Euro rewolucja w OOŚ

opublikowano: 26-04-2013, 00:00

Nowe terminy i zakres analiz przy sporządzaniu decyzji środowiskowej — to tylko niektóre zmiany proponowane przez Brukselę

Przygotowanie ocen oddziaływania na środowisko (OOŚ) jest zmorą firm inwestujących w drogi, kolej, energetykę, a nawet obiekty przemysłowe i mieszkaniowe. Często opóźniają i podrażają realizację projektu, bo firmy, instytucje, mieszkańcy i ekolodzy miesiącami spierają się, czy realizować inwestycję i co zrobić, by zmniejszyć jej negatywny wpływ na przyrodę.

Parlament Europejski postanowił więc ujednolicić procedury w całej Unii i przygotował projekt nowelizacji dyrektywy dotyczącej ocen oddziaływania na środowisko. Szybkiego przyjęcia dokumentu nie ma się co spodziewać, bo jego zapisy budzą sporo kontrowersji. Wszyscy chwalą próbę ujednolicenia procedur, ale szczegółowe rozwiązania budzą już wątpliwości.

„Ujednolicenie przepisów dotyczących OOŚ ułatwi międzynarodowym wykonawcom zrozumienie zarówno tej procedury, jak i procedury uzyskiwania zezwolenia na inwestycję, co podniesie atrakcyjność Europy jako miejsca lokalizacji inwestycji. Nałożenie na wykonawców dodatkowych obowiązków związanych z oceną spowoduje jednak zwiększenie kosztów i osłabi wspomnianą atrakcyjność” — zauważają eksperci, którzy przygotowali analizę w imieniu Centrum für Europäische Politik (CEP — niemieckiej organizacji pozarządowej). W Polsce dokument przedstawia Fundacja FOR.

Jedni uważają, że wprowadzenie w dyrektywie precyzyjnych terminów określających czas na przygotowanie poszczególnych etapów decyzji środowiskowej inwestycji jest korzystne, inni uważają, że są zbyt długie i zablokują rozwój.

Spór o terminy

„Okres 27 miesięcy na wydanie decyzji jest zwyczajnie nie do przyjęcia i dyskwalifikuje UE jako przestrzeń gospodarczą, odpowiednią do nowych inwestycji” — czytamy w przedstawionej niedawno opinii Europejskiego Komitetu Ekonomiczno- -Społecznego (EKES). Komitet Regionów prognozuje, że minimalny czas potrzebny na przygotowanie decyzji będzie krótszy — wyniesie 20 miesięcy, ale zdaniem organizacji to i tak za długo, bo dziś przeciętnie analizy przyrodnicze zajmują 9 miesięcy. Są jednak i tacy, którzy uważają, że sprecyzowanie terminów uporządkuje rynek.

— Nie patrzmy na to, czy w nowej dyrektywie OOŚ terminy są krótsze czy dłuższe niż obecnie obowiązujące w Polsce, wynikające z Kodeksu postępowania administracyjnego (k.p.a.). Również i dziś terminy wynikające z k.p.a. często nie mogą zostać dotrzymane. Ważne jest to, że terminy zostały precyzyjnie określone i miejmy nadzieję, że będą przestrzegane — podkreśla Karol Mórawski, prezes Instytutu Koźmiana, który niedawno przygotował raport, wskazując bariery w przygotowaniu OOŚ, blokujące inwestycje w energetykę wiatrową. Zgodnie z nową dyrektywą inwestor, który chce sprawdzić, czy na pewno musi wykonać OOŚ, wchodzi w procedurę preselekcji. Administracja rządowa ma trzy miesiące na wydanie decyzji z uzasadnieniem, ale może wydłużyć ten czas o kolejne trzy miesiące. Może też wezwać wykonawcę do uzupełnienia informacji, więc w praktyce czas preselekcji może potrwać nawet trzy kwartały. „Komitet Regionów (…) proponuje, by dla przedsięwzięć znajdujących się poniżej progów ustalanych przez państwa członkowskie zrezygnować z wymogu przedkładania informacji o cechach przedsięwzięcia, jego potencjalnym oddziaływaniu na środowisko (…) oraz by ograniczyć ramy czasowe podejmowania decyzji” — napisano w analizie przygotowanej dla organizacji zrzeszającej unijne samorządy.

Wyjątki dla ważnych inwestycji

W przypadku tego etapu nie tylko czas budzi kontrowersje. „Wykonawca nie może być zobowiązany do przedstawiania w trakcie procedury preselekcji (…) informacji na temat działań, które mają zapobiec negatywnym skutkom dla środowiska. Nałożenie takiego obowiązku oznacza, że procedura preselekcji wykracza poza to, co jest konieczne do dokonania wstępnej oceny, poprzedzającej wydanie samej OOŚ. Na tym etapie ocena oddziaływania na środowisko zwykle nie jest kompletna, a więc opis potencjalnych działań zaradczych możliwy jest tylko w bardzo ograniczonym zakresie lub przy znaczącym, dodatkowym wysiłku. W trakcie procedury preselekcji wykonawca powinien mieć jednak możliwość opisania powyższych działań zaradczych z własnej inicjatywy, by móc pokazać na podstawie tych działań, dlaczego jego projekt nie powinien, w jego opinii, podlegać OOŚ” — czytamy w opinii CEP i FOR.

Kiedy już ustalimy, że trzeba wykonać OOŚ, przychodzi czas na konsultacje urzędników z różnych instytucji oraz ustalenie z wykonawcą zakresu i szczegółowości informacji, które zawierać musi środowiskowy raport. Może to zająć kolejne 2-3 miesiące. Pomóc mogą akredytowani eksperci. Kiedy już mamy w ręce raport — czas na konsultacje społeczne. Według nowej dyrektywy, należy przeznaczyć na nie 30-60 dni, ale termin może być przedłużony o kolejny miesiąc. Trzeba więc zarezerwować trzy miesiące, o ile nie będzie protestów społecznych. Jeśli jednak uda się przejść przez konsultacje, urzędnicy mogą przystąpić do wydania OOŚ. Mają trzy miesiące, ale mogą wydłużyć termin o kolejny kwartał. Unijne samorządy postulują skrócenie terminów we wszystkich etapach analizy środowiskowej, by procedura nie trwała więcej niż pół roku. Czas potrzebny do przeprowadzenia preselekcji oraz ustalenia zakresu i poziomu szczegółowości informacji — do maksimum 3 miesięcy, czas trwania konsultacji — do 1 miesiąca, oraz czas finalizacji oceny — do maksimum 2 miesięcy.

Ważną zmianą w nowej dyrektywie jest także możliwość uniknięcia konieczności sporządzania OOŚ w wyjątkowych przypadkach.

— Jeśli na przykład chcemy budować elektrownię jądrową i przygotujemy ustawę specjalną, której zapisy uzgodnimy z KE, możliwe będzie uniknięcie konieczności przejścia przez procedurę OOŚ — wyjaśnia Janusz Mikuła, ekspert ds. środowiska, który przygotowywał analizę dla Komitetu Regionów. Wówczas można uniknąć przeprowadzania konsultacji społecznych, mogących storpedować strategiczny projekt. Janusz Mikuła sceptycznie ocenia zostawioną przez unijnych urzędników furtkę, przedstawiciele EKES natomiast są za.

Zmiany proponowane w dyrektywie OOŚ

Wykonawca (inwestor) musi przedstawić dodatkowe informacje w trakcie procedury preselekcji. Musi na przykład precyzyjnie opisać działania mające zapobiec negatywnym skutkom planowanego przedsięwzięcia. W dyrektywie wyznaczono ostateczne terminy na wydanie decyzji dotyczącej preselekcji, przeprowadzenia konsultacji społecznych oraz wydania OOŚ. Terminy są dłuższe niż obecnie obowiązujące w Polsce. Do tej pory wykonawca mógł zwrócić się do organu odpowiedzialnego za OOŚ o podanie zakresu informacji, które wykonawca powinien przedstawić przy składaniu wniosku o wydanie zezwolenia na inwestycję, obecnie organ odpo¬wiedzialny za OOŚ musi sam określić „zakres i poziom szczegółowości” informacji wymaganych w sprawozdaniu o oddziaływaniu na środowisko. Do tej pory organ odpowiedzialny za OOŚ był zobowiązany jedynie do „wzięcia pod uwagę OOŚ” przy wydawaniu zezwolenia na inwestycję. Teraz musi również wskazać, w jaki sposób ocenę tę wzięto pod uwagę. W przypadku znaczącego, szkodliwego wpływu projektu na środowisko, organ odpowiedzialny za OOŚ musi zbadać konieczność wprowadzenia zmian w projekcie i zastosowania dodatkowych rozwiązań służących złagodzeniu lub zrekompensowaniu tego wpływu. Zezwolenie na inwestycję musi określać działania związane z monitoringiem znaczącego, szkodliwego wpływu na środowisko.

Źródło: „PB” na podstawie analizy CEP i FOR

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu