Drugie życie dawnych wzorów

opublikowano: 26-03-2021, 14:30

15 lat temu pracowali na etatach i nawet nie myśleli o tworzeniu marki odzieżowej. Justyna Burzyńska i Maciej Lebiedowicz byli zafascynowani dobrym polskim wzornictwem. Założyli bloga, na którym publikowali zdjęcia swojej kolekcji przedmiotów z dawnych lat. Dziś firma Pan tu nie stał to cztery sklepy odzieżowe: w Łodzi, Warszawie, Krakowie i Wrocławiu, sklep internetowy i zbiór nagród z wystaw i targów.

Spółka małżeńska:
Spółka małżeńska:
Justyna Burzyńska i Maciej Lebiedowicz, właściciele marki Pan tu nie stał, tworzą we współpracy z grafikami odzież i dodatki nawiązujące do polskiej kultury wizualnej czasów minionych. Ich wzory są zarazem nostalgiczne i alternatywne.
K.Jarczewski

– Prawdę mówiąc, zaczęło się od zbieractwa. Kupowaliśmy ciekawe tkaniny w ciucholandach, zbieraliśmy opakowania, etykiety, stare książeczki dla dzieci. Wzornictwo lat 60., 70., 80. jest znakomite. Fotografowaliśmy nasze zbiory i wrzucaliśmy zdjęcia do internetu. Myśleliśmy o założeniu wydawnictwa, nie firmy odzieżowej. Zrobiliśmy jednak kilka pierwszych koszulek i to chwyciło – wspomina Maciej Lebiedowicz współwłaściciel firmy Pan tu nie stał.

Jego żona Justyna Burzyńska uzupełnia, że nie mieli funduszy na start firmy. W 2006 r. po raz pierwszy pojechali na targi dla młodych twórców do Warszawy, wioząc na sprzedaż drobiazgi, np. kolczyki z monet i klawiszy komputerowych.

– Sprzedaliśmy wszystko za siedemset złotych, co wydawało się ogromną kwotą. Wydaliśmy ją na kolejne rzeczy, które można wstawić do sklepiku internetowego. To były m.in. gotowe koszulki, na których robiliśmy nadruki w garażu – dodaje.

Zanim Pan tu nie stał przerodziło się w firmę, Justyna Burzyńska pracowała w korporacji jako specjalista ds. zakupów, a Maciej Lebiedowicz był grafikiem w firmie informatycznej. Ich biznes wystartował jako hobby i rozwijał się pomalutku – od prowadzenia bloga przez garażową produkcję koszulek po założenie sklepu internetowego i zlecanie produkcji szwalniom. Pierwszy sklep stacjonarny w Łodzi powstał w 2009 r., a koszulki z nadrukami z Pan tu nie stał zaczęły się coraz częściej pojawiać na polskich ulicach. Szybko się okazało, że miłośników dobrego polskiego wzornictwa jest wielu i chcą kupować ubrania i akcesoria przywodzące na myśl Teleranek, serię książeczek „Poczytaj mi mamo” czy oranżadę z butelki z ceramicznym korkiem. Wszystko okraszone poczuciem humoru.

Granie na sentymentach

Nuta nostalgii:
Nuta nostalgii:
Właściciele firmy nie chcą być identyfikowani z PRL. Tym jednak, którzy pamiętają lata 60., 70., 80., trudno uciec od sentymentów, gdy z kurtki patrzy na nich Gapiszon, a z koszulki – Pan Kleks.
Krzysztof Jarczewski

Oboje lubią wyciągać z lamusa nieco zakurzone, trochę zapomniane słowa, które trafiają do ich kolekcji: sprawunki, bonifikata itp.

– Są też wyrazy, które już wyszły z użycia, np. młokos czy facetka od polskiego. Na naszych ubraniach widnieją też słowa: cześć, dziadostwo, art. spożywcze, absztyfikant czy lowelas – wymienia Justyna Burzyńska.

Ich projekty opierają się na filarach: polszczyzna, humor, retro.

– Jeżeli spełnione są dwa z trzech wymagań, włączamy projekt do kolekcji Pan tu nie stał – wskazuje Maciej Lebiedowicz.

Właściciele firmy nie chcą być identyfikowani z PRL. Tym jednak, którzy pamiętają lata 60., 70., 80., trudno uciec od sentymentów, gdy z kurtki patrzy na nich Gapiszon, na wypad zabiera mały fiat na T-shircie, a na półce stoi kubek charakterystyczny dla barów mlecznych, choć ze złotym napisem: luksus.

– Czasami opieramy się na umowach licencyjnych. Bohdan Butenko narysował dla nas pierwszy projekt w 2009 r., specjalnie na potrzeby serii odzieżowych. Mieliśmy też w kolekcji motywy ilustracyjne autorstwa Wojciecha Pokory, jednak 95 proc. to nasze wzory autorskie – twierdzi Justyna Burzyńska.

Tylko u siebie:
Tylko u siebie:
Produkty Pan tu nie stał sprzedawane są wyłącznie w sklepach firmowych. Właściciele marki uważają, że to dobre rozwiązanie zwłaszcza przy kolejnych lockdownach galerii handlowych.
K.Jarczewski

Stały zespół kreatywny składa się z trójki grafików i trzech projektantek odzieży, aczkolwiek firma współpracuje z wieloma twórcami. W 2018 r. stworzyli serię we współpracy z Muzeum Sztuki w Łodzi. Na koszulki trafiły prace Brunona Jasieńskiego, Anatola Sterna, Kazimierza Malewicza, Karola Hillera, Jadwigi Sawickiej i Liama Gillicka.

Choć zaczynali od koszulek i to w nich się specjalizują, Pan tu nie stał poszerzył asortyment o skarpetki, bieliznę, paski, czapki, torby, notesy, kubki. Są też projekty książkowe i seria etykiet na przetwory z napisami „Pyszne ogórki” czy „Grzybki z lasu”, nagrodzone na Łódź Design Festival. Głównymi klientami są dwudziesto- i trzydziestokilkulatkowie, jednak przedział wiekowy kupujących jest bardzo szeroki, ponieważ wybór przedmiotów jest duży i można znaleźć wiele rzeczy nadających się na prezenty. 75 proc. obserwujących profil firmy na FB to kobiety, natomiast najlepiej sprzedają się męskie koszulki. Torba Sprawunki i czapka Cześć to projekty, które są z firmą od początku i wciąż znajdują nabywców.

Po łódzku

Polszczyzna, humor, retro:
Polszczyzna, humor, retro:
Do kolekcji Pan tu nie stał trafiają... słowa.

– Całą produkcję zlecamy lokalnym szwalniom, które szyją według naszych projektów. Nie dalibyśmy rady finansowo unieść firmy, która szyje i dzianinę, i tkaninę, i galanterię. Każda firma, która z nami współpracuje, w czymś się specjalizuje – mówi Maciej Lebiedowicz.

Co roku 8 marca 8 proc. ze sprzedaży Pan tu nie stał przekazuje łódzkiemu oddziałowi Centrum Praw Kobiet. Tak też było w tym roku. Właściciele z ulgą odnotowali, że sprzedaż nie spadła, choć bardzo odczuli wzrost kosztów…

– W pandemii handel przeniósł się do sieci, gorzej jest w sklepach stacjonarnych. Staramy się zachować unikatowość – nasze rzeczy są sprzedawane wyłącznie w naszych sklepach, co przy kolejnych lockdownach galerii handlowych okazało się dobrym rozwiązaniem, jesteśmy cały czas otwarci – cieszy się Justyna Burzyńska.

Każdy sklep jest inny – w Łodzi znajduje się w postindustrialnym Off Piotrkowska, w Krakowie na Starym Podgórzu. To okolica spacerowa, więc kiedy zamarł ruch turystyczny, spadek liczby klientów stał się odczuwalny.

– Pierwszy sklep w Łodzi to taki sklepik matka. Klienci spoza miasta przyjeżdżają tu specjalnie, żeby zobaczyć, jak wygląda w rzeczywistości – mówi właścicielka.

Sklep matka:
Sklep matka:
W industrialnym kompleksie OFF Piotrkowska w Łodzi działa pierwszy sklep marki Pan tu nie stał.
K.Jarczewski

Przez kilka lat firma wypuszczała dwie kolekcje rocznie: wiosenno-letnią i jesienno-zimową, w tym roku postanowiła wprowadzić nowy system – krótkie, tematyczne serie częściej wchodzące na rynek.

– To np. kolekcja Bardzo duzi z szalonymi motywami, które teoretycznie pasują dzieciom, ale znalazły się na ubraniach dla dorosłych. Lada chwila pojawi się techniczna seria rowerowa – w kolekcji kobiecej z napisem damka – będą też gastronomia, fantastyka. Planujemy, że będą wchodziły na rynek co półtora miesiąca. Chcemy tworzyć ponadczasowe rzeczy, które ludzie będą chętnie nosili. Jeżeli wzór jest nieudany, nie wypuszczamy go – twierdzi Maciej Lebiedowicz.

Justyna Burzyńska podkreśla, że cały czas starają się przypominać najcenniejsze przykłady dobrego polskiego wzornictwa i dawać mu drugie życie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane