Czytasz dzięki

GetBack ma nowy bilans otwarcia

Normalne raportowanie może się rozpocząć nawet za rok. Ale są wreszcie wiarygodne dane na temat tego, co zostało po Konradzie K.

Windykacyjny GetBack wreszcie opublikował sprawozdanie finansowe za 2018 r. — i to takie, które zawiera opinię audytora. Tym pod koniec 2018 r. została firma PKF Consult, która zastąpiła niesławnego Deloitte’a.

W opinii nowego biegłego rewidenta sprawozdanie przedstawia generalnie rzetelny obraz sytuacji spółki. Najistotniejsza niepewność, którą audytor wiąże z GetBackiem, dotyczy zdolności spółki do kontynuowania działalności. W obecnej sytuacji jest to jednak oczywiste. Windykator ma przecież przegłosowany, a nawet zatwierdzony przez sąd, ale wciąż nieprawomocny układ. W sądzie leżą przy tym cztery sprzeciwy do układu.

Audytor nie wniósł za to zastrzeżeń do przekazanych liczb. Wynika z nich, że w 2018 r. GetBack miał 1,10 mld zł jednostkowej straty. Rok wcześniej było to 1,80 mld zł. To kwoty znacznie różniące się od przekazanych we „wstępnym” sprawozdaniu opublikowanym w maju 2019 r. Miało się ono różnić od normalnego raportu rocznego jedynie brakiem opinii audytora.

Tymczasem spółka informowała wtedy o dużo większej stracie jednostkowej w 2018 r. i mniejszej w 2017 r. — odpowiednio 1,56 i 1,31 mld zł. Znacznie różnią się też raportowane przychody, choć w obu przypadkach są ujemne. Obecnie jest to minus 344 mln zł w 2018 r. i minus 945 mln zł w 2017 r. We wstępnym sprawozdaniu było to — odpowiednio — 730 i 479 mln zł (na minusie).

W największym skrócie — zmiany te wynikają z przesunięcia konsekwencji działań byłego prezesa Konrada K. na rok 2017, a więc ostatni jego niepodzielnych rządów w spółce (rada nadzorcza odwołała go w połowie kwietnia 2018 r.). Innymi słowy, dane za 2018 r. mają stanowić rzetelną bazę do porównywania wyników lat następnych.

— Sama strata za 2018 r. wynika również z dalszej przeceny wartości portfeli, ale przeceny wynikającej ze zmian ustawodawstwa czy przedawnień, a nie kolejnych odpisów związanych z nieprawidłową wyceną. Spółka podtrzymuje zatwierdzone propozycje układowe. Podkreślamy, iż złożone w sądzie propozycje układowe są w opinii spółki wykonalne. Zmiany dokonane w sprawozdaniu finansowym w stosunku do wersji majowej dotyczą głównie korekty bilansu otwarcia bądź odpisów o charakterze niegotówkowym — mówi Magdalena Nawłoka pełniąca obowiązki prezes GetBacku.

Grzebanie w przeszłości kosztuje

Audytor nie ma zastrzeżeń do liczb z 2018 r., ale trochę kręci nosem na brak precyzyjnego przypisania korekt wyników do lat wcześniejszych.

— Nakład pracy, który musielibyśmy ponieść, by skorygować wszystkie sprawozdania finansowe za lata wcześniejsze, jest oderwany od efektów biznesowych, jakie moglibyśmy dzięki temu uzyskać. Kosztowałoby to miliony złotych. Pieniądze te lepiej przeznaczyć na realizację układu. No i sam proces zająłby kolejne miesiące — podkreśla Magdalena Nawłoka.

Jedna z obecnych not rzuca jednak trochę świata na to, co działo się wcześniej. Wynika z niej, że fikcją było około połowy z 200 mln zł skonsolidowanego zysku, jaki Konrad K. wpisał do prospektu emisyjnego związanego z debiutem akcji GetBacku na giełdzie.

— Wiedzieliśmy, że w 2016 r. były transakcje o charakterze nieprawidłowym, zwane potocznie rolkami. Dlatego dokonaliśmy przeglądu tych transakcji przy współpracy z renomowaną firmą doradczą i w sprawozdaniu podaliśmy kwotę potencjalnego zniekształcenia wyniku za 2016 r. na co najmniej 97 mln zł — zaznacza Magdalena Nawłoka.

W sprawozdaniu GetBack wykazał 2,24 mld zł ujemnych kapitałów własnych. To symbolicznie więcej niż wskazywał w maju. Spółka tłumaczy, że dodatkowe odpisy dotyczyły głównie kwestii niegotówkowych — rezerw oraz urealnienia kosztów serwisu przyjętych do wyceny. Z drugiej strony sprawozdanie przedstawia obraz windykatora na koniec 2018 r. Obecny jest istotnie inny, choćby dlatego, że pod koniec kwietnia 2019 r. GetBack sfinalizował sprzedaż znacznej części portfeli szwedzkiemu Hoist Finance.

Dzięki temu spłacił część wierzycieli zabezpieczonych. Ze sprawozdania wynika, że zobowiązania układowe to 2,68 mld zł. To trochę mniej niż zgłoszone do układu 2,92 mld zł. Część tej kwoty stanowią jednak zobowiązania zabezpieczone na certyfikatach funduszy oraz rezerwy. Dodatkowo grupa GetBack musi obsłużyć spłatę zobowiązań funduszy. Ponieważ jednak mamy do czynienia ze sprawozdaniem jednostkowym, zobowiązania funduszy są ujęte w wycenie certyfikatów.

Normalne raporty nieprędko

Dlaczego jednak GetBack opublikował tylko sprawozdanie jednostkowe za 2018 r.? To pochodna odebrania przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) licencji Saturn TFI.

— Po tym jak KNF odebrała licencję Saturn TFI, utraciliśmy pełny dostęp do danych niezbędnych do konsolidacji. Mieliśmy natomiast wystarczająco dużo danych, by przygotować sprawozdanie jednostkowe — tłumaczy Magdalena Nawłoka.

Szefowa GetBacku dodaje, że „wystarczająco dużo danych” to również konsekwencja dodatkowych procedur weryfikacyjnych uruchomionych przez audytora względem informacji przekazanych przez Saturn TFI. Fundusze GetBacku korzystające dotychczas z licencji Saturn TFI są obecnie w rękach depozytariuszy — mBanku i BNP Paribas Bank Polska — którzy niebawem powinni rozpocząć ich likwidację. Przejęcie funduszy przez banki depozytariuszy ograniczyło działalność windykacyjną GetBacku. Niebawem jednak sytuacja powinna wrócić do normy. Z wniosków koncentracyjnych złożonych w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Biorąc pod uwagę rynkową praktykę i to co zostawił po sobie Konrad K. wznowienia normalnego i pełnego raportowania finansów windykatora można spodziewać się nie wcześniej niż w drugiej połowie 2020 r.

17 i 18 października 2018 r. wynika, że fundusze GetBacku trafią do TFI BDM. Tym samym GetBack odzyska zdolność zarządzania tym majątkiem. To o tyle istotne, że po sfinalizowanej pod koniec kwietnia 2019 r. transakcji sprzedaży części portfeli szwedzkiemu Hoist Finance, w funduszach korzystających z licencji Saturn TFI znajdowało się 80 proc. aktywów GetBacku. Zamieszanie z Saturn TFI powoduje przy tym problem z powrotem do normalnego raportowania, które jest warunkiem odwieszenia notowań akcji na GetBacku. Depozytariusze po prostu nie robią sprawozdań finansowych funduszy, a nowe TFI będzie się musiało wdrożyć w ich obsługę. Bez tego nie będzie sprawozdań skonsolidowanych. Biorąc pod uwagę rynkową praktykę i to, co zostawił po sobie Konrad K., wznowienia normalnego i pełnego raportowania finansów windykatora można spodziewać się nie wcześniej niż w drugiej połowie 2020 r.

Kary w rezerwie

Spółki windykacyjnej nie zabolało za to odebranie licencji Lartiq TFI. Towarzystwo zrezygnowało z usług GetBacku jako serwisera części funduszy Profit. A poza udziałem w tych funduszach Getback nie ma innych aktywów w Lartiq TFI.

— Nasz udział w funduszach Profit jest zabezpieczeniem pod gwarancję zysków tych funduszy. Same gwarancje mają z kolei charakter układowy — precyzuje Przemysław Dąbrowski, wiceprezes GetBacku.

Z tytułu rozliczeń wynikających z umów z Lartiq TFI GetBack utworzył 111 mln zł rezerw. Nie utworzył za to rezerw związanych z Altus TFI i Noble Funds TFI. Jest to kolejny czynnik niepewności, na który zwraca uwagę audytor. U obu powierników trwa kontrola KNF związana za aferą GetBacku. Analogiczna do kontroli, jakie doprowadziły do odebrania licencji Saturn TFI i Lartiq TFI.

— Nie tworzyliśmy rezerw w związku z postępowaniami dotyczącymi Altus TFI i Noble Funds TFI, gdyż nie jesteśmy w stanie oszacować terminu ani sposobu ich zakończenia oraz faktycznej odpowiedzialności spółki, a tym samym wpływu na wynik — wyjaśnia Magdalena Nawłoka.

Saturn TFI oprócz pozbawienia licencji dostał od KNF 5 mln zł kary. GetBack utworzył w związku z tym 7,5 mln zł rezerwy. Umowy zawierane przez windykatora z TFI za czasów Konrada K. mają bowiem to do siebie, że choć nie ma w tym automatyzmu, istnieje opcja przenoszenia finansowych konsekwencji kar z TFI na GetBack. Wynika to jasno z opinii audytora. Ciekawostką, jaką można znaleźć w sprawozdaniu, jest 2 mln zł rezerwy na premie dla zarządu związane z realizacją programu restrukturyzacji. Premia ta nie została wypłacona do dziś.

Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie
PB online
Poznaj „PB”
79 zł  7,90 zł  / miesiąc

przez pierwsze 3 miesiące

Chcesz nas lepiej poznać?

Wypróbuj dostęp do pb.pl przez trzy miesiące w promocyjnej cenie!

Rabat 30%
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł

Skorzystaj z 30% rabatu

Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok.

Zaoszczędzisz 285 zł.