FRANCUZI LIDERUJĄ STAWCE O ZACHODNI

Michał Kobosko Paweł Zielewski
01-04-1999, 00:00

FRANCUZI LIDERUJĄ STAWCE O ZACHODNI

W ciągu miesiąca resort skarbu zdecyduje, którzy inwestorzy wejdą na krótką listę

Jeszcze cztery tygodnie zostały do ogłoszenia tzw. krótkiej listy inwestorów — potencjalnych właścicieli wrocławskiego Banku Zachodniego, którzy wejdą do banku i zaczną przeglądać jego księgi. Analitycy uważają, że obecnie największe szanse na przejęcie banku ma francuski Societe Generale.

Alicja Kornasiewicz, wiceminister skarbu państwa, stwierdziła oficjalnie, że Bankiem Zachodnim zainteresowało się „ponad 9 inwestorów”. To jedyna informacja, jaka opuściła MSP.

Z różnych źródeł wiadomo, że oferty na Zachodni złożyły Bank Handlowy, BIG Bank Gdański, Powszechny Bank Kredytowy, Kredyt Bank PBI, Bank Rozwoju Eksportu, Societe Generale, Credit Aricole, Raiffeisen Centrobank, Allied Irish Bank i Banca Commerciale Italiana.

Tak duże zainteresowanie wrocławskim bankiem nie wynika jednak z tego, że Zachodni jest ze wszech miar atrakcyjną instytucją. To bardziej powód ogólnej sytuacji w polskim systemie bankowym.

Ostatni z wielkich

Wrocławska instytucja jest ostatnim, nie sprzedanym dotąd, bankiem „komercyjnej dziewiątki”, wyłonionej ze struktur NBP w 1989 roku.

Bank jest atrakcyjny dla tych polskich banków detalicznych, które posiadają własną, komplementarną sieć, ale także dla takich, które gwałtownie poszukują nowych możliwości mocnego wejścia na rynek usług detalicznych (BRE czy Bank Handlowy).

W opinii rynku — choć takiemu podejściu sprzeciwia się zarząd Zachodniego — wrocławska instytucja jest najsłabszym ogniwem dawnej „dziewiątki”. Bank Zachodni ma wiele zalet, ale i wad, które znacznie obniżają jego wartość.

Podstawowym plusem banku jest silna pozycja w regionie — to największa instytucja finansowa Dolnego Śląska, mająca ponad 170 placówek z nieźle opracowaną ofertą bankowości detalicznej. Dysponująca także czytelną strategią, zakładającą dynamiczny rozwój sieci w regionach, gdzie pozycja banku jest słaba (przede wszystkim na wschodzie kraju).

Bank Zachodni ma biuro maklerskie, ale jego udział w obrotach GPW nie przekracza 1 proc.

Polski lub zagraniczny

Zdaniem finansistów, kwestia kto przejmie Bank Zachodni, jest nadal bardzo skomplikowana. Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę wypowiedzi Alicji Kornasiewicz, która kilkakrotnie twierdziła, że preferowane będą instytucje krajowe.

— Trudno się odnieść do tego stwierdzenia, patrząc na polski rynek bankowy. Nie ma na nim prawie w ogóle banków z wyłącznie polskim kapitałem. W grę może więc wchodzić zróżnicowanie inwestorów. W takim wypadku zdecydowanie rosną szanse francuskiego Societe Generale — zwraca uwagę Robert Sobieraj.

Zgadza się z nim Hanna Kędziora, która uważa, że przejęcie przez SG Banku Zachodniego byłoby doskonałą okazją do zaistnienia tego banku na polskim rynku usług detalicznych.

Analitycy zwracają uwagę, że Societe Generale, któremu doradza Schroders, ma już bank w Warszawie, obsługujący głównie firmy, ale jego ambicje są znacznie większe. Mówił o tym niedawno na naszych łamach Jacques de Larosiere, były prezes EBOR-u, a obecnie doradca grupy kapitałowej Paribas.

Analitycy wskazują też, że w razie sukcesu w przetargu SG może pójść tropem holenderskiego ING i należącego doń Banku Śląskiego: zachowa bank korporacyjny w Warszawie i oddzielnie bank sieciowy we Wrocławiu.

Taniej niż za BPH

Podstawowe pytanie brzmi jednak, ile Skarb może otrzymać za akcje Zachodniego. Analitycy Centralnego Domu Maklerskiego Pekao SA twierdzą, że oferowany do sprzedaży 80-proc. pakiet może być wart nawet 1,2 mld zł.

— Chociaż pojawiały się głosy, że za Zachodni można dostać od inwestora strategicznego więcej niż miliard, nie sądzę, aby tak się stało. Na pewno przypadek BZ nie będzie przypominał casusu krakowskiego BPH, za który niemiecki BHV zapłacił trzy razy więcej niż wynosiła wartość księgowa banku — twierdzi jeden z analityków CDM Pekao SA.

Innego zdania są analitycy banków zaangażowanych w kupno Zachodniego. Ich zdaniem, z uwagi na fakt, że Zachodni to jeden z ostatnich prywatyzowanych banków, do transakcji dojdzie po bardzo wysokiej cenie.

— Minimum to dwukrotność wartości księgowej. Myślę jednak, że cena będzie wyższa — uważa Hanna Kędziora z BRE Brokers.

Z kolei Robert Sobieraj z COK BH, przewiduje, że cena, po jakiej zostanie sprzedany Zachodni, zamknie się w okolicach 2 mld zł. Nawet tak duża kwota nie powinna jednak stanowić problemu dla krajowych podmiotów, gdyż jak już zapowiedziały, w celu pozyskania odpowiednich środków przeprowadzą konieczne emisje akcji lub obligacji.

Korekta za korektą

Zdaniem analityków, sprzedaż banku może skomplikować korekta wyników BZ za rok 1998. Bank najpierw ogłosił, że jego zysk brutto wyniósł 210 mln zł, a zysk netto — 107 mln zł. Potem jednak skorygował zyski o, bagatela, 80 mln zł. Podobno niedobór wynikł z powodu kłopotów kilku kredytobiorców oddziału w Jeleniej Górze. Analitycy prognozują zresztą, że na tej korekcie się nie skończy. Mówią, że w Banku Zachodnim praktycznie nie ma kontroli zarówno kredytobiorców, jak i możliwości spłat wierzytelności.

Inny problem, który musi rozwiązać resort skarbu, to określenie, czy bank zachowa swoją tożsamość. Za takim rozwiązaniem stoją zgodnie wrocławscy politycy. Ale potencjalni inwestorzy nie palą się do tego, uważając , że marka „Bank Zachodni” jest jedną z mniej znanych w Polsce i praktycznie nie ma przyszłości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kobosko Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / FRANCUZI LIDERUJĄ STAWCE O ZACHODNI