E-myto: ani taniej, ani polskie

opublikowano: 16-10-2018, 22:00

Po zapowiedziach przejęcia utrzymania poboru opłat przez państwo okazuje się, że kluczowe usługi będzie świadczył austriacki Kapsch. Raczej nie będzie też taniej

Planowane na 3 listopada przejęcie przez Generalną Inspekcję Transportu Drogowego (GITD) zarządzania Krajowym Systemem Poboru Opłat (KSPO), zgodnie z zapowiedziami Andrzeja Adamczyka, ministra infrastruktury, miało przynieść oszczędności kosztowe. Miało też dać państwu bezpośrednią kontrolę nad systemem uniezależniając proces poboru opłat od podmiotów trzecich. Tymczasem z docierających do „PB” informacji wynika, że będzie dokładnie odwrotnie. Za elektroniczny system poboru opłat, czyli viaToll, tak jak do tej pory odpowiadać będzie w znakomitej większości obecny wykonawca, czyli Kapsch. Z tą różnicą, że umowę będzie miał nie jak wcześniej z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), tylko Instytutem Łączności. Nic nie wskazuje też na to, aby poszatkowanie poboru opłat na kilka oddzielnych zamówień i wprowadzenie pośredników wpłynęło na obniżenie kosztów utrzymania systemu.

Ministerstwo Infrastruktury,
na którego czele stoi Andrzej Adamczyk, zapewniało, że zmiana operatora systemu
poboru opłat przyniesie optymalizację kosztów, a państwo będzie miało
bezpośrednią kontrolę nad systemem. Tymczasem kluczowe usługi przy systemie
ponownie mają trafić do Kapsch Telematic Services, którym kieruje Marek
Cywiński.
Wyświetl galerię [1/2]

NASZ  DROGI OPERATOR:

Ministerstwo Infrastruktury, na którego czele stoi Andrzej Adamczyk, zapewniało, że zmiana operatora systemu poboru opłat przyniesie optymalizację kosztów, a państwo będzie miało bezpośrednią kontrolę nad systemem. Tymczasem kluczowe usługi przy systemie ponownie mają trafić do Kapsch Telematic Services, którym kieruje Marek Cywiński. Fot. Marek Wiśniewski

Nowy stary wykonawca

— Jesteśmy przekonani, że przejmując to zadanie Inspekcja Transportu Drogowego będzie mogła optymalizować koszty, a państwo będzie miało bezpośrednią kontrolę nad pracą tego systemu i będzie miało wpływ na wielkość kosztów — mówił na konferencji w styczniu Andrzej Adamczyk.

Przypomnijmy, że GITD pod koniec sierpnia podpisała wartą blisko 422 mln zł umowę z Instytutem Łączności (IŁ). Jednak, jak wynika z naszych informacji, instytut obecnie negocjuje przekazanie większości prac Kapsch Telematic Services. Zamówienie o wartości 281,4 mln zł netto (blisko 350 mln zł brutto) ma być udzielone z wolnej ręki. Poza tym IŁ prace o wartości 3,5 mln zł netto chce zlecić firmie Contact Center, a zamówienia za 30,8 mln zł Integrated Solutions, czyli spółce z grupy Orange. Zaproszenia do negocjacji trafiły do tych wykonawców 3 października.

Na początku października, czyli miesiąc przed terminem przejęcia usług, IŁ odstąpił częściowo od umowy podpisanej z GITD, która obecnie musi sama szukać podwykonawców na część prac.

Pełne zaskoczenie

Instytut Łączności uzasadniając wybór trybu udzielenia zamówienia z wolnej ręki powołuje się na art. 67 ust. 1 pkt 3 Prawa zamówień publicznych, czyli wyjątkową sytuację, której nie można przewidzieć, a wymagane jest natychmiastowe wykonanie zamówienia. Za tę wyjątkową, zaskakującą sytuację Instytut uznał wybranie go w postępowaniu prowadzonym przez GITD.

„Ponieważ istnieją inne instytuty badawcze, organy administracji rządowej lub pozostałe podmioty wskazane w art. 13 o drogach publicznych, powiązane w różny sposób z usługami tworzenia i eksploatacji systemów informatycznych lub telekomunikacyjnych, wybranie akurat IŁ-PIB można traktować w kategorii wyjątkowości i nieprzewidywalności” — czytamy w uzasadnieniu.

Dalsza cześć uzasadnienia nie pozostawia wątpliwości, że cały proces przejmowania systemu nie był, najdelikatniej mówiąc, dobrze przygotowany. IŁ, który jest podmiotem kontrolowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji (minister cyfryzacji jest zastępcą przewodniczącego w komitecie sterującym ds. e-myta), twierdzi, że pierwszą informacje „o konieczności przejęcia ESPO” otrzymał 19 lipca 2018 r. wraz z zaproszeniem do negocjacji przez GITD. Jak twierdzi od tego czasu „posiadał jedynie domniemanie obwarowane warunkami”, że w przypadku wybrania jego oferty i zawarcia z nim umowy będzie zobowiązany zaangażować do wykonania podwykonawców. IŁ twierdzi, ze przystępując do przetargu nie znał warunków przyszłej umowy, docelowego kształtu przedmiotu zamówienia, a tym bardziej nie wiedział, czy negocjacje zakończą się pozytywnie.

Dalej twierdzi, że nie mógł wcześniej znaleźć podwykonawców, nie mając pewności, ze otrzyma zlecenie, tym bardziej, ze plan finansowy instytutu na ten rok nie przewidywał wydatków z tym związanych.

Taniej, czyli drożej

Obecnie nikt do końca nie wie, ile będzie kosztowało funkcjonowanie całego Krajowego Systemu Poboru Opłat w nowym rozdaniu. Przez siedem lat zarządzania całym systemem koszty operacyjne wyniosły 1,6 mld zł netto, co daje niecałe 2 mld zł brutto. Rocznie wychodzi więc 281 mln zł brutto za cały system. Umowa GITD w pierwotnym kształcie do stycznia 2021 r. ma wartość 442 mln zł brutto, co implikuje blisko 200 mln zł za rok. Z tym, że jeszcze nie wszystkie prace zostały rozdzielone, a poza elektronicznym systemem jest jeszcze dużo pracy do rozdysponowania.

Niedawno GITD podpisało dwie umowy na manualny pobór opłat ze spółką Intertoll Construction na A4 i A2 o wartości odpowiednio 30 mln zł netto i 55 mln zł (łącznie blisko 105 mln zł brutto). Nadal nierozstrzygnięty pozostaje przetarg na świadczenie usług utrzymania infrastruktury przydrożnej KSPO. Budżet przetargu nie jest znany, jednak wysokość wadium, czyli 5 mln zł, wskazuje, że jest to bardzo duże postępowanie.

GITD jest bliski pozyskania wsparcia przy przejmowaniu systemu poboru opłat. 4 października wybrał ofertę konsorcjum MultiContact Consulting i Itrach Kft o wartości 1,75 mln zł netto jako najkorzystniejszą w przetargu na usługi doradcze o charakterze ekonomiczno-finansowym i biznesowym na potrzeby przejęcia KSPO.

 

Obietnica poprawy

IŁ choć, planuje podpisać umowę z Kapschem, zapowiada podjęcie niezwłocznych działań w celu przeprowadzenia postępowania na wybór podwykonawcy w trybie konkurencyjnym. Umowa z Kapschem ma być skonstruowana tak, że zabezpieczy IŁ, a przede wszystkim GITD, na okres minimalny, potrzebny do czasu wyboru wykonawcy w trybie konkurencyjnym.

Przypomnijmy, że obecna decyzja IŁ co do wyboru wykonawcy to trzecie podejście. Najpierw w trybie negocjacji bez ogłoszenia (NBO) chciał podzlecić większość prac Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Ta złożyła ofertę o wartości blisko 0,5 mld zł, tymczasem IŁ chciał przeznaczyć na to zlecenie niecałe 200 mln zł i przetarg musiał unieważnić. W drugim podejściu, także w trybie NBO, zaprosił do składania ofert podwykonawców Kapscha: DXC Technology, S&T Poland, Contact Center, Integrated Solutions oraz eoNetworks. Co ciekawe, tryb zamówienia uzasadnił pilną potrzebą, po czym pod koniec sierpnia unieważnił postępowanie pisząc: „Ustalono, iż nie występuje pilna potrzeba udzielenia zamówienia, ani nie może być na tym etapie ostatecznie określony przedmiot zamówienia, w tym poszczególne jego elementy”. W efekcie uznano, że postępowanie obarczone jest niemożliwą do usunięcia wadą prawną, a tym samym nie można podpisać umowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / E-myto: ani taniej, ani polskie