InDreams nieźle zarabia na turystyce motywacyjnej

Wyjazdy dla pracowników to dla pracodawcy zysk, a nie koszty — dowodzi InDreams. I poprawia swoje wyniki.

W czasie kiedy pada jedno biuro podróży za drugim, a spowolnienie dotyka niemal każdą branżę, firma InDreams, zajmująca się dedykowanymi wyjazdów incentive, zaczyna nieźle zarabiać. Ma na to własny sposób — przekonuje klientów, że incentive (wyjazdy motywacyjne i integracyjne) to nie koszt, ale narzędzie, które firmie może przynieść spore zyski. Jak to możliwe?

— Stworzyliśmy 6-8-miesięczne programy wsparcia sprzedaży, które w skrócie polegają na tym, że ci klienci lub dystrybutorzy, którzy w czasie ich trwania osiągną najlepsze wyniki sprzedażowe, wezmą udział w atrakcyjnym wyjeździe, który jest głównym motywatorem i elementem całego programu — tłumaczy Michał Czerwiński, prezes InDreams. Z badania Corporate Incentive Trends Survey z 2011 r. wynika, że najlepszym motywatorem dla pracowników są podróże (44 proc.). Pieniądze znajdują się na drugim miejscu (36 proc.). Doświadczenia InDreams są podobne.

— Większość programów, które organizowaliśmy, przekroczyła zakładany cel sprzedażowy, nigdy nie zdarzyło się, żeby był on poniżej oczekiwań — zapewnia Michał Czerwiński. Choć możliwość zmotywowania zależy również od branży, w której działa firma. Trudniej będzie np. w ubezpieczeniach, gdzie funkcjonuje mnóstwo skomplikowanych mechanizmów, łatwiej np. w branży rolniczej. Do tego wyjazd musi być na tyle atrakcyjny, żeby było o co powalczyć. InDreams organizuje wyjazdy m.in. do USA, Dubaju i Abu Dabi czy krajów Południowej Afryki. Koszty takiego wyjazdu i całego programu nie są małe. Klient InDreams musi się liczyć średnio z wydatkiem rzędu 500 tys. zł. —

Zwyżki sprzedaży dzięki naszemu programowi w firmach, które obsługujemy, wielokrotnie przekraczają jego koszty — przekonuje prezes. Są to w przeważającej części duże korporacje. InDreams obsługuje m.in. Posnet, Vaillant Saunier Duval, Toyota Motor Poland, Citroen, Grupa TVN, ING, Grupa PZU, Impel Cleaning, Samsung, Inter Cars, Avon, Sharp, Nikon, Henkel, PGE, PGF czy Grupa Onet. Podobno żaden z klientów korzystających z usług InDreams w obszarze wsparcia sprzedaży nie zrezygnował ze współpracyod 2005 r., kiedy firma rozpoczęła działalność. Michał Czerwiński szacuje jednak, że czas, w którym można powtarzać program, zanim motywacja w postaci wyjazdów spowszednieje, to ok. 5-6 lat. Firma w tym roku planuje przychody netto rzędu 19 mln zł, z czego ok. 1,2 mln zł zysku netto. W 2010 r. przychód netto wyniósł 8 640 tys. zł. Podwoił się w 2011 r., do poziomu 16 350 tys. zł.

— Wcześniej dużo inwestowaliśmy, teraz chcemy rosnąć o kilkanaście procent rocznie i skupić się na pozyskaniu większej liczby klientów strategicznych — mówi Michał Czerwiński. Zapowiada również wprowadzenie usługi concierge do oferowanego zakresu w I połowie przyszłego roku. InDreams obecnie obsługuje ok. 60 projektów incentive travel rocznie. W 2012 r. zrealizuje również 12 programów wsparcia sprzedaży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / InDreams nieźle zarabia na turystyce motywacyjnej