Giełda płaci słony rachunek za VAT

opublikowano: 08-03-2017, 22:00

Rozbrojenie podatkowej bomby w Towarowej Giełdzie Energii, której tykania słuchały niewzruszenie liczne zarządy GPW, wymaga wyłożenia na cito 80 mln zł

Lato 2012 r. Konsultanci z Deloitte’a, doradzający Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) w kwestiach podatkowych, przesyłają kolejne zastrzeżenia co do sposobu opodatkowania transakcji dokonywanych na Towarowej Giełdzie Energii (TGE). TGE, wówczas świeżo przejęta przez GPW, ma ambicję stać się jednym z najważniejszych regionalnych rynków obrotu m.in. energią elektryczną i gazem. Deloitte ostrzega ją jednak przed potencjalnie wysokim ryzykiem zmiany nastawienia organów skarbowych do praktyk podatkowych spółki. Nie jest w tym odosobniony. TGE jednak, wspierając się opiniami części doradców, konsekwentnie twierdzi, że dostarcza usługi w obrocie instrumentami finansowymi i należy jej się zwolnienie z podatku od towarów i usług. Do czasu.

PANTEON RYZYKANTÓW:

Aż czworo prezesów GPW — Ludwik Sobolewski, Adam Maciejewski, Paweł
Tamborski i Małgorzata Zaleska — musiało zmierzyć się z odpowiedzią na to samo
pytanie: czy VAT w TGE to rynkowa szansa, czy tykająca bomba podatkowa?
Ostatnia prezes wybrała drugą opcję i postanowiła bombę rozbroić. Oby działania
obecnych władz giełdy nie okazały się niewypałem.
Wyświetl galerię [1/2]

PANTEON RYZYKANTÓW: Aż czworo prezesów GPW — Ludwik Sobolewski, Adam Maciejewski, Paweł Tamborski i Małgorzata Zaleska — musiało zmierzyć się z odpowiedzią na to samo pytanie: czy VAT w TGE to rynkowa szansa, czy tykająca bomba podatkowa? Ostatnia prezes wybrała drugą opcję i postanowiła bombę rozbroić. Oby działania obecnych władz giełdy nie okazały się niewypałem. Marek Wiśniewski

O zmianie frontu publika dowiaduje się 25 stycznia 2017 r. (od 4 stycznia prezesem GPW, wciąż bez błogosławieństwa KNF, jest Rafał Antczak, pracujący wcześniej w firmieDeloitte). GPW przesyła raport bieżący, w którym informuje rynek o „zmianie stosowanych dotychczas przez TGE zasad opodatkowania niektórych usług i jednoczesnym skorygowaniu rozliczeń podatku od towarów i usług z tego tytułu pomimo „braku jednoznaczności otrzymanych opinii podatkowych”. Raport przechodzi bez większego echa wśród inwestorów. Wewnątrz giełdy wrze, takiego precedensu na warszawskim parkiecie jeszcze nie było.

Wolta na ścieżce

Fiskalna wolta GPW oznacza zwrot zaległego podatku wraz z odsetkami od 2011 r. W sumie chodzi o 80 mln zł (w tym ponad 10 mln zł odsetek). TGE takich pieniędzy na koncie nie ma. A mieć musi, i to w ciągu kilku tygodni, bo zobowiązała się do tego przed urzędem skarbowym. „Grupa kapitałowa GPW posiada środki wystarczające na spłatę zobowiązań do Urzędu Skarbowego, a możliwość ich wykorzystania przez TGE wymaga realizacji pełnej ścieżki decyzji korporacyjnych” — informuje „PB” biuro prasowe TGE. Jest małe „ale” — na pożyczkę zabierającą z konta GPW około 1/3 jej gotówki musi zgodzić się Rada Giełdy, która przez lata nic nie wiedziała o podatkowych zagrożeniach w TGE. Nie była informowana o potencjalnych problemach ze skarbówką i rozterkach zarządów obu giełd. Trudno się dziwić, że na razie zgody na pożyczkę nie ma.

— Sprawa żyje na GPW i TGE od czasu przejęcia spółki za czasów prezesury Ludwika Sobolewskiego. Każdy kolejny prezes giełdy o niej wiedział, rozważano różne scenariusze. Nigdy jednak nie wyszło to poza zarządy obu spółek — twierdzi nasz rozmówca, wieloletni menedżer z rynku finansowego.

Dziś byli prezesi GPW, pytani o TGE i VAT, w kontaktach z „PB” albo zasłaniają się niepamięcią (Adam Maciejewski), albo odmawiają komentarza (Ludwik Sobolewski), albo twierdzą, że argumenty TGE były na tyle mocne, że minimalizowały ryzyko (Paweł Tamborski — patrz ramka).

— Jeśli pamięć mnie nie myli, ryzyko podatkowe było nam znane już na etapie zakupu TGE i zostało uwzględnione w cenie — twierdzi Adam Maciejewski.

Kotwica w NSA

— Nie komentuję — ucina Ireneusz Łazor, wieloletni prezes (2012-16) i współtwórca TGE w obecnym kształcie.

Od osoby dobrze zorientowanej w realiach funkcjonowania TGE słyszymy, że przez lata spółka opierała swój podatkowy optymizm m.in. na pozytywnych interpretacjach jednej z zewnętrznych doradczyń podatkowych. Tej samej, która przed Naczelnym Sądem Administracyjnym wygrała ze skarbówką w kwestii zawierania VAT w opłatach Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych (IRGiT), spółki z grupy GPW, obsługującej m.in. TGE.

— Ponadto TGE przeszła przez kilka kontroli skarbowych i nikt nie kwestionował sposobu rozliczeń, który był korzystny dla rynku, bo choć VAT jest fiskalnie neutralny [według nowych zasad odliczą go sobie uczestnicy rynku TGE — red.], to jednak handlujące podmioty muszą mieć wyższą płynność, by odprowadzić podatek. Można zatem się spodziewać, że w razie wprowadzenia VAT transakcji będzie mniej — ocenia nasz rozmówca. GPW uspokaja, że realne koszty całego zamieszania to prawdopodobnie kilkaset tysięcy na analizy prawne i 10,2 mln zł odsetek.

— Co do zasady kwota VAT powinna zostać spłacona w wyniku wystawienia kontrahentom faktur korygujących. Spółka prowadzi z nimi rozmowy, są konstruktywne — słyszymy w TGE.

W tegorocznym raporcie — pierwszym rocznym sprawozdaniu, w którym pojawia się kwestia VAT (wcześniejsze o tym milczały — także w części przeznaczonej dla audytora, czyli KPMG) — GPW podtrzymuje jednak tryb przypuszczający, mówiąc o deklaracjach czołowych kontrahentów (największy to PGNiG) oraz możliwościach refakturowania i zwrotu VAT dla pomniejszych graczy.

Cień Dentonsa

Sama TGE, bez innych spółek z grupy działających na rynku towarowym, to 26 proc. przychodów grupy kapitałowej GPW i aż 40 proc. jej zysku netto. Działanie bez VAT czyniło z TGE podmiot konkurencyjny w stosunku do innych giełd. — Po latach TGE postanowiła przyjąć strategię wykluczającą ryzyko podatkowe. Za kilka miesięcy zobaczymy, jak wpłynie to na jej popularność, zwłaszcza że konkurencja nie śpi, a rynek jest coraz bardziej rozregulowany — komentuje jeden z menedżerów, niegdyś blisko związany z TGE. Dlaczego spółka z grupy GPW, po latach mocnych alertów od m.in. Deloitte’a, Allen & Overy i kancelarii Witolda Modzelewskiego, akurat teraz zdecydowała się dokonać podatkowej wolty?

Dlaczego ekipa z nowego rozdania na giełdzie zawczasu nie poinformowała akcjonariuszy o potencjalnym ryzyku? Według informacji „PB”, decyzję o rewolucji w VAT podjął m.in. Michał Cieciórski, świeżo oddelegowany z zarządu GPW do zarządu TGE. Wpływ na nią miała kolejna porcja prawniczych analiz.

— W 2016 r. zarząd TGE ponownie przeanalizował dotychczasowe stanowiska i wystąpił o dodatkowe opinie prawne kancelarii Dentons oraz międzynarodowych ekspertów prawa podatkowego, tj. prof. Bena Terry i prof. Oskara Henkowa. Opinie zostały dostarczone w styczniu i uznane za rozstrzygające — tłumaczą przedstawiciele spółki. „PB” dotarł m.in. do opinii kancelarii Dentons. Rzeczywiście podmywa wcześniejszą linię utrzymaną przez poprzednie zarządy TGE i GPW, że przypadki IRGiT i TGE są analogiczne.

Pat na kredyt

Za wiedzą Małgorzaty Zaleskiej i Pawła Dziekońskiego (nadzorujących TGE) spółka postanowiła skończyć z widmem ryzyka wiszącym przez lata nad nią i pośrednio nad GPW. Wątpliwości speców od podatków, z którymi rozmawialiśmy,

budzi jednak ścieżka, jaką obrała TGE. Spółka zgłosiła do urzędu skarbowego tzw. czynny żal. To koło ratunkowe dla skruszonych podatników, zawiadamiających organ podatkowy o popełnionych czynach karanych. Żeby taki żal był przywilejem i uwalniał od odpowiedzialności karnej za popełnione błędy, podatnik musi jednak wpłacić całą należność w ustalonym terminie.

— Dlaczego spółka nie zwróciła się po prostu o interpretację podatkową? — zastanawia się jeden z warszawskich autorytetów w świecie podatkowym. Jak udało nam się ustalić, termin spłaty 80 mln zł ustalony ze skarbówką upływa w marcu. Jednak dopiero 15 marca spotyka się Rada Giełdy i znów na tapecie będzie temat pożyczki. Sprawa staje się gardłowa.

— Mamy sytuację kuriozalną i patową. TGE sama doniosła na siebie fiskusowi, niemile zaskakując przy tym akcjonariuszy GPW, a jednocześnie TGE nie jest w stanie spełnić zobowiązań, jakie wzięła na siebie w tym donosie. Zarazem akcja refakturowania i wprowadzenie mniej korzystnych warunków handlu to dla firm uczestniczących w obrocie na TGE kolejny bodziec, by korzystać z liberalizacji rynku — podkreśla jeden z byłych menedżerów ze stołecznego parkietu.

Czy TGE ma plan B na okoliczność weta rady GPW w sprawie pożyczki? Według informacji „PB”, spółka bada m.in. możliwość zaciągnięcia kredytu na uregulowanie zobowiązań. O jego spłatę martwić się będą kolejne zarządy giełdy. Swoje badanie — pod innym kątem — rozpoczął także nadzór finansowy.

— Rozstrzygnięcie kwestii dotyczącej zasad opodatkowania i związanych z tym obciążeń podatkowych należy do właściwych organów podatkowych. Równolegle jednak sprawa jest analizowana przez UKNF w zakresie właściwości nadzorczych Komisji — przyznaje Jacek Barszczewski z Urzędu Nadzoru Komisji Finansowej.

OKIEM BYŁEGO PREZESA GPW
TGE miała argumenty

PAWEŁ TAMBORSKI, były prezes GPW

Grupa TGE informowała o dwóch bardzo podobnych przypadkach ewentualnego opodatkowania transakcji podatkiem VAT. Jeden dotyczył działalności IRGiT (rozliczania transakcji), drugi — działalności TGE (handlu). Sprawę IRGiT rozstrzygnął korzystnie wyrok NSA, który zapadł w sporze z izbą skarbową. Była to pozytywna przesłanka dla TGE. W tej sprawie opieraliśmy się na opinii zarządu TGE, dążącego do rozstrzygnięcia wątpliwości na korzyść spółki, oraz na opiniach doradców podatkowych. Informowaliśmy audytora w pełni, a w raporcie za trzeci kwartał 2014 r. zmieściliśmy opis sprawy VAT w IRGiT.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu