Gwoździem w ból

opublikowano: 01-10-2021, 15:54

Igły, wałki najeżone kolcami, gwoździe, katy – czyli stalowe noże – to nie wyposażenie sali tortur, lecz narzędzia fizjoterapeutki Klaudii Florczak do walki z bólem i napięciem mięśni. Cierpiących na to pacjentów wciąż przybywa, a powodem jest przede wszystkim siedzący tryb życia.

To nie tak, jak myślisz:
To nie tak, jak myślisz:
Na pierwszy rzut oka te przedmioty wyglądają złowrogo, lecz służą słusznej sprawie – to narzędzia pracy fizjoterapeutów.
Krzysztof Jarczewski

Aż 70 proc. osób czynnych zawodowo pracuje w pozycji siedzącej. Gdyby podliczyć wszystkie godziny, okazałoby się, że na siedząco spędzamy około 10 lat życia.

Krzesło wrogiem zdrowia

Sygnał:
Sygnał:
Fizjoterapeutka Klaudia Florczak podkreśla, że ważne jest znalezienie przyczyny bólu, który jest informacją od organizmu, że dzieje się coś niepokojącego.
Krzysztof Jarczewski

Wielu ludzi, siedząc przed monitorem, się garbi. W tej pozycji spłyca się oddech, napinają mięśnie twarzy, mogą dokuczać bóle głowy. Słabną mięśnie jamy brzusznej, skutkiem czego spowalnia się ruch jelit, pojawiają zaparcia. Objawy można wyliczać bez końca, jednak siedzący tryb życia najbardziej torturuje kręgosłup. Tymczasem przedłużająca się sytuacja epidemiczna w kraju wymusiła pracę zdalną – siedzącą. Przez długi czas zamknięte też były siłownie i kluby.

– Stan zdrowia Polaków jest coraz gorszy. Brak ruchu przez ostatnie półtora roku pogorszył ogólną kondycję, optymizmem jednak napawa to, że coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę i szuka pomocy – uważa Klaudia Florczak, łódzka fizjoterapeutka.

Rzadko jednak pojawiają się u niej pacjenci, którzy chcą zrobić po prostu przegląd organizmu. Zwykle motywacją do szukania pomocy jest ból.

– Cierpiący nie zaczyna od wizyty u fizjoterapeuty, lecz u lekarza, dostaje od niego leki, które pomagają, ale tylko do następnego razu – rozkłada ręce specjalistka.

Fizjoterapeuta stara się traktować pacjenta całościowo, oczywiście jeśli trzeba, rekomenduje kontakt z lekarzem i przeprowadzenie badań, jednak ważne jest to, by znaleźć przyczynę bólu, który jest sygnałem od organizmu, że coś się dzieje nie tak.

Do tego szukający szybkiej pomocy może wpaść w ręce kogoś, kto ukończył tylko internetowy kurs masażu, których w sieci jest pełno.

Długa droga do wiedzy

Przy pracy:
Przy pracy:
Klaudia Florczak nadzoruje trening medyczny Joanny i Artura Olszewskich.
Krzysztof Jarczewski

– Każdy fizjoterapeuta, który skończył pięcioletnie studia medyczne, jest wpisany do Krajowej Izby Fizjoterapeutów, ma przypisany numer, jednak masażystów nie jesteśmy w stanie zweryfikować. Na studiach uczymy się anatomii, masażu leczniczego, kinezyterapii, fizykoterapii, terapii manualnej, metod specjalnych fizjoterapii, fizjoterapii ogólnej i klinicznej, a także psychologii. To również setki godzin praktyk. Kurs czy szkolenie nie dają żadnych uprawnień zawodowych, choć oczywiście kursy specjalizacyjne bardzo poszerzają umiejętności – wyjaśnia fizjoterapeutka.

Dostępność wiedzy specjalistycznej uważa za pewną pułapkę, bo im się więcej wie, tym się chce wiedzieć więcej.

– Zaczęłam dobierać kursy, które ułatwiają mi pracę. Pracuję głównie ze sportowcami i osobami spędzającymi dużo czasu na siedząco. W pewnej chwili moje ręce zaczęły się męczyć. Dlatego zaczęłam stosować metody, które pozwalają szybciej osiągnąć efekt i zwiększają skuteczność terapii. W gabinecie pojawiły się igły do akupunktury i gwoździe do pinoterapii. Gwoździami uciska się i stymuluje określone punkty na ciele, np. przyczepy przy potylicy, aby wpłynąć na rozluźnienie całej obręczy barkowej – terapeuta czeka na sygnał od pacjenta o wygaśnięciu bólu. To technika nieprzyjemna dla pacjenta, ale bardzo szybko przynosi ulgę w cierpieniu. Pacjenci bywają zaskoczeni, że ból stawu w stopie można zniwelować igłami wbitymi w dłoń – opowiada Klaudia Florczak.

Jej zdaniem pacjenci powinni zachować czujność przy wyborze fizjoterapeuty. Warto się opierać na opiniach wystawionych przez innych pacjentów i zweryfikować ścieżkę kariery wybranego fizjoterapeuty.

– Ostatnio trafiła do mnie pacjentka ze skręconym stawem skokowym. Była na wyjeździe, szukała szybkiej pomocy, do mnie przyszła już z dużym obrzękiem, krwiakami, odparzoną skórą, cierpiała. To był rezultat źle dobranych metod terapeutycznych – wskazuje.

Świadka koronnego zabijamy na końcu

– To takie branżowe powiedzenie. Czyli jeśli pacjent przychodzi z bolącym barkiem, nad tą częścią ciała pracujemy na końcu. Szukamy przyczyny – może jest nią gorsze odżywienie któregoś mięśnia, może obojczyk, może przepona. Pacjenci nie zawsze pamiętają o urazach, których doznali lata temu, jednak ich ciała pamiętają. Bójka z kolegami na podwórku i rozbity nos po latach potrafią zaowocować napięciem na szwie nosowym, którego rezultatem są migreny – twierdzi specjalistka.

Iskierka nadziei:
Iskierka nadziei:
Stan zdrowia Polaków jest coraz gorszy. Brak ruchu przez ostatnie półtora roku pogorszył ogólną kondycję, optymizmem jednak napawa to, że coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę i szuka pomocy – uważa Klaudia Florczak.
Krzysztof Jarczewski

Terapeuta potrzebuje czasu, by wspólnie z pacjentem dotrzeć do źródła problemu – jeśli się go nie usunie, ból będzie wracał.

– Pewne elementy da się skorygować wspólną pracą i zadanymi do domu ćwiczeniami, ale mam świadomość, że niektórych rzeczy zmienić się nie da. Pokuszę się o twierdzenie, że niemal każda praca zawodowa wykonywana średnio pięć dni w tygodniu przez osiem godzin będzie niosła pewne konsekwencje zdrowotne. Kosmetyczki, które zawsze pracują pochylone nad klientem, skarżą się na bóle w odcinku szyjnym i stawów ramiennych. Budowlańcy często narzekają na bóle odcinka lędźwiowego spowodowane dźwiganiem ciężkich elementów i zmagają się z bólami łokci ze względu na dużą ilość pracy manualnej – wymienia Klaudia Florczak.

Największą grupę jej pacjentów stanowią jednak pracujący w biurach przy komputerze.

– Problem zaczął się nasilać po wybuchu pandemii, gdy większość pracowników biurowych była zmuszona do przejścia na home office. Przeniesienie miejsca pracy z biura do domu zminimalizowało codzienną dawkę aktywności, przez co dolegliwości spowodowane siedzącym trybem pracy uległy nasileniu. Na co dzień w gabinecie spotykam osoby cierpiące na bóle odcinka lędźwiowego i szyjnego, bóle kolan, zespół cieśni nadgarstka, przewlekłe bóle głowy, zaburzenia trawienia i oddychania – ze względu na ucisk na narządy przy długotrwałym siedzeniu – nieestetyczną zgarbioną sylwetkę, ograniczoną ruchomość w stawach oraz upośledzone krążenie w kończynach dolnych – obrzęki. Niestety, zazwyczaj są to pacjenci mocno zaniedbani i wymagający długoterminowej współpracy z fizjoterapeutą – opowiada specjalistka.

Z pomocą przychodzi też rozsądnie prowadzona aktywność fizyczna, najlepiej gdy wykwalifikowany trener przeprowadza tzw. trening medyczny dopasowany do potrzeb konkretnego pacjenta. Najpierw musi zdiagnozować problemy, a potem tak dobrać ćwiczenia, by zoptymalizować działanie układu ruchu.

– To indywidualny trening, który zapewnia maksymalny komfort i bezpieczeństwo podopiecznego. Staramy się przywrócić równowagę między mobilnością a stabilnością poszczególnych ogniw układu ruchu i odtwarzać prawidłowe wzorce ruchowe. Oczekiwanym skutkiem jest poprawa zakresów ruchomości, wzrost siły, korekcja postawy, ustąpienie bólu – wylicza Klaudia Florczak.

Terapeutka uważa, że nieodzownym elementem treningu medycznego powinna być edukacja koncentrująca się na ergonomii pracy i rozwiązywaniu problemów konkretnego stanowiska pracy.

Klaudia Florczak współprowadziła cykl szkoleń dla korporacji: jak prawidłowo siedzieć, jak ćwiczyć przy biurku.

– Po kilku miesiącach zapytaliśmy, kto przestrzega wytycznych – to był promil pracowników… – rozkłada ręce fizjoterapeutka.

Przypadłości po infekcji

Pamięć ciała:
Pamięć ciała:
Pacjenci zapominają o urazach, których doznali lata temu, jednak ich ciała pamiętają. Bójka z kolegami na podwórku i rozbity nos po latach potrafią zaowocować napięciem na szwie nosowym, którego rezultatem są migreny – twierdzi fizjoterapeutka.
Krzysztof Jarczewski

Pacjenci po infekcji COVID-19 najczęściej skarżą się na bóle stawowe, zburzenia węchu i smaku, duszności, bóle głowy, przewlekłe zmęczenie. Pojawia się też z tzw. mgła mózgowa związana z zaburzeniami funkcjonowania układu nerwowego: problemy z koncentracją, upośledzenie zdolności intelektualnych, trudności z zapamiętywaniem, dezorientacja, brak motywacji do działania. Warto wtedy rozpocząć współpracę z fizjoterapeutą. Został nawet stworzony program rehabilitacji pocovidowej refundowany przez NFZ, mogą z niego korzystać osoby, u których stwierdzono ciężkie powikłania.

– Podstawą postępowania fizjoterapeutycznego są ćwiczenia oddechowe, mobilizacja i praca z przeponą, stawami żebrowymi, terapia manualna, terapia tkanek miękkich i powięziowych, a także techniki relaksacyjne. Z mniej znanych metod wykorzystuje się np. aplikacje akupunkturowe w celu przywrócenia utraconego węchu i smaku – mówi Klaudia Florczak.

Rośnie kolejne pokolenie pacjentów – dzieci, które przez ostatni rok też się prawie nie ruszały.

– Część nie chodzi na WF, bo się wstydzi. Widzę, że koledzy trenerzy coraz częściej przyjmują dzieci na treningi indywidualne, na których nie będą wyśmiane, czują się bezpiecznie – twierdzi specjalistka.

Dorośli zaś oczekują błyskawicznych rezultatów, ulegając magii przemian pokazywanych w mediach społecznościowych, dlatego narzucają sobie zbyt szybkie tempo, które może się skończyć kontuzją.

– Tam filmik trwa trzy minuty, a rzeczywista praca miesiące – podkreśla fizjoterapeutka.

Im dłużej coś trwa – zarówno ból, jak i przerwa w treningach – tym trudniej wrócić do dobrego stanu. Porywanie się na półmaraton bez przygotowania może się źle skończyć.

– Dlatego, jeśli ktoś planuje wyjazd na narty w nadchodzącym sezonie, już powinien zadbać o kondycję. Właściwie to ostatni dzwonek – podsumowuje specjalistka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane