Eni porzuca polskie łupki

Po Exxonie, Talismanie i Marathonie z poszukiwań gazu z łupków w Polsce rezygnuje włoski koncern. Trzy koncesje wygasną

Włoskiemu koncernowi Eni wygasły lub właśnie wygasają trzy koncesje łupkowe w Polsce: Elbląg, Młynary i Malbork. Koncern nie poprosi o ich przedłużenie. Wychodzi z Polski.

Zobacz więcej

Podczas gdy kolejne zagraniczne firmy zniechęcają się do polskich łupków, PKN Orlen i PGNiG wiercą i szczelinują, choć na razie bez spektakularnych sukcesów. Największe nadzieje budzi wciąż odwiert Lubocino (na zdjęciu), mimo że pierwsze szczelinowanie zakończyło się niepowodzeniem. Trwają przygotowania do drugiego. [FOT. BLOOMBERG]

— Decyzja w mediolańskiej centrali Eni już zapadła, choć włoscy menedżerowie pracujący w Polsce jeszcze próbują ją przekonać do pozostania i inwestycji, ale wszystko wskazuje na to, że decyzja jest nieodwołalna — mówi jeden z naszych rozmówców z branży poszukiwawczej.

Centrala nie chce

Eni nie odpowiedziało na nasze pytania. Trzy osoby związane z branżą łupkową potwierdziły nam jednak, że koncern rezygnuje z poszukiwań w Polsce.

— Szkoda. Duże koncerny wydobywcze patrzą na swoje aktywa globalnie, więc Eni mogło uznać, że gdzie indziej jego inwestycje przyniosą większy zwrot. Współpracę z nimi oceniam bardzo dobrze, wywiązywali się ze wszystkich zobowiązań — odpowiada na nasze pytania Piotr Woźniak, do niedawna wiceminister środowiska i główny geolog kraju.

Przyczyn wycofania się z Polski jest, zdaniem naszych rozmówców, kilka. I geologia, czyli złe wyniki odwiertów, i niepewne otoczenie prawne, czyli przeciągające się prace nad nowelizacją prawa geologicznego i górniczego, i niemrawo idące odwierty innych łupkowych graczy w Polsce. W ostatnich miesiącach Eni praktycznie zamroziło prace na polskich koncesjach, bo nie miało zgody centrali na kolejne odwierty i szczelinowania.

— Większość inżynierów została przerzucona z Polski na Ukrainę [Eni zaczęło tam szukać łupków w 2011 r. — red.]. Teraz jednak, w związku z zawarciem przez Ukrainę kontraktu na tani gaz od Gazpromu, perspektywy łupkowe wyglądają tam słabo — zauważa nasz rozmówca.

Kolejka do wyjścia

Eni to już czwarta globalna firma, która rezygnuje z polskiego sektora łupkowego. Wcześniej taką decyzję podjęły ExxonMobil, Marathon Oil i Talisman Energy. W ich przypadku chodzi jednak nie o wygaśnięcie, ale o sprzedaż koncesji — po stronie kupującej znalazł się PKN Orlen i San Leon. Prace poszukiwawcze nadal zatem trwają, a po niesprzedane jeszcze koncesje Marathonu zgłaszają się kolejni chętni, ostatnio m.in. Breitling Oil & Gas.

Inne były też, przynajmniej oficjalnie, przyczyny wycofania się Exxona i Talismana z Polski. Pierwszy reorganizował globalny portfel w wyniku zawarcia porozumienia z Rosją, której nie na rękę są łupkowe poszukiwania w Polsce. Drugi miał kłopoty finansowe i sprzedawał aktywa. Tylko Marathon powoływał się na „nieudane próby znalezienia pokładów węglowodorów, nadających się do komercyjnej eksploatacji”.

Polska branża łupkowa od początku bagatelizowała jednak te decyzje. — Przecież to są wielkie firmy, wyspecjalizowane w poszukiwaniach surowców konwencjonalnych, a w USA za rewolucją łupkową stały małe firmy poszukiwawcze, nastawione na złoża niekonwencjonalne — przypominał Dennis McKee, prezes firmy serwisowej United Oilfield Services.

— Amerykanin odpuści szybciej niż Polak — dodawała Grażyna Piotrowska-Oliwa, była prezes PGNiG. I faktycznie — PKN Orlen i PGNiG wiercą, a to drugie weszło ostatnio w spółkę z amerykańskim Chevronem.

— Naszym celem jest prowadzenie w miarę możliwości intensywnej działalności poszukiwawczej zmierzającej do oszacowania potencjału gazu z łupków. Interesuje nas współpraca z poważnym partnerem gotowym do poniesienia dużej części niezbędnych nakładów kapitałowych — oświadczyło biuro prasowe PGNiG.

Przepisów brak

Inwestorom łupkowym próbuje wyjść naprzeciw resort środowiska. Nowy minister Maciej Grabowski dostał zadanie przyśpieszenia poszukiwań i wydobycia, głównie za pomocą przyśpieszenia prac nad łupkowym prawem. Początkowo zapowiedzi były bardzo ambitne i wskazywały, że zajmie to tygodnie. Po pierwszym spotkaniu konsultacyjnym z branżą nowy minister uznał jednak, że potrzebne będą kolejne. Tymczasem wiercenia się ślimaczą. Do końca 2013 r. wykonano w Polsce ledwie 51 odwiertów, a na ten rok zaplanowano 40. Tymczasem do pełnego oszacowania potencjału polskich łupków potrzeba setek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu