Czworo chętnych do fotela przewodniczącego PO

PAP, DI
opublikowano: 01-01-2020, 15:47

Borys Budka, Joanna Mucha, Bartosz Arłukowicz i Bogdan Zdrojewski zadeklarowali chęć startu w wyborach na przewodniczącego PO. Jeszcze w tym tygodniu swą decyzję w tej sprawie ma ogłosić obecny lider Platformy Grzegorz Schetyna.

Na razie swą kandydaturę zgłosili: Zdrojewski i Arłukowicz; Budka, Mucha planują zrobić to po Nowym Roku. Termin zgłaszania kandydatur na nowego szefa Platformy mija w najbliższy piątek.

Pod koniec stycznia upływa czteroletnia kadencja Grzegorza Schetyny. Następny przewodniczący, tak jak dotychczasowy lider (i podobnie jak Donald Tusk w 2013 r.) wybrany zostanie w drodze głosowania korespondencyjnego, w którym prawo udziału będą mieli wszyscy członkowie Platformy Obywatelskiej.

Najwcześniej, bo jeszcze w październiku, zamiar startu ogłosił dotychczasowy wiceszef Platformy (zarazem szef klubu Koalicji Obywatelskiej) Borys Budka. Wielokrotnie podkreślał, że partia wymaga zmian. W rozmowie z TOK FM na początku grudnia deklarował, że chce, by Platforma była ugrupowaniem "nowoczesnym i skutecznym", które potrafi wygrywać wybory. Podkreślał też, że od Schetyny różnić go będzie "inne zarządzanie" partią, polegające na współpracy z samorządami oraz postawienie na "obywatelskość" PO i otwartość na ruchy społeczne. "Obywatelskość PO musi być prawdziwa. PO musi być miejscem, w którym ludzie, którzy nie należą do żadnej partii, znajdują swoje oparcie i realizację swoich postulatów" - mówił obecny wiceszef Platformy.

Swą kandydaturę Budka planuje zgłosić 2 stycznia. "W czwartek będę w Warszawie, więc myślę, że wtedy złożę dokumenty" - powiedział we wtorek PAP. Później - jak dodał - zamierza ruszyć na spotkania ze strukturami w kraju. "3 stycznia będę w Bydgoszczy, 4 stycznia w Łodzi i Częstochowie" - zaznaczył wiceszef Platformy.

23 grudnia dokumenty potrzebne do rejestracji swej kandydatury złożył senator Bogdan Zdrojewski. Od zeszłego miesiąca rozpoczął publikację w mediach społecznościowych swego credo programowego pod hasłem "#ProgramDlaPlatformy". "PO wymaga poważnej reformy. Lifting nie wystarczy. Potrzebne są zmiany: w sposobie podejmowania kluczowych decyzji, podmiotowości, ofercie programowej, organizacji życia partii, jakości komunikowania się ze społeczeństwem, także w samym przywództwie" - napisał 2 grudnia na Twitterze.

W późniejszych wpisach opowiedział się m.in. za centrowym charakterem partii (z dwoma skrzydłami: prawicowym i lewicowym), proeuropejskim ("PO powinna być najbardziej proeuropejską formację w Polsce"). Wskazywał też na potrzebę demokratyzacji PO. "Każda formacja polityczna jest silna w wyniku aktywności swoich członków, a nie tylko szefa. Mądre przywództwo to umiejętność korzystania z wszystkich ludzkich zasobów. Szef ma być lokomotywą, świadomą wartości całego zespołu" - napisał Zdrojewski kilka dni temu na Twitterze. Zapowiedział też audyt struktur Platformy.

Najostrzej obecne kierownictwo ugrupowania krytykuje posłanka Joanna Mucha. W jej odczuciu obecne władze PO "doszły do ściany". "Platforma pod kierownictwem Grzegorza Schetyny wystartowała do wyborczych wyścigów w różnych konfiguracjach i tych wyborów nie wygrała. Nie możemy sobie pozwolić na przegranie jakichkolwiek przyszłych wyborów, bo to oznaczałoby bezpowrotnie utracone szanse dla Polski" - podkreślała Mucha.

W rozmowie z PAP zwracała, podobnie jak Zdrojewski, uwagę m.in. na potrzebę demokratyzacji PO. "Platforma nigdy nie była tworzona jako partia wodzowska. Dzisiaj potrzebne jest nam przywództwo - demokratyczne, włączające" - mówiła. Jej zdaniem PO wymaga też profesjonalizacji, współpracy z organizacjami pozarządowymi oraz z własną młodzieżówką. "Młodzi Demokraci są traktowani jak grupa ludzi do wieszania plakatów w trakcie kampanii wyborczej, a nie tak powinno się o nich myśleć. To są ludzie, którzy mają nieprawdopodobną kreatywność, którzy potrafią to, co jest istotne dla młodego pokolenia. Trzeba postawić na zupełnie inną relację z nimi" - argumentowała Mucha.

Najpóźniej, bo tuż po świętach Bożego Narodzenia, chęć kandydowania na przewodniczącego Platformy ogłosił europoseł Bartosz Arłukowicz. "Platforma musi być partią społeczną, musi być organizmem tętniącym życiem, musimy pracować z ludźmi codziennie na ulicach. Platforma Obywatelska musi wykorzystywać potencjał nie tylko posłanek i posłów, ale naszych radnych, wójtów, burmistrzów, ale przede wszystkim musimy wykorzystać potencjał tysięcy ludzi, którzy od lat budują nasze poparcie społeczne w terenie" - przekonywał europoseł w krótkim nagraniu zamieszczonym na Twitterze i Facebooku.

W poniedziałkowym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Arłukowicz wyraził pogląd, że bez zmiany na funkcji szefa Platforma nie będzie w stanie wygrywać wyborów. "Zawsze przychodzi moment na zmiany, zarówno w życiu każdego człowieka, jak i w +życiu+ partii politycznej. Uważam, że teraz jest taki moment, w którym zmiany są niezbędne, abyśmy na nowo zaczęli wygrywać wybory" - ocenił europoseł.

Wciąż nie jest pewne, czy w wyborcze szranki stanie obecny lider PO Grzegorz Schetyna. Od niektórych jego oponentów partyjnych można usłyszeć, że zrezygnuje ze startu ze względu na nikłe szanse na reelekcję. Jego najbliższe otoczenie zapewnia jednak, że Schetyna zgłosi swą kandydaturę. Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że szef Platformy zebrał już wymaganą statutem liczbę podpisów potrzebnych do rejestracji.

Jeszcze przed świętami Schetyna zapowiadał, że decyzję o swym ewentualnym starcie ogłosi na początku stycznia. "Muszę mieć dystans do tego, bo jestem rzeczywiście namawiany i proszony, żeby kandydować" - mówił 19 grudnia na antenie Polsat News.

Podkreślał przy tym, że w ciągu czterech lat kierowania partią udało mu się odbudować pozycję Platformy. "Wiem w jakim stanie otrzymywałem partię 26 stycznia 2016 roku, że to było między 9, a 11 procent poparcia; wiem ile nam zajęło czasu, żeby ją podnieść i ustawić na poziomie 27 proc." - mówił Schetyna.

Jego dorobku bronił też niedawno w rozmowie z PAP inny z wiceszefów ugrupowania, Tomasz Siemoniak. Przekonywał, iż nie ma lepszego kandydata na szefa Platformy niż Schetyna. "Grzegorz Schetyna ma za sobą cztery lata ciężkiej pracy, podniesienia wyniku PO z kilkunastopunktowego do blisko 30 procent w wyborach parlamentarnych, powstanie Klubów Obywatelskich, wiele zwycięstw w wyborach samorządowych. Uważam, że nie można go oceniać na podstawie kilku tygodni, czy jakiś pojedynczych zdarzeń, ale trzeba brać pod uwagę cztery lata" - wskazywał Siemoniak.

Zgodnie z grudniową uchwałą Rady Krajowej PO pierwsza tura wyborów szefa Platformy odbędzie się 25 stycznia, ewentualna druga, jeśli byłaby potrzebna - 8 lutego. Aby zarejestrować kandydaturę na przewodniczącego potrzeba zebrać minimum podpisy 10 członków Rady Krajowej PO.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP, DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy