Styczniowe uwolnienie rynku pocztowego nie wywoła wzmożonej konkurencji. Spółki kurierskie rezygnują z walki o listy.
Od 1 stycznia 2006 r. ograniczony już monopol Poczty Polskiej zostanie okrojony jeszcze bardziej. Waga przesyłek zarezerwowanych jedynie dla niej zmniejszy się z 350 do 50 gramów. Wbrew pozorom nie oznacza to jednak rewolucji wśród graczy na pocztowym rynku przesyłek.
— Postęp w elektronice oraz komputeryzacji wskazuje raczej na coraz rzadsze korzystanie z listownej metody komunikacji. Firmy coraz częściej dążą do tego, żeby zlikwidować obrót dokumentami papierowymi. W tym celu posługują się internetem, aby na przykład przesyłać faktury, rachunki oraz korespondencję handlową bądź prywatną — zauważa Rafał Nawłoka, dyrektor generalny Masterlink.
Niewykluczone, że nawet pełna liberalizacja rynku w 2009 r. może nie skusić firm kurierskich.
— Wtedy już być może nastąpi taki postęp technologiczny, iż bezpieczniejsze będzie przesyłanie oraz autoryzowanie dokumentów przez internet niż tradycyjną formą papierową — dodaje dyrektor Masterlink.
Nic zatem dziwnego, że prywatne spółki sceptycznie podchodzą do walki o ten segment rynku pocztowego.
— Świadczymy przede wszystkim usługi ekspresowe kurierskie, nie wchodząc w obszar tzw. usług powszechnych świadczonych przez Pocztę Polską. Zmiana przepisów dotyczących obszaru dla niej zastrzeżonego od stycznia 2006 r. nie wpłynie więc na zmianę zakresu usług oferowanych przez DHL Express. W najbliższej przyszłości nie przewidujemy bowiem wejścia w usługi powszechne, a planowane zmniejszenie obszaru zastrzeżonego do 50 gramów zwiększa jedynie prawny margines bezpieczeństwa prowadzonej przez nas działalności — zapewnia Aleksander Morozowski, prezes DHL Express Poland.
— Styczniowa liberalizacja rynku nie będzie miała znaczącego wpływu na działalność firmy w tym zakresie. Nie zamierzamy zaznaczać swojej obecności w segmencie doręczeń listów i korespondencji — zapewnia Rafał Nawłoka