Franklin Templeton: Hossa na rynkach wschodzących

Mark Mobius
24-01-2011, 00:00

Prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego zakładają, że średni wzrost gospodarczy na rynkach wschodzących sięgnie 7,1 proc. w 2010 r. oraz 6,4 proc. w 2011 r., czyli będzie znacznie wyższy w porównaniu z prognozowanym wzrostem o 2,7 proc. i 2,2 proc. (odpowiednio w 2010 r. i 2011 r.) na rynkach rozwiniętych. Chiny dysponują największymi na świecie rezerwami walutowymi, których łączna wartość przekracza 2,6 bln USD. Z kolei rezerwy Rosji przekraczają 450 miliardów USD, a Indie i Brazylia zgromadziły po ponad 250 miliardów USD.

Pomimo pewnego negatywnego wpływu światowego spowolnienia gospodarczego na rynki wschodzące, coraz większy udział w rozwoju tych gospodarek mają czynniki krajowe. Prywatna konsumpcja oraz wydatki rządowe na takie dziedziny, jak np. infrastruktura, przynajmniej częściowo zrównoważyły skutki spadku dynamiki eksportu. Uważamy, że na znaczeniu zyskuje także sektor usług, w szczególności w Chinach i Indiach. Ogólnie rzecz biorąc, myślę, że odbicie gospodarcze na rynkach wschodzących ma szansę na utrzymanie, na co wskazują solidne czynniki fundamentalne. Oprócz znakomitych danych makroekonomicznych, nadal korzystne są także wskaźniki finansowe i budżetowe. Ponadto, widoczna wśród inwestorów tendencja do poszukiwania wyższych zysków w warunkach niskich stóp procentowych oraz atrakcyjne wyceny na rynkach wschodzących także mogą sprzyjać dalszym wzrostom kursów akcji.

Niemniej jednak rynki wschodzące mogą odczuwać rosnącą presję inflacyjną w rezultacie napływu dużych ilości kapitału z gospodarek rozwiniętych, których polityka pieniężna nadal jest nadzwyczajnie rozluźniona. Co więcej, jeżeli banki centralne będą skupować USD, mając na celu powstrzymywanie własnych walut przed zbyt szybką aprecjacją, wynikiem takich działań będzie dalsze zwiększenie ich rezerw walutowych, przez co mogą wydawać się coraz bezpieczniejsze dla inwestorów poszukujących rynków o mocnym wzroście i potencjale dużych zysków. To z kolei może mieć pewne niepożądane konsekwencje, a zatem musimy uważnie obserwować tego typu działania na rynkach walutowych. Istotny wpływ na rynki będzie miała także realizowana w różnych miejscach świata polityka pieniężna i walutowa, a zatem ten obszar także wymaga obserwacji.

Podobnie jak na większości giełd na świecie, na rynkach wschodzących także należy spodziewać się pewnych korekt, biorąc pod uwagę tendencje do krótkiej sprzedaży, rosnącą popularność instrumentów pochodnych oraz ekspansję rynków światowych. Niemniej, tymczasowe wahania mogą być źródłem okazji do atrakcyjnych zakupów, jeżeli wyceny spadną do korzystnych poziomów. W dłuższej perspektywie wyceny papierów powinny odzwierciedlać solidny wzrost gospodarczy na rynkach wschodzących.

Dla nas — inwestorów koncentrujących się na ukrytej wartości — obecne poziomy wyceny na rynkach wschodzących nadal są bardziej atrakcyjne w porównaniu z rynkami rozwiniętymi, pomimo solidnego odbicia od minimów z początku 2009 r. Na większości rynków wschodzących cały czas znajdujemy spółki, których akcje dostępne są po cenach uznawa-nych przez nas za korzystne.

Mark Mobius

Franklin Templeton Investments

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mark Mobius

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Franklin Templeton: Hossa na rynkach wschodzących