GetBack i Altus grają o arbitraż w Paryżu

Rozmowy na temat polubownego rozwiązania sprawy EGB szybko się rozstrzygną. Bije w nie otwarta już wojna windykatora z Trigonem

Zarząd GetBacku nie złożył 6 sierpnia 2018 r. dokumentów związanych z zamianą postępowania układowego na sanacyjne. To pochodna braku zgody rady wierzycieli, bez której sąd musiałby odrzucić taki wniosek. W uzgodnieniu z władzami spółki dokument złożył jeden z członków rady. W rozmowie z „PB” potwierdził to Artur Kłoczko, przewodniczący rady wierzycieli GetBacku.

SANACJA NAM NIESTRASZNA:
Wyświetl galerię [1/2]

SANACJA NAM NIESTRASZNA:

Umowa sprzedaży EGB Investments była ważnie zawarta, rynkowa i zrealizowana w pełni — twierdzi Piotr Osiecki, przewodniczący rady nadzorczej i główny akcjonariusz Altus TFI. Fot. Marek Wiśniewski

Wierzyciel nie musi mieć zgody całej rady, a na dodatek może w każdej chwili wniosek wycofać. To furtka dla polubownego rozstrzygnięcia kwestii zakupu EGB Invetsments od funduszy zarządzanych przez Altus TFI i Mercurius DM. Scenariusz zdarzeń wygląda tak: 6 sierpnia 2018 r. jeden z wierzycieli GetBacku składa wniosek o sanację. To otwiera furtkę do unieważnienia w postępowaniu sanacyjnym umowy z Altusem datowanej na 7 sierpnia 2017 r. Jeżeli jednak w poniedziałek lub wtorek (6-7 sierpnia) GetBack z Altusem wstępnie się dogadają, wniosek zostanie wycofany i niemal natychmiast — 8 sierpnia 2018 r. — złożony zostanie nowy. W ten sposób zakup EGB wymknie się z procedur postępowania sanacyjnego, ale obejmie ono 37 innych umów o łącznej wartości około 300 mln zł, w tym kontrakt z Trigon TFI wart 49 mln zł. GetBack podpisał go dwa dni po przejęciu kontroli nad EGB. Dzięki sanacji można zaś odwracać niezrealizowane choćby w części umowy zawarte nie później niż rok przed złożeniem wniosku sanacyjnego.

Tarcia o sąd polubowny

Co oznacza wstępne porozumienie Altus TFI z GetBackiem? To umowa dotycząca powierzenia sądowi arbitrażowemu rozstrzygnięcia, jak miałaby być rozliczona operacja odwrócenia sprzedaży EGB. Za 99 proc. akcji kupowanych od funduszy Altusa i Mercurius DM windykator zapłacił

208 mln zł. Obecny zarząd GetBacku przecenił jednak EGB do 28 mln zł.

„Mamy pełne przekonanie, że spółka EGB, którą sprzedawaliśmy, była dobrze działającym podmiotem w branży windykacyjnej, na mocnej krzywej wzrostu biznesu i wartości” — podkreślił Altus w „białej księdze” sprzedaży EGB Investments, opublikowanej pod koniec czerwca 2018 r.

2 lipca 2018 r. Altus zaproponował polubowne odwrócenie transakcji. Główny akcjonariusz i przewodniczący rady nadzorczej Altusa Piotr Osiecki podkreśla swoje rozżalenie na wiązanie jego firmy z problemami GetBacku. Tak też motywował propozycję odwrócenia transakcji. Problem polega na tym, że czas nie stoi w miejscu i EGB od dawna nie istnieje. W grudniu 2017 r. firma została wcielona do GetBacku.

— Zaproponowaliśmy powołanie sądu arbitrażowego, który w ciągu maksymalnie trzech miesięcy dokonałby rzetelnej oceny transakcji, wyceny spółki i oczekiwanych przepływów z punktu widzenia obu stron oraz ewentualnych wzajemnych rozliczeń. Jednego arbitra zaproponowalibyśmy my, jednego GetBack, a ci dwaj arbitrzy sami już wytypowaliby sobie trzeciego. Do wyboru arbitrów jeszcze nie doszło. GetBack jest w rozmowach bardziej niż wstrzemięźliwy. To my inicjujemy dyskusję i staramy się popychać sprawy do przodu i również na bieżąco informowaliśmy KNF — informuje Piotr Osiecki.

Z naszych źródeł wynika, że druga strona przyjęła pomysł arbitrażu z zadowoleniem. Za brak postępów w kwestii szczegółów obwinia jednak Altusa. Kością niezgody są w zasadzie dwie kwestie. Pierwsza to miejsce arbitrażu. Altus widziałby go w Polsce, GetBack — w Paryżu.

— Oni są lokalni i myślą bardzo lokalnie. Ale my chcemy, by był to porządny arbitraż, nieuwikłany w krajowe przepychanki. Trzeba pamiętać, że w Polsce GetBackiem zajmuje się prokuratura, a politycy wykorzystują sprawę do walki między sobą — mówi osoba związana z Abris Capital Partners, pośrednio głównym akcjonariuszem GetBacku.

Z naszych informacji wynika, że Altus jest skłonny przystać na Paryż. Większym problemem jest kwestia depozytu, jaki musiałby wnieść na specjalny rachunek bankowy przez rozpoczęciem arbitrażu. Altus uważa, że 20 mln zł wystarczy. GetBack oczekuje 70 mln zł.

Gdzie jest prawda?

Czasu na negocjacje Altusa z GetBackiem jest niewiele. Środa 8 sierpnia jest ostatnim dniem, w którym mógłby wpłynąć wniosek o sanację GetBacku obejmujący umowę z Trigonem. Co za tym idzie, tylko do tego dnia może być wycofany wniosek sanacyjny obejmujący umowę z Altusem.

Na to natomiast, by GetBack polubownie załatwił sprawę z Trigonem, szans nie ma właściwie żadnych.

4 sierpnia 2018 r. Trigon wysłał do sądu pozew cywilny, w którym domaga się stwierdzenia, że umowa, na mocy której zainkasował 49 mln zł, była ważnie zwarta i rozwiązana z winy GetBacku. Do połowy 2022 r. Trigon miał uruchamiać nowe fundusze wierzytelności tylko we współpracy z GetBackiem. Żadnego funduszu nie uruchomił (te, które prowadzi, to efekt innych umów), a w lipcu 2018 r. poinformował GetBack o rozwiązaniu umowy z winy windykatora, zostawiając sobie pieniądze.

„Trigon TFI został zmuszony do złożenia pozwu z uwagi na ciągłe bezpodstawne insynuacje ze strony zarządu GetBacku, powielane następnie przez niektóre media, dotyczące rzekomej nieważności umowy ramowej i wynikającego stąd rzekomego obowiązku zwrotu przez Trigon TFI kwot wypłaconych przez GetBack w wykonaniu umowy ramowej. Trigon TFI podkreśla, że nowy zarząd GetBacku posługiwał się równocześnie bezprawnymi i niedopuszczalnymi etycznie metodami zastraszania Trigon TFI w celu wywierania presji na zarząd Trigon TFI, wyraźnie sugerując, że w razie odmowy zwrotu wypłaconego Trigon TFI wynagrodzenia, zgodnie z umową bądź zawarcia ugody w tej sprawie z GetBack, zarząd GetBacku złoży do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, oraz że w odniesieniu do towarzystwa może mieć zastosowanie sankcja karna tzw. rozszerzonej konfiskaty przedsiębiorstwa Trigon TFI z art. 44a Kodeksu karnego” — głosi oświadczenie Trigon TFI.

Zresztą negocjacje dotyczące umowy arbitrażowej dotyczącej EGB też mogą nie być łatwe. Altus i Abris przedstawiają bowiem dwie skrajnie różne wersje zdarzeń sprzed kilku miesięcy.

— Od samego początku — jako jedyna albo jedna z niewielu instytucji finansowych — chcieliśmy bardzo odpowiedzialnie podejść do tematu i ratować GetBack w interesieobligatariuszy i całego polskiego rynku kapitałowego. Stworzyliśmy konsorcjum polskich TFI i poszliśmy do Abrisu z propozycją: trzeba ratować GetBack, zróbmy wspólne „zrzutkę”. Były w tej sprawie dwa spotkania z udziałem przedstawicieli KNF, w osobach dyrektorów urzędu. Od Abrisu wyszła propozycja, byśmy przyjęli spółkę de facto za 1 zł, tak byśmy podnieśli kapitał. Zgodziliśmy się. Dwa dni później Abris przekazał nam, że udało mu się zebrać finansowanie wśród swoich inwestorów i sam podejmie się ratowania firmy, więc pomysł upadł — opowiada Piotr Osiecki.

— Nic nam nie wiadomo o zawiązaniu się konsorcjum inwestorów wokół Altus TFI. Nie otrzymaliśmy też żadnej oferty kupna akcji GetBacku od Altusa. Nie było również żadnych negocjacji w KNF lub z udziałem przedstawiciela KNF, w którym uczestniczyłby Altus. DNLD [podmiot kontrolowany przez Abris — red.] od początku deklarował gotowość do dalszego wspierania spółki i poszukiwania inwestora, który będzie w stanie zintensyfikować efektywne zarządzanie jej aktywami. Aby umożliwić spółce funkcjonowanie, udzieliliśmy jej w kwietniu niezabezpieczonych pożyczek — twierdzi Paweł Gieryński, partner zarządzający w Abris Capital Partners.

WSZYSTKO O GETBACKU SPRAWDŹ NA: www.pb.pl/temat/getback

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Banki / GetBack i Altus grają o arbitraż w Paryżu