Nastroje w branży gastronomicznej są złe m.in. z powodu wciąż rosnących kosztów. Restauratorzy będą więc szukać narzędzi pomagających im utrzymać płynność finansową. Szansę chce wykorzystać dynamicznie rosnący polsko-brytyjski start-up Embargo, założony w Wielkiej Brytanii przez Fredericka Szydłowskiego, byłego koszykarza, i Tsewanga Wangkanga, bankowca. Oferuje w abonamencie autorski system CRM, m.in. do obsługi zamówień i lojalizacji.
Zastrzyk kapitału od znanych postaci
Założone w 2019 r. Embargo, które rozkręciło się dwa lata później, zebrało dotychczas z rynku prawie 4 mln USD, głównie od aniołów biznesu. Wśród nich znaleźli się Filip Gorczyca, były wiceprezes Alior Banku, oraz związani z giełdową spółką NTT System: Tadeusz i Maciej Kurkowie. Ostatnią rundę, na 850 tys. USD (ponad 3 mln zł), start-up zamknął z końcem ubiegłego roku, powiększając grono udziałowców o kolejne znane nazwiska. To m.in. Pierre Decote (szef ryzyka w Revolucie), Paweł Fornalski (współzałożyciel IAI oferującej m.in. platformę e-commerce IdoSell) oraz Aleksander Przetakiewicz z rodziną (modowa LaMania i fintechowy Wealthon Fund). Dołączyła do nich Opoka TFI.
– Kolejnych inwestorów przekonaliśmy m.in. osiągnięciem wysokiej dynamiki przychodów bez dużego zwiększenia wydatków. Revolut coraz mocniej rozszerza ofertę dla MŚP, w tym dla gastronomii, i Pierre Decote sam nas znalazł, analizując rynek. Paweł Fornalski, który ma na koncie wyjątkowy sukces, trafił do nas z rekomendacji, a Opoka TFI obserwowała nasz rozwój już od dwóch lat – komentuje Frederick Szydłowski.
– Embargo łączy w jednym systemie wszystko, czego właściciel punktu gastronomicznego potrzebuje do komunikacji z klientami i realizacji zamówień bez konieczności korzystania z pośrednika, zjadającego lwią część marży. Zyskują na tym konsumenci, bo większy zysk restauratora zapewnia większą przestrzeń na korzystanie z wysokiej jakości składników – dodaje Paweł Fornalski.
Założyciele Embarga zadowoleni są nie tylko z inwestorów, ale też wyceny. Jest nieco wyższa względem poprzedniej rundy (na przełomie 2021 i 2022 r., gdy wyceny spółek technologicznych były wyjątkowo wysokie), a wiele start-upów zbierających kapitał w ubiegłym roku musiało liczyć się z przeceną.
Szybki rozwój w ciężkich czasach
Rok temu z systemu Embarga korzystało prawie 1,5 tys. lokali w Wielkiej Brytanii i Polsce. Dziś to nie tylko sieci gastronomiczne, jak Makarun i CoffeeDesk, ale też Apsys Polska – właściciel galerii handlowych, m.in. Posnanii i Manufaktury. Firma liczyła, że podwojenie zespołu sprzedażowego da jej w rok jeszcze 1 tys. klientów. Właśnie na to chciała zebrać kapitał, ale rynek VC się załamał i musiała zmienić priorytety.
– Chcieliśmy zdobyć odpowiednich inwestorów na zdrowych warunkach i zmaksymalizować wyniki przy takim samym zespole. Bez dużych wydatków, m.in. na marketing, powiększyliśmy bazę o kilkaset lokali i podwoiliśmy przychody, a już w 2022 r. mieliśmy ARR [roczne powtarzalne przychody – red.] na poziomie kilkuset tysięcy dolarów – w ciągu dwóch lat wzrost jest czterokrotny. Najlepsi klienci generują dziś nawet ośmiokrotnie większą sprzedaż niż jeszcze rok czy dwa lata temu – tłumaczy Frederick Szydłowski.
Od roku firma oferuje m.in. obsługę zamówień z dowozem i odbiorem, alternatywną wobec platform typu Pyszne.pl, Glovo czy Uber Eats. Obecnie korzysta z niej ok. 200 restauracji. W tym roku zasięg ma się istotnie powiększyć.
– Dzięki nam restauratorzy zarabiają więcej – pobieramy tylko 8-10 proc. prowizji, a nie 30 proc. jak część konkurencji. Zachowują przy tym możliwość budowania relacji z klientami. Ze współpracy z klientami korzystającymi z naszej platformy uzyskujemy nawet do 8 razy większe przychody – mówi przedsiębiorca.
Pora przyspieszyć
Dzięki zastrzykowi kapitału Embargo zaczyna powiększać zespół sprzedażowy i chce przyciągnąć w 2024 r. jeszcze 1-1,5 tys. restauracji (obecnie prawie 2 tys.). Przede wszystkim jednak inwestuje w technologie, żeby zwiększyć średnie przychody z klienta. Testuje już narzędzie do zbierania napiwków (taką potrzebę zgłaszają klienci) i pracuje nad integracjami z rozmaitymi systemami POS (płatności).
– W ostatniej rundzie ważne było dla nas zebranie tzw. smart money. Zakładamy samodzielne osiąganie celów, niemniej wsparcie inwestorów z ogromnym doświadczeniem, którzy pomogą uniknąć błędów, lepiej zrozumieć nowy rynek czy dotrzeć do kolejnych klientów, przełoży się na dodatkową wartość. Zamierzamy stale rozbudowywać ofertę o nowe funkcjonalności – mówi Frederick Szydłowski.
Firma rozważa jeszcze niewielkie dokapitalizowanie, bo na przełomie roku zaczęli się do niej zgłaszać kolejni inwestorzy.
– Zakładamy, że dzięki temu zwiększymy dynamikę sprzedaży i osiągniemy rentowność. Rozważymy wówczas wielomilionową rundę z myślą o agresywnym rozwoju i ekspansji. Nie chcemy jednak, by nasz sukces był od tego uzależniony – deklaruje współzałożyciel Embarga.
W 2023 r. fundusze VC mniej interesowały się foodtechami, co było związane z ogólnym spadkiem ich aktywności. Jeszcze w 2021 r. start-upy z tego sektora zdobyły – według Dealroomu – ponad 52 mld USD, a dwa lata później zaledwie 14 mld USD.
Mimo negatywnej dynamiki foodtechy pozostają na szóstym miejscu listy najlepiej finansowanych technologii. W Polsce tego typu projekty mają wyjątkowy potencjał, m.in. z powodu dużego rynku wewnętrznego i wzrostu PKB napędzanego konsumpcją indywidualną. Inwestycjom w ten segment sprzyja też otwartość klientów na innowacje i zainteresowanie dużych, prywatnych przedsiębiorstw kupowaniem technologii.

