzenia operatora świadczenie usług w takich miejscach jest nierentowne. Unia musi więc tak sformułować przepisy, żeby zachować rzeczywistą dostępność poczty.

— Prywatnych operatorów traktujemy jako pożądany element rynku pocztowego. Musimy jednak pamiętać, że "konkurencyjność" nie może być wprowadzana kosztem klientów, którzy zgodnie z obowiązującym prawem muszą mieć zapewniony dostęp do powszechnych usług pocztowych w każdej części kraju. To wymaga opracowania skutecznego modelu finansowania takich usług — zaznacza Zbigniew Baranowski z Poczty Polskiej.

Chcę, ale nie mogę

Prywatni operatorzy pocztowi, których w Polsce działa już blisko 160, nie mogą się doczekać uwolnienia rynku, którego wartość w 2007 r. wyniosła 6,3 mld zł. Ale jeszcze poczekają.

Dopiero niedawno Sejm przyjął ustawę o komercjalizacji Poczty Polskiej (PP), która czeka na podpis prezydenta. Ma ona przygotować narodowego operatora do wyzwań rynku. Bez komercjalizacji PP nie może się skutecznie przygotować się do wzmożonej konkurencji.

— Zmiana formy prawnej wpłynie na usprawnienie procesu decyzyjnego, a także umożliwi przekształcenie Poczty w prężnie działającą, konkurencyjną firmę — mówi Zbigniew Baranowski.

Tymczasem operatorzy, w większości gotowi do uwolnienia rynku, narzekają na pobłażliwość rządu wobec narodowego operatora i nieegzekwowanie od niego przestrzegania prawa.

— Kluczową ideą uwolnienia rynku pocztowego jest umożliwienie Polakom korzystania z oferty konkurujących ze sobą prywatnych operatorów, którzy zdobywają klientów wyłącznie dzięki podnoszeniu jakości i dostosowywaniu oferty do potrzeb rynku. Niestety, odsunięcie w czasie liberalizacji rynku pocztowego odebrało Polakom na jakiś czas taką możliwość — mówi Rafał Brzoska, prezes spółki InPost.

Jednym z pierwszych kroków na drodze do liberalizacji rynku usług pocztowych jest wprowadzony w Polsce obowiązek wymiany skrzynek pocztowych. Dotychczas brak dostępu do skrytek, będących własnością PP, jest największym utrudnieniem w doręczaniu korespondencji przez prywatnych operatorów.

— Mimo że 24 sierpnia 2008 r. minął termin obowiązkowej ich wymiany na tzw. euroskrzynki, dotychczas wymieniono zaledwie około połowy. To sprzyja praktykom monopolistycznym i ogranicza prawo obywateli do korzystania z usług innych operatorów — dodaje Rafał Brzoska.

Powszechna nierentowna

Bartłomiej Górzny, dyrektor sprzedaży i obsługi klienta w firmie I. D. Marketing, zaznacza, że prywatni operatorzy niekoniecznie będą zainteresowani przejęciem obowiązku świadczenia usług powszechnych.

— Powszechne usługi pocztowe są w sporej części deficytowe i wynikają z konstytucyjnego obowiązku ich zapewnienia wszystkim obywatelom. W dodatku nie ma obecnie dobrego modelu finansowania tej usługi. Operatorzy prywatni, jako przedsiębiorstwa komercyjne nastawione na jak największy zysk i efektywność, podchodzą z rezerwą do usług powszechnych. W rozwiązaniu tego problemu ważne będzie również jasne stanowisko rządu — mówi Bartłomiej Górzyny.

Z kolej PAF Operator Pocztowy niejednokrotnie zapowiadał chęć świadczenia usług powszechnych.

— Nasza rozbudowa sieci na terenach wiejskich jest tego potwierdzeniem. Nie boimy się świadczenia usług powszechnych nawet na terenach wiejskich i trudno dostępnych. To bardzo atrakcyjny rynek — zapewnia Marek Sadowski z PAF Operator Pocztowy. l

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu