Dwa niższe ratingi to już będzie mocny cios

Tak uważają ekonomiści. Po porannym zachwianiu złoty powstał jednak z kolan.

W maju 2016 r. Moody’s pochyli się nad oceną wiarygodności kredytowej Polski. W swoim ostatnim komentarzu analitycy agencji  uznali, że wzrost deficytu w 2015 i 2016 r. oraz rezygnacja z reguły wydatkowej są negatywne dla tej oceny. Uważają,  że relacja deficytu do PKB wyniesie 3,2 proc. w 2015 r.  (resort finansów podał wczoraj, że była niższa niż 3 proc.) i 3,1 proc. w 2016 r., wobec 2,7 oraz 2,3 proc., założonych w ubiegłorocznym planie konwergencji. Ich zdaniem, determinacja rządu w spełnieniu obietnic wyborczych rodzi ryzyko dalszego poluzowania polityki fiskalnej w 2017 r.

„Dostrzegamy także ryzyko osłabienia trendu w przychodach ze względu na to, że zmiany instytucjonalne i prawne podkopują nastroje przedsiębiorców oraz klimat inwestycyjny” – uważają analitycy Moody’s.

We wtorek złoty osłabł po sygnale z Moody's, ale później zaczął odrabiać straty.

Zmienią albo i nie

Według Grzegorza Maliszewskiego, głównego ekonomisty Banku Millennium, samej opinii agencji nie można traktować jako kroku bezpośrednio poprzedzającego zmianę ratingu Polski w maju.

- Nastawienie agencji ratingowej oznacza tylko tyle, że jest większe prawdopodobieństwo zmiany ratingu w określonym kierunku – podwyższenia, gdy jest pozytywne, lub obniżenia gdy jest negatywne. Ale określone nastawienie agencji może się utrzymywać przez dłuższy czas, nie prowadząc do żadnych zmian samego ratingu – tłumaczy Grzegorz Maliszewski.

- Opinię Moody’s traktowałbym jako odnotowanie pewnych ryzyk, które są obiektywne, ale stwierdzenie, że to wstęp do obniżenia ratingu jest zbyt daleko idącym wnioskiem. To, co się stanie, zależy głównie od działań rządu – mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao.

Inni ekonomiści są jednak bardziej zdecydowani i zarazem pesymistyczni.

- Ocena ratingowa Polski przez Moody’s jest zdecydowanie inna niż Fitcha i Standard&Poor’s. Dlatego oczekuję, że w maju rating zostanie obniżony. Chyba, że do tego czasu zdarzy się coś, co pozwoli nam tego uniknąć. Ale nie sądzę, by tak się stało – komentuje Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku.

- Obniżenia ratingu Polski przez Moody’s spodziewam się już od dłuższego czasu. Moody’s odstaje od pozostałych agencji. Jej rating Polski jest oczko wyższy niż Fitcha i dwa oczka wyższy niż Standard & Poor’s. Tym komunikatem przygotowują rynki na to, że zostanie obniżony – komentuje Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Podkreśla jednak, że ważne są opinie agencji dotyczące fundamentów ekonomicznych, a nie sama rozbieżność oceny z ocenami innych.

- Musimy czekać na decyzję i jej uzasadnienie, które na pewno będzie szerokie i merytoryczne. Sam fakt, że rating znacząco odbiega od ocen innych stawia agencję w trudniejszej sytuacji, ale jeśli agencja ma argumenty za wyższym ratingiem, to będzie go bronić – tłumaczy Jakub Borowski.

Co potem?

Sygnalizowana zmiana nastawienia przez Moody’s obniżyła ceny polskich obligacji, ale generalnie nie powinna negatywnie wpłynąć na złotego.

- Po decyzji Standard & Poor’s negatywny scenariusz już się zrealizował. Jeśli więc kolejna agencja daje nawet nie sygnał do obniżki ratingu, ale coś co może być takim sygnałem, to nie wpłynie to na rynek, bo jest już uwzględnione w bazowym scenariuszu Standard & Poor’s – uważa Grzegorz Maliszewski.

Dużo gorzej jeśli Moody’s jednak obniży ocenę wiarygodności kredytowej Polski. Punktem odniesienia inwestorów zagranicznych kupujących polskie obligacje skarbowe są bowiem z reguły dwa ratingi. O ile więc obniżka ratingu przez Standard&Poor’s była pewnym szokiem, to raczej nie zmieniła ich polityki inwestycyjnej. Kolejna obniżka ratingu może do tego doprowadzić, a tym samym przecenić złotego.

- Gdyby nastąpiła kumulacja zdarzeń, czyli obniżka ratingu przez Moody’s i spadek wzrostu gospodarczego u naszych głównych partnerów handlowych, w wyniku spadku popytu w Chinach, to 4,60 zł za euro jest poziomem, który mogę sobie wyobrazić. Kurs dolara amerykańskiego może dojść do 4,29 zł, a franka szwajcarskiego do 4,22 zł – prognozuje Jakub Borowski.

 

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Dwa niższe ratingi to już będzie mocny cios