Dystrybutorzy stali stworzyli swój kodeks dobrych praktyk

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 29-03-2007, 00:00

Firmy handlujące stalą mają dosyć nieuczciwej konkurencji i niezdrowej atmosfery w branży.

Koniec z nieuczciwymi zagrywkami wobec konkurentów i odbiorców

Firmy handlujące stalą mają dosyć nieuczciwej konkurencji i niezdrowej atmosfery w branży.

Podkupowanie pracowników, wykradanie list klientów, takie praktyki zdarzały się wśród dystrybutorów stali. Teraz ma być zupełnie inaczej...

Wśród dystrybutorów stali w ciągu ostatnich dwóch lat narastało napięcie. Rosnąca konkurencja i odpływ wykwalifikowanych pracowników z rynku nie służyły dobrej atmosferze w branży. Coraz częściej wybuchały konflikty między firmami, z ust ich szefów padały ostre słowa. Żeby uzdrowić tę sytuację, w ostatnim czasie przedsiębiorstwa zrzeszone w Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS) stworzyły kodeks dobrych praktyk i zobowiązały się go przestrzegać. Czy to rzeczywiście zadziała?

Branżowe przykazania

Opracowany kodeks to swoisty dekalog dla firm z branży dystrybucji stali. Zawiera zbiór zasad postępowania w relacjach z klientami, przedsiębiorstwami konkurencyjnymi, a także pracownikami. Zgodnie z jego zapisami, przedsiębiorcy zrzeszeni w PUDS zobowiązują się m.in. do przestrzegania zasad uczciwej konkurencji, powstrzymywania się od nieetycznego przejmowania pracowników, szanowania ich godności i praw, przestrzegania zasad tajemnicy handlowej czy dbania o środowisko.

— Jestem przekonany, że stworzony przez nas kodeks pomoże wyeliminować niewłaściwe zachowania niektórych firm. Dotychczas nie mieliśmy żadnego instrumentu umożliwiającego ocenę takich działań i radzenie sobie z nimi. Teraz sytuacja będzie prosta — jeśli któreś z przedsiębiorstw nie będzie przestrzegało zasad, będzie musiało opuścić Unię. Dzięki temu firmy zrzeszone w PUDS będą bardziej wiarygodne. Staramy się stworzyć z naszego związku „dobrą markę”. Chcemy, żeby klient decydujący się na wybór jednej z naszych firm był pewny jej uczciwości i wysokiej jakości usług — tłumaczy Andrzej Ciepiela, dyrektor PUDS.

Inicjatywa stworzenia kodeksu wyszła od samych firm. Nic więc dziwnego, że niemal wszystkie, a przynajmniej te uczciwe, są z jego wprowadzenia bardzo zadowolone.

— Mieliśmy dosyć złych zachowań niektórych dystrybutorów. Ciągłe podkupywanie pracowników, celowe rozsiewanie nieprawdziwych informacji, wykradanie list klientów — to było nie do zniesienia. Dlatego uważam, że wprowadzenie jasnych zasad postępowania było konieczne. Pozwoli to na sprawne dyscyplinowanie członków i ujednolicenie usług. Nasz rynek stanie się dzięki temu bardziej cywilizowany — uważa Jerzy Bernhard, prezes firmy Stalprofil.

Etyka bez szczegółów

Kodeksy dobrych praktyk stają się w Polsce coraz bardziej popularne. Jeden z pierwszych powstał w branży firm deweloperskich. Czy wprowadzenie takiego dokumentu rzeczywiście przynosi praktyczne korzyści dla działania firm na określonym rynku?

— Obserwując już kilkuletnie działanie naszego kodeksu, mogę stwierdzić, że jego stworzenie było bardzo słusznym posunięciem. Zabezpiecza przed obniżaniem poziomu usług świadczonych przez nasze firmy. Akceptowanie zapisów kodeksu jest elementem niezbędnym do przynależności do naszego związku. Jeśli firma chce działać wspólnie z innymi przedsiębiorstwami, musi przestrzegać zasad. Gdy firma nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, klient może się do nas zwrócić z prośbą o interwencję. I to znakomicie działa — tylko raz zdarzyło się, że firma nie dogadała się z klientem i opuściła związek — mówi Jacek Bielecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

W tym przypadku kodeks zadziałał. Jednak już na pierwszy rzut oka widać, że stworzony przed deweloperów dokument wyraźnie różni się od tego opracowanego przez branżę dystrybutorów stali. Deweloperski jest znacznie bardziej szczegółowy i jednoznaczny. Są w nim na przykład sprecyzowane sposoby rozwiązywania problemów, wyznaczone konkretne terminy dotyczące postępowań, wyliczone są elementy, które muszą znaleźć się w umowie. Zapisy, które znalazły się w kodeksie PUDS, są stosunkowo ogólne. Wymagają dodatkowej arbitralnej oceny określonego zachowania. Jak bowiem można stwierdzić, czy konkretne przejęcie pracownika było etyczne, czy nie?

— Dyskusje nad tymi zasadami były bardzo długie i gorące. Gdy próbowaliśmy uszczegóławiać niektóre stwierdzenia kodeksu, okazywało się, że nie da się stworzyć takiego zapisu, który przewidywałby każdą sytuację. W naszej branży istnieją różne grupy asortymentowe, które działają w różny sposób. Dlatego uznaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie określenie zasad bardzo ogólnie, ale jasno i jednoznacznie. Każdy człowiek wie, czy postępuje etycznie, czy nie — tłumaczy Andrzej Ciepiela.

Dodaje on również, że oprócz kodeksu w PUDS istnieją także inne dokumenty, szczegółowo określające wzorce postępowania, oraz że już wkrótce powstanie sąd koleżeński, który będzie stwierdzał ewentualne złamanie lub naruszenie zasad.

— Członkowie tego gremium zostaną wybrani w wyborach, a więc będą to ludzie cieszący się dużym zaufaniem w naszym związku — podkreśla.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu