Franki Raiffeisena zostaną w Polsce

opublikowano: 01-09-2016, 22:00

Plan wysłania kłopotliwych walutowych hipotek do Austrii może się nie udać. Na przeszkodzie stoi prezydencka ustawa spreadowa

6 września upływa termin składania ofert kupna na Raiffeisen Polbank. Zgodnie z porozumieniem zawartym w maju tego roku z Komisją Nadzoru Finansowego (KNF) właściciel banku, austriacki Raiffeisen Bank International (RBI), do końca przyszłego miesiąca ma zaprezentować w nadzorze nowego inwestora. To pierwszy z dwóch warunków, jakie musi spełnić Wiedeń, żeby sprzedać biznes w Polsce. Drugi obejmuje obowiązek wydzielenia z Raiffeisena kredytów frankowych i przeniesienia ich bezpośrednio do ksiąg spółki matki. Termin upływa z końcem roku. KNF, podpisując porozumienie z Austriakami, chciała upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: pozbyć się z Polski słabego kapitałowo inwestora i zmusić go przy okazji, żeby zabrał ze sobą kłopotliwe hipoteki. Gdyby operacja się powiodła, z rynku zniknęłoby około 3 mld CHF, w istotny sposób obniżając ryzyko całego sektora bankowego. Franki, przerzucone na oddział RBI, stałyby się problemem austriackiego nadzoru, a nie naszego. Sprytnie pomyślana operacja może jednak spalić na panewce. Pierwsze ryzyko jest takie, że Wiedeń do końca września nie znajdzie kupca na swój bank. Gdyby tak się stało, wtedy — jak dowiedzieliśmy się w KNF — proces wykrawania franków z bilansu jest przerywany i następuje realizacja scenariusza numer dwa, czyli przygotowanie do upublicznienia akcji Raiffeisena z terminem do końca czerwca 2017 r.

JESZCZE DŁUGO W POLSCE: Jeśli RBI, którym kieruje Karl Sevelda, sprzeda Raiffeisen Polbank, to prawdopodobnie i tak pozostanie w Polsce, gdyż będzie musiał utrzymywać kadłubkowy, frankowy bank. Do czasu spłaty ostatniej hipoteki, czyli jeszcze około 30 lat, bo Polbank pożyczał franki na 40 lat.
Bloomberg

Jednak pod polskim nadzorem

Nawet jeśli transakcja dojdzie do skutku, to zamysł polegający na przerzuceniu gorącego ziemniaka w ręce austriackiego nadzoru może rozbić się o prezydencką ustawę spreadową. Zakłada ona dwuetapowe rozwiązanie problemu frankowego. Pierwszy, ściśle opisany w projekcie ustawy, przewiduje zwrot różnicy kursów walutowych klientom. W drugim etapie ma nastąpić przewalutowanie kredytów, dobrowolne, na zasadzie porozumień między bankami i frankowiczami. Szef NBP ostrzegł bankowców, że jeśli ktoś będzie się ociągał, to nadzór ma narzędzia perswazyjne w postaci dodatkowych domiarów kapitałowych, które sprawią, że trzymanie walutowych hipotek w portfelu stanie się nieopłacalne. Taki straszak ma jednak zastosowanie tylko wobec banków krajowych, podlegającychlokalnemu nadzorowi. Hipoteki z Raiffeisena po operacji wydzielenia trafią tymczasem do oddziału spółki matki, który regulatora wcale słuchać nie musi. A może nawet nie chcieć. — Instrumenty nadzorcze wobec RBI, który będzie działać w Polsce już tylko na podstawie paszportu europejskiego, będą mocno ograniczone. KNF nie będzie mogła wywierać presji na przewalutowanie franków poprzez nakaz podwyższenia kapitałów — mówi bankowiec, zastrzegając sobie anonimowość. Nadzór może zachować jurysdykcję nad walutowymi hipotekami i wpływ na kredytodawcę, nakłaniając Wiedeń do utworzenia spółki akcyjnej i wystarania się o licencję bankową w Polsce. Jest też inna opcja, przećwiczona już w przypadku Banku BPH, czyli sprzedaż Raiffeisena jako zorganizowanego przedsiębiorstwa. Franki wraz z licencją zostałyby jako kadłubowa instytucja finansowa w rękach RBI. Dla Wiednia taka operacja wiązałaby się z dodatkowymi kosztami wynikającymi z obowiązku utrzymywania we frankowym banku kapitałów na odpowiednim poziomie. Nadzorowi nie udałoby się też osiągnąć zakładanego celu, czyli wyprowadzenia walutowych hipotek do Austrii.

Jedno oko na Wiedeń, drugie…

Z naszych informacji wynika, że pierwszy z wymienionych czynników ryzyka, związany z brakiem oferentów na Raiffeisena, raczej się nie zmaterializuje, gdyż wiążącąofertę kupna banku planują złożyć PKO BP i PZU. Na rynku krąży opinia, że państwowe spółki wystąpią jako konsorcjum. PKO BP przejmie spółkę leasingową Raiffeisena, a PZU — bank. Na razie każdy z nich prowadzi due diligence na własną rękę. Nasi rozmówcy twierdzą, że znacznie większe zaangażowanie w badanie ksiąg Raiffeisena wykazują przedstawiciele PKO BP. Przedstawiciele PZU nie są specjalnie częstymi gośćmi przy ul. Grzybowskiej, gdzie znajduje się centrala banku. Struktura transakcji nie została jeszcze ustalona, gdyż ostateczny jej kształt zależy od rozstrzygnięć w Mediolanie w sprawie losów Pekao — wynika z naszych informacji. Duży apetyt na drugi co do wielkości bank w kraju ma PZU, tyle że nie jest w stanie równocześnie „połknąć” Raiffeisena. Nie bardzo może też liczyć na wsparcie w transakcji Aliora (ubezpieczyciel kontroluje prawie 30 proc. akcji banku), który nie jest gotów ani organizacyjnie, ani finansowo do przeprowadzenia takiej operacji, gdyż obecnie jest w trakcie zamykania fuzji z Bankiem BPH. — Jeśli decyzja w sprawie Pekao będzie się opóźniać, możliwy jest scenariusz, w którym PKO BP kupuje bank i leasing — mówi jeden z naszych rozmówców, zastrzegając sobie anonimowość. Według niepotwierdzonych informacji, Unicredit, główny inwestor w Pekao, ma do końca października zdecydować, co dalej z biznesem w Polsce.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane