Ekstradycja złodzieja

opublikowano: 28-08-2019, 22:00

Kieszonkowiec, opryszek i grabieżca. Powinien gnić za kratami. A tymczasem Ford go uwolnił. I sprowadził do Europy. Jak nic buchnie ci 200 tysięcy złotych!

Rikers Island to kompleks 10 budynków więziennych na wyspie o tej samej nazwie u wybrzeży Nowego Jorku. Kompleks jest miejscem „odpoczynku” dla 12 tys. osadzonych. Ale zaledwie 15 proc. z nich odbywa kary pozbawienia wolności, pozostali siedzą w areszcie lub czekają na rozprawę. Rikers Island jest znane ze stosowania przemocy i nadużyć wobec więźniów. Było to powodem wielu procesów przeciwko władzom Nowego Jorku. Częste ataki osadzonych na strażników i pracowników cywilnych powodują, że jest to bardzo niebezpieczne miejsce. Warunki pozostawiają wiele do życzenia, na domiar złego, trafiając tam, masz dwa wyjścia: jak najszybciej dołączyć do gangu albo uważać na każdym kroku. Tym niesprzymierzonym grozi bowiem śmierć z rąk współwięźniów. W 2015 r. odnotowano ponad 9 tys. ataków na osadzonych — to około 25 dziennie... Po co o tym opowiadam? By rozbudzić twoją wyobraźnię. Zagraj ze mną w tę grę, a lepiej zrozumiesz, co chodzi z tym Fordem Raptorem.

Kieszonkowiec, opryszek i grabieżca. Powinien gnić za kratami. A tymczasem Ford go uwolnił. I sprowadził do Europy. Jak nic buchnie ci 200 tysięcy złotych!
Wyświetl galerię [1/7]

Kieszonkowiec, opryszek i grabieżca. Powinien gnić za kratami. A tymczasem Ford go uwolnił. I sprowadził do Europy. Jak nic buchnie ci 200 tysięcy złotych! FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Kumpel spod celi

Wyobraź sobie, że podczas podróży po USA złamałeś prawo (znaczy, wrobili cię!). Wskutek nieznajomości przepisów, z chęci przeżycia przygody czy też z jakiegokolwiek innego powodu ty, praworządny, 90-kilogramowy, europejski, czterdziestoparoletni ojciec rodzinie i kierownik podwładnym narażasz się amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Zostajesz aresztowany, a na wyrok masz czekać w Rikers Island. Jaką masz minę, wchodząc do celi? Jak twoje spodnie? Jakie masz myśli? Sama destrukcja, prawda? No właśnie. Identyczną minę miałem, kiedy pierwszy raz podjechał do mnie Ford F-150 Raptor. Potężny pick-up z monstrualnym silnikiem i „dzikim” spojrzeniem. Wówczas miał pod olbrzymią maską silnik V8 o gigantycznej pojemności (6,2 l). Przy europejskiej motoryzacji jawił się tak, jak ty teraz jawisz się sobie w wyobraźni, gdy stoisz w drzwiach celi, a twój nowy kumpel, dajmy na to Latynos o rozpiętości ramion 2,5 metra, pyta, czy masz jakiś problem. Minęło już trochę czasu (odkąd zobaczyłem Raptora, a nie od odsiadki w Rikers Island). Nowy F-150 Raptor nie ma już ogromnego V8, lecz skromne 3,5 l V6. Ale nie radzę mu tego wypominać… Tak jak nie radzę zadzierać z Latynosem w Rikers Island. Nadal jest wielki, złowrogo patrzy mu z reflektorów i ma moc — 450 KM. Ale dotąd byłem bezpieczny. On w USA, ja w Europie. On za murami Rikers Island, ja — w ciepłej redakcji. Do teraz. Musiałem przegapić amnestię. Przyjechał po mnie.

Siła resocjalizacji

Na moje szczęście Ford doszedł do wniosku, że sprzedawanie na Starym Kontynencie podrasowanej wersji F-150 nie ma sensu. Już zwykłe F-150 ledwo się mieści na ciasnych europejskich ulicach, a co dopiero w wersji Raptor. Jednocześnie szefostwo Forda uznało, że także w Europie są klienci gotowi dopłacić, by ich pick-up był nie tylko użytkowy, lecz także groźny. Zatem na europejskie potrzeby w skórę Raptora przebiera nie F-150, ale Rangera. Tak powstał Ford Ranger Raptor, który właśnie po mnie przyjechał.

Ford mówi o tym aucie, że to „badass pickup”. Cóż, przy F-150 wygląda trochę jak chłopak, który dopiero zaczął chodzić na siłownię… Ale nie wypomnę mu tego. Poznałem braciszka. Doprawdy, nie chcemy go rozzłościć! O ile Ranger Raptor nie wygląda imponująco przy F-150 Raptor, o tyle przy innych europejskich pick-upach — już tak. Porazi je głównie aparycją. Mocą już nie. Raptor ma pod maską dwulitrowego diesla o mocy 200 KM. Osiągi ma niezłe, ale o „porażeniu” mowy być nie może.

81a6d2b2-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Tym bardziej że ten sam silnik możesz zamówić do zwykłego Rangera… znaczy nie „badass”. I pewnie nie mógłbym powstrzymać śmiechu, że „badass piskup” to 200 KM w dieslu, gdybym nie został zaproszony za kierownicę. Dopiero na pustynnych piaskach, kamienistych drogach i twardych szutrach wychodzi z niego „zło”. Opracowując europejską wersję Raptora, dział Ford Performance nie tylko wyposażył go w groźnie spojrzenie, ale przygotował też na dużo większy wysiłek.

Ma zupełnie inny charakter niż cywilne odmiany. Nie jest tylko roboczym wołem. Ma siać spustoszenie wszędzie tam, gdzie się pojawi, ma zasuwać niezależnie od tego, po czym jedzie. I wiecie co? Zasuwa. To możliwe dzięki bardziej wytrzymałej ramie i zaprojektowanemu na nowo zawieszeniu. W porównaniu z innymi wersjami Forda Rangera ten z dopiskiem Raptor ma o 51 mm zwiększony prześwit i o 150 mm szerzej rozstawione koła. Nadkola skrywają amortyzatory Foxa o średnicy 63,5 mm z tłumieniem zależnym od położenia. Oznacza to, że siła tłumienia będzie różna w zależności od warunków, w jakich przyjdzie mu się poruszać, co w konsekwencji ma zapewnić płynniejszą jazdę po asfalcie i większe możliwości w terenie. Skok przedniego amortyzatora zwiększono o 32 proc., tylnego — o 18 proc. Na tę okoliczność przygotowano też szerokie kompozytowe błotniki, którym niestraszne uszkodzenia poczynione przez pokonywane przeszkody ani dłuższy skok zawieszenia. Do tego lepsze hamulce i specjalnie dla Raptora zaprojektowane terenowe opony BF Goodrich.

Taki zestaw pozwala mu dosłownie skakać po wydmach (wiem, bo skakałem). Przesadziłem? Nic z tych rzeczy! System Terrain Management do pomocy w radzeniu sobie z różnymi warunkami ma do wyboru sześć trybów: Normal, Sport, Gravel, Sand, Rock i… Baja. Ten ostatni służy do szybkiej, sportowej jazdy w terenie. Kto może chcieć takie auto? Ja na przykład i ty też. Każdy będzie miał inny powód. Ty może go wybierzesz, bo daje frajdę z jazdy, jakiej nie spodziewasz się po pick-upie. Ja, bo raz w życiu, będąc w sytuacji, w której naprzeciw siebie stoją przerośnięty gangster i wychudzony dziennikarzyna, chciałbym się poczuć jak ten pierwszy. Mieć moc sprawiania swoim wzrokiem, że… inni moczą spodnie.

Kryminalny pean

Raptor ma coś ze złoczyńcy. Czujesz to i w F-150, i w Rangerze. Cały czas się zastanawiam, co. Jest szpanerski (ale to nie przestępstwo), nakłania do złego? Nie, to nie to… Może to, że przekona do siebie zwolenników pick-upów, bo od większości konkurencji jest sprawniejszy i lepiej się prowadzi, a tych, którzy nie chcą na pick-upy patrzeć, zachęci ogromem frajdy, jaką daje poza utartymi szlakami? Nie, też nie... To spojrzenie. Groźne. Raptor tylko nim mógłby wygrać wojnę, wcześniej ją wywołując. Właśnie to, to! Ford twierdzi, że nazwa Raptor pochodzi od welociraptora. Tymczasem tego dinozaura nazwano zbitką łacińskich słów: velox — szybki i raptor — złodziej. Welociraptor to… szybki złodziej. Szykuj 200 tys. zł. Nie na auto, na ochronę. Już on się tobą zajmie!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy