Grunt się nie pali, ale dobrze nie jest

opublikowano: 26-01-2021, 20:00

Narodowy Program Szczepień to najważniejsze wyzwanie, jakie stoi aktualnie przed państwem polskim, to kwestia ponad wszelkimi podziałami politycznymi.

Zacytowane pragnienie premiera Mateusza Morawieckiego niekoniecznie spełniło się podczas wirtualnego spotkania strony rządowej z przedstawicielami wszystkich klubów i kół parlamentarnych w sprawie wspomnianego programu. Przedstawiciele opozycji pozostali w przeświadczeniu, że władcy spotykają się z nimi tylko wtedy, kiedy „pali im się grunt pod nogami”. Takie określenie sytuacji na froncie walki z epidemią w Polsce to oczywiście przesada, ale z drugiej strony – gołym okiem widać, że jest gorzej, niż wieszczą to naciągane statystyki rządowe. Uczestnicy spotkania osiągnęli zgodność w nielicznych punktach. Najbardziej poparto pomysł, aby Polska kupowała szczepionki u kolejnych wchodzących na rynek producentów także samodzielnie, poza uczestniczeniem w puli Unii Europejskiej.

Rozmowy premiera – bezpośrednie lub wirtualne – z reprezentantami wszystkich klubów i kół parlamentarnych w takiej formule odbywają się bardzo rzadko.
Adam Guz KPRM

Od samego początku operacji szczepionkowej bardzo słabym punktem jest jej niskie umocowanie prawne. Zła passa zaczęła się już 8 grudnia 2020 r., gdy rozporządzeniem Rady Ministrów ustanowiony został pełnomocnik rządu ds. narodowego programu szczepień ochronnych przeciwko wirusowi SARS-CoV-2. Został nim Michał Dworczyk, minister – członek Rady Ministrów, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Problem w tym, że ustawa o Radzie Ministrów z 1996 r. wyklucza możliwość, aby pełnomocnikiem był powołany przez prezydenta tzw. pełny minister. Niezmieniany przez ćwierć wieku przepis art. 10 ust. 2 brzmi: „Pełnomocnikiem rządu może być sekretarz stanu lub podsekretarz stanu, a w szczególnie uzasadnionych wypadkach, w zakresie zadań o zasięgu regionalnym – wojewoda”. Krótko mówiąc – minister konstytucyjny to… za wysokie stanowisko, kolejne rządy III RP ustanawiały tabuny najrozmaitszych pełnomocników, ale nigdy nikomu nie przyszło do głowy dodanie takiej funkcji ministrowi. Autorzy rozporządzenia oczywiście zdawali sobie sprawę ze złamania ustawy. Po pierwsze – już w podstawie prawnej pominięto z art. 10 zacytowany powyżej, niewygodny ust. 2, znalazły się tylko ust. 1 i 4. Po drugie – w zawetowanej przez prezydenta nowelizacji ustawy o działach administracji rządowej i 66 innych ustaw, a także w jej poprawionej wersji obecnie procedowanej znalazła się taka korekta ustawy o Radzie Ministrów: „do pełnomocników prezesa Rady Ministrów nie stosuje się art. 10 ust. 2.” Miało to wejść w życie od 1 stycznia 2021 r., wtedy pełnomocnik całego rządu zmieniłby formalny status na pełnomocnika premiera i zbyt wysokie stanowisko Michała Dworczyka już by prawnie nie przeszkadzało. Zawetowana ustawa jednak trafiła do kosza, zaś poprawiona wejdzie w życie dopiero pod koniec lutego.

Nadal nie poprawia się status prawny wspomnianego na początku programu. Został uchwalony przez Radę Ministrów 15 grudnia 2020 r., ale tamtej lakonicznej uchwały nr 187/2020 nigdy nie ogłoszono choćby informacyjnie w Monitorze Polskim, albowiem została podjęta… bez jakiejkolwiek podstawy prawnej. Takie uchwały „mają charakter wewnętrzny i obowiązują tylko jednostki organizacyjnie podległe organowi wydającemu”. Co prawda 14 stycznia 2021 r. w rządowym rozporządzeniu znalazł się rozdział, regulujący kolejność szczepień przeciwko COVID-19. Ten akt, już obowiązujący powszechnie, częściowo kopiuje uchwałę z 15 grudnia. Jednak bardzo wiele najważniejszych ustaleń, choćby cały kalendarz szczepień, wciąż znajduje się poza obowiązującym w Polsce konstytucyjnym systemem prawnym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane