Duet ceramiczny

opublikowano: 12-02-2021, 14:30

Wzajemnie się uzupełniają: ona artystka z wykształcenia, wyboru i z przyjemności, wiecznie z głową w chmurach. On – technicznie niezawodny racjonalista, twardo stojący na ziemi. Oboje – Monika Kubiaczyk-Cygan i jej mąż Jacek Cygan – od 17 lat prowadzą pracownię kreatywną Studio Mini Forma, która pozwala im żyć ze sztuki.

Monika Kubiaczyk-Cygan jest absolwentką Wydziału Tkaniny i Ubioru Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Kończąc studia, wiedziała, że własna pracownia, w której będzie mogła się zagłębiać we wszystkie dziedziny sztuki, jest tym, do czego będzie dążyć. Marzenie się spełniło. Własne, kreatywne miejsce stworzyła w 2004 r. z mężem Jackiem na poddaszu odrestaurowanej ponaddwustuletniej kamienicy w centrum Pabianic.

Od akwarelki…

Wszystko zaczyna się od papieru:
Wszystko zaczyna się od papieru:
Najpierw trzeba coś narysować, potem stworzyć. Na etapie projektowania wciąż nie mogę polubić się z komputerem czy tabletem, myszką nie da się rysować – od wszystkiego jest ręka. Nasze projekty zaczynają się od szkicu, rysunku i są skanowane do komputera, gdzie Jacek przetwarza je do dalszych druków na potrzeby klienta – wyjaśnia Monika Kubiaczyk-Cygan z pracowni kreatywnej Studio Mini Forma.
K.Jarczewski

Najpierw tworzyli tam akwarelki, które przerabiali na kartki świąteczne i okolicznościowe.

– Mogę się pochwalić, że jedną dostał Andrzej Wajda, inną – dyrektor Luwru. Jedna z warszawskich firm zamówiła zaproszenia na wydarzenie francusko-polskie, którego gośćmi byli między innymi Andrzej Wajda i dyrektor Luwru – wspomina Monika Kubiaczyk-Cygan.

Po pewnym czasie udało się im przenieść do większego pomieszczenia na pierwszym piętrze tego samego budynku. Postanowili tworzyć kolekcje autorskie, łączące trzy dziedziny sztuki, które są im najbliższe: tkaninę, rysunek i malarstwo oraz najmłodszą miłość – ceramikę.

– Wzornictwo to szerokie możliwości, a tkanina drukowana jest mi najbliższa. Przez pewien czas współpracowaliśmy z producentami dzianin. Wykonywaliśmy projekty druków i wersje kolorystyczne. Mamy na koncie ponad 300 wzorów wdrożonych do produkcji. Nie potrafimy skupić się na jednym pomyśle, nie umiemy pracować od 8 do 16, chcemy odkrywać nowe możliwości, poszukiwać nowych wyzwań artystycznych, nie lubimy się ograniczać – przyznaje artystka.

Tkaniny unikatowe autorstwa Moniki Kubiaczyk-Cygan były wielokrotnie prezentowane na wystawach w kraju i za granicą, m.in. na targach Première Visione w Paryżu. Były również nominowane do nagrody Dyplom Roku – to pierwsza nominacja w historii Wydziału Tkaniny i Ubioru. Prace z projektowania ubioru zakwalifikowały się do 100 najlepszych prac nadesłanych na ogólnoświatowy konkurs projektowania w Mediolanie – sześć osób w pierwszej setce z Polski.

– Wszystko zaczyna się od papieru – najpierw trzeba coś narysować, potem stworzyć. Na etapie projektowania wciąż nie mogę polubić się z komputerem czy tabletem, myszką nie da się rysować – od wszystkiego jest ręka. Nasze projekty zaczynają się od szkicu, rysunku i są skanowane do komputera, gdzie Jacek przetwarza je do dalszych druków na potrzeby klienta – wyjaśnia artystka.

…po talerze pierożki

Gliniane cacka:
Gliniane cacka:
Ceramika to najnowsza pasja artystki – Monika Kubiaczyk-Cygan zainteresowała się ta formą sztuki siedem lat temu.
K.Jarczewski

Ceramika jest dziedziną, którą zainteresowała się najpóźniej – siedem lat temu, ale z biznesowego punktu widzenia okazała się strzałem w dziesiątkę.

– Na ceramikę zapanowała moda, więc jest na nią popyt. Dlatego stwierdziliśmy, że aby się wyróżnić spośród wielu tego typu pracowni, połączymy ceramikę z tkaniną i rysunkiem, tworząc produkty niepowtarzalne. Inspirujemy się naturą, otaczającym nas światem – mówi Monika Kubiaczyk-Cygan.

Tak powstają niepowtarzalne komplety naczyń, miseczki w kształcie muszli, liści, roślin, podstawki na kadzidełka, zawieszki, patery do serwowania. Urodę domowych roślin eksponują osłonki na doniczki. Do niejednego ogrodu trafiły grzybki, w których nawet blaszki są starannie wypracowane. Na półkach pracowni już czekają na Wielkanoc jajka ozdobione delikatnym motywem piórek. Każdy produkt od początku do końca jest tworzony ręcznie.

W oczekiwaniu na Wielkanoc:
W oczekiwaniu na Wielkanoc:
Na półkach pracowni można znaleźć m.in. jajka ozdobione delikatnym motywem piórek.
K.Jarczewski

– Nie produkujemy masowo, ja tego nie lubię, sztuka musi sprawiać mi przyjemność. Uwielbiam tworzyć każdego dnia coś innego – wyznaje artystka.

Sporo przedmiotów powstaje bez projektu, spontanicznie. Nawet zaskakując autorkę – z czegoś, co wydawałoby się, nie wyszło.

– Tak powstały talerzyki pierożki, które miały wyglądać zupełnie inaczej, ale nieco przypadkiem uzyskany kształt bardzo mi się spodobał, postanowiłam go zachować – śmieje się Monika Kubiaczyk-Cygan.

Pracownia Studio Mini Forma teraz to również przestrzeń, w której powstają projekty plakatów, ulotek, wzorów na tkaniny, dzianiny, rolety i grafika użytkowa.

Trzy wypały

Sztuka cierpliwości:
Sztuka cierpliwości:
Aby zrobić podstawowy płaski talerz, trzeba najpierw odciąć kawałek surowej gliny, potem ją rozwałkować i odczekać tydzień, aż przeschnie.Na jeden talerz o średnicy 28 cm zużywa się około kilograma surowej gliny.
K.Jarczewski

Czekanie na rezultat pracy wymaga cierpliwości, w którą muszą się też uzbroić zamawiający. Aby zrobić podstawowy płaski talerz, trzeba najpierw odciąć kawałek surowej gliny, potem ją rozwałkować i odczekać tydzień, aż przeschnie. Na jeden talerz o średnicy 28 cm zużywa się około kilograma surowej gliny.

– Pierwszy wypał, tzw. na biskwit, nadający glinie porowatość i utwardzający ją, to prawie 30 godzin w piecu. Po nałożeniu szkliwa naczynie wraca do pieca na kolejne 30 godzin – wylicza Monika Kubiaczyk-Cygan.

Zdarzają się też projekty, które do pieca wędrują trzy razy – po pomalowaniu szkliwa. Artystka przyznaje, że ta praca daje jej również przyjemność fizycznego tworzenia.

– Tworzenie ceramiki sprawia dużą radość swoją organicznością – to czucie w dłoniach konsystencji gliny, wyrabianie jej, nadawanie kształtu, dociskanie. To są odczucia zupełnie inne niż te, jakie daje przesuwanie palcem po ekranie telefonu – uważa twórczyni.

Jaszczur zero waste

Eduardo z potłuczonych talerzy:
Eduardo z potłuczonych talerzy:
Jaszczur inspirowany rzeźbami Gaudiego powstał podczas warsztatów dla najmłodszych, które prowadzi Monika Kubiaczyk-Cygan. Dzieci pracowały nad nim trzy dni. Będzie ozdobą Orientarium w łódzkim ogrodzie zoologicznym.
K.Jarczewski

Integralną częścią działalności studia są warsztaty, a w poprzednich latach również półkolonie artystyczne dla dzieci. Najmłodsi uczyli się szycia, barwienia na zimno i gorąco, lepienia w glinie, dekupażu. Jaszczur, inspirowany rzeźbami Gaudiego, powstał z odpadów – talerzy, które się potłukły. Został stworzony podczas warsztatów przez grupę dziesięciorga dzieci w wieku od 10 do 12 lat. Pracowały nad nim trzy dni.

– Miały dużą frajdę z tego, że mogły zabezpieczyć oczy okularami, złapać za młotki i zacząć od energicznego kruszenia talerzy – śmieje się artystka.

Konstrukcja jest wykonana z betonu i styropianu, a wykorzystanie drobnych kawałków ceramiki dało fantastyczny, wielobarwny efekt.

Jaszczur dostał nawet imię – Eduardo, teraz czeka na lato. Wtedy ma nastąpić otwarcie Orientarium w łódzkim zoo, którego będzie ozdobą.

Dwa koła zębate

Moda na ceramikę:
Moda na ceramikę:
Kolorowe talerze ze Studia Mini Forma.
K.Jarczewski

Od 17 lat pracują wspólnie z mężem. Dzielą się obowiązkami – ona bierze na siebie prace twórcze: projektowanie, rysowanie, wykonanie, dobór kolorów, opis produktu, on – techniczne: zdjęcia produktu, obróbkę, zaopatrzenie, wysyłkę pakowanie, finanse. Swoje prace rozprowadzają głównie przez stronę pakamera.pl. Ceramika trafiła m.in. do Nowego Jorku, Holandii, Kanady, Francji, Nowej Zelandii, Wiednia, Szwajcarii. Najtańsze rzeczy, np. zawieszki ceramiczne, kosztują 10 zł, duże patery 400–500 zł, talerz ceramiczny 80–150 zł. Na swoim fanpage’u piszą o sobie: „Dwa w jednym, czyli nasz duet: Monika Kubiaczyk-Cygan – artysta plastyk z wykształcenia, z wyboru, z przyjemności, wiecznie unosi się dwa centymetry nad ziemią, z głową w chmurach, uzależniona od lubczyku, miłośniczka kawy, projekty na ostatnią chwilę to jej specjalność. Jacek Cygan – racjonalista, twardo stoi na ziemi, technicznie niezawodny, nie ma rzeczy niemożliwych, a ciasto na pizzę kręci w trzy minuty”.

– Duet to bezdyskusyjnie największy plus w prowadzeniu naszej pracowni. Zawsze się uzupełniamy. Nasza zasada brzmi: każdy dzień to dzieło sztuki i nic dwa razy się nie powtórzy, dlatego uwielbiamy poniedziałki i nowe wyzwania! – podsumowuje artystka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane