Emisje schodzą na pniu

  • Emil Szweda
15-10-2017, 22:00

Ta studnia nie ma dna. Kolejne emisje publiczne kończą się redukcją zapisów (w tym roku wszystkie), co przyciąga kolejnych emitentów.

Chcesz być na bieżąco z informacjami na temat Getbacku? Zapisz się na nasz darmowy newsletter>

Zobacz więcej

Emil Szweda Fot. Marek Wiśniewski

Na linii startu ustawił się już MCI.PrivateVentures, który w porównaniu z wrześniową ofertą zwiększył wartość emisji publicznej o 10 mln zł, do 40 mln zł i wydłużył okres spłaty obligacji o rok, do czterech lat (zapisy ruszają w poniedziałek). Mimo początkowych zapowiedzi podniesienia marży kupon pozostał bez zmian na poziomie 3,5 pkt. proc. ponad WIBOR 3M. Tak jak większość z emitentów MCI. PV wykorzystuje koniunkturę i niesłabnący popyt na obligacje korporacyjne do ustalenia najatrakcyjniejszych — dla siebie — warunków emisji.

Można to działanie nazwać także badaniem rynku, sondowaniem, jakie warunki inwestorzy są w stanie zaakceptować. Taką metodę małych kroczków wdraża m.in. PCC Rokita. W wakacje chemiczna spółka oferowała 5 proc. odsetek przez 5,5 roku, a emisja zakończyła się 65-procentową redukcją. Wydłużenie okresu spłaty o pół roku w październikowej ofercie powściągnęło apetyt inwestorów (znaczenie miały zapewne także nieco gorsze warunki rynkowe i powrót rosnącej inflacji na czołówki serwisów informacyjnych) i stopa redukcji stopniała do 20 proc., co z drugiej strony powinno też zadowalać inwestorów zmęczonych zapewne ustawicznymi redukcjami.

W minionym tygodniu emisję zamknął także Getback, który oferował papiery warte 25 mln zł. Najmniejsza emisja publiczna windykatora zakończyła się szybko, po trzech dniach popyt przekroczył wartość emisji. Ze względu na skalę oferty nie można jednak odtrąbić historycznego sukcesu, to była po prostu mała emisja. Również emisja Getin Noble Banku rozliczona została w tych dniach i także ona miała rozmiar zbyt mały (25 mln zł), by mówić o niej w kategoriach historycznego wydarzenia. Jeśli już, to można odnotować szesnastą z kolei emisję podporządkowanych papierów GNB, która zakończyła się redukcją zapisów. I to jest sukces banku przynoszącego straty i znajdującego się w programie naprawczym. Tymczasem pierwsze emisje publiczne banku wygasające już w kolejnym kwartale notowane są poniżej nominału i oferują 7-procentową rentowność.

W piątek KNF zatwierdziła prospekt Alior Banku, więc amatorzy bankowych obligacji powinni już szykować pieniądze, bo poprzednie publiczne zapisy na obligacje banku trwały tylko 2 dni, mimo sporych kwot (150 mln zł i 70 mln zł). Co prawda teraz bank dla inwestorów indywidualnych przygotuje raczej obligacje zwykłe (prospekt pozwala na emisję papierów podporządkowanych, ale ich nominał nie może być niższy od 100 tys. zł), a więc też niżej oprocentowane, ale popyt zapewne i tak dopisze. Nawiasem mówiąc, umieszczenie zapisu o przeznaczeniu maksymalnie połowy programu (cały wart jest 1,2 mld zł) publicznych emisji na ofertę podporządkowanych papierów oraz ustalenie wysokiego nominału pojedynczej obligacji to ukłon w stronę nadzorcy, który kilka tygodni temu sugerował, że oferowanie podporządkowanych obligacji inwestorom indywidualnym coraz mniej mu się podoba. Jak wybrnie z tego GNB, który w KNF złożył kolejny (siódmy) prospekt, na podstawie którego znów miałby emitować papiery podporządkowane (a więc spłacane w ostatniej kolejności w razie upadłości lub likwidacji banku)?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emisje schodzą na pniu