Inwestor na wojnie z XTB

05-04-2018, 22:00

Prokuratura bada, czy foreksowy broker oszukał jednego ze swoich największych klientów, a równolegle, czy ten klient szantażował XTB

W listopadzie 2017 r. ujawniliśmy w „PB”, że Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) podejrzewa dom maklerski X-Trade Brokers (XTB) o oszukanie swoich klientów na 8 do 23,5 mln zł, sprawę bada prokuratura, a nadzór wszczął postępowanie administracyjne w sprawie nałożenia na XTB kary pieniężnej. Okazuje się, że to nie wszystkie problemy największego w Polsce brokera rynku forex. Organy ścigania o podejrzanych działaniach XTB zawiadomił nie tylko nadzór, ale także Krzysztof Kramarczyk, jeden z klientów spółki. W jego sprawie prokuratura również wszczęła śledztwo, uznając tym samym, iż istnieje „uzasadnione podejrzenie” popełnienia przestępstwa.

Zobacz więcej

(NIE)KŁOPOTLIWY SPADEK: Omar Arnaout prezesem XTB został w marcu 2017 r. Już miesiąc później Krzysztof Kramarczyk doniósł do prokuratury o nielegalnych, jego zdaniem, działaniach brokera z 2014 r. Szef XTB zapewnia, że zarzuty klienta są nieprawdziwe, a jego roszczenia — bezzasadne. Fot. Marek Wiśniewski

Nagranie rozmowy Krzysztofa Kramarczyka z jego opiekunem z XTB (przeglądarki Chrome, Internet Explorer).

„Postępowanie prowadzone jest w kilku wątkach, z których główny to podejrzenie popełnienia oszustwa przez osoby działające w imieniu i na rzecz XTB. Chodzi o doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem pokrzywdzonego poprzez wprowadzenie go w błąd co do treści składanych z wykorzystaniem systemu transakcyjnego zleceń nabycia i zbycia instrumentów finansowych na rynku forex oraz niepoinformowanie o zmianach dokonanych w zasadach działania systemu, skutkujących zmianą treści składanych zleceń, co spowodowało szkodę klienta wysokości nie mniejszej niż 7 mln zł” — informuje Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Śledczy podejrzewają, że mogło też dojść do popełnienia innych przestępstw, tzw. komputerowych: wpłynięcia na automatyczne przetwarzanie i przekazywanie danych informatycznych oraz zmianę ich zapisu w systemach transakcyjnych, zmiany i utrudnianie dostępu do nich oraz zakłócanie w istotnym stopniu pracy systemu komputerowego poprzez zmianę tych danych.

Strategia inwestora

Konto w XTB Krzysztof Kramarczyk założył w marcu 2013 r.

— Początkowo osiągałem bardzo dobre wyniki. Na jesieni 2013 r. sporo straciłem, ale uznałem, że to normalne przy inwestycjach na foreksie, i grałem dalej — zaczyna opowieść Krzysztof Kramarczyk. Szybko stał się jednym z największych i najaktywniejszych klientów XTB. W okresie jego inwestycji średnia transakcja przeciętnego klienta brokera opiewała na około 0,4 lota (specjalnej jednostki handlu na foreksie), w przypadku Krzysztofa Kramarczyka było to ponad 19 lotów (prawie 50 razy więcej). Tylko w okresie trzech i pół miesiąca 2014 r. wygenerował ponad 4,5 proc. obrotu wszystkich klientów detalicznych XTB za cały rok, a na instrumencie USD/PLN nawet około 27 proc. Było tak, bo Krzysztof Kramarczyk korzystał ze strategii tzw. skalpingu, czyli zarabiania na niewielkich zmianach cen przy dokonywaniu transakcji o dużym wolumenie w krótkich odstępach czasu.

— Nagle, na początku lutego 2014 r. zaczęła się „jazda” — miałem notoryczne problemy z zacinaniem się platformy, zawieszaniem się systemu czy wylogowywaniem. To dlatego zacząłem systematycznie ponosić straty, i to niezależnie od instrumentu, w który inwestowałem. Dotyczyło to głównie transakcji krótkotrwałych, które wcześniej były zyskowne — mówi Krzysztof Kramarczyk.

Zwolniony opiekun

Wiele razy próbował reklamować problemy techniczne z platformą, ale XTB odpowiadał, że za jej spowolnianie mogą odpowiadać jego komputery, telefon lub łącze internetowe, z którego korzysta.

— Zacząłem robić testy i okazało się, że na tych samych urządzeniach moje konto realne się zawiesza, a platforma demonstracyjna działa normalnie. Dzwoniłem więc do mojego opiekuna z XTB, który w jednej z rozmów przyznał, że zostałem przypisany do innej grupy i moje transakcje są obserwowane i spowalniane. Kiedy to usłyszałem, zakończyłem współpracę z XTB i zażądałem odszkodowania za poniesione straty, sięgające około 3,5 mln zł. Po odmowie wynająłem kancelarię prawną, która zawiadomiła KNF. Ta zapewniła, że wykorzysta przekazane informacjew działaniach nadzorczych — twierdzi Krzysztof Kramarczyk. Rozmowę z opiekunem (imię i nazwisko znane redakcji) były klient XTB nagrał. Kiedy o jej treści dowiedziały się władze brokera, pracownik został zwolniony. Próbował podważać tę decyzję w sądzie pracy, przed którym twierdził, że w trakcie nagranej rozmowy został przez Krzysztofa Kramarczyka „zmanipulowany”, ale sąd jego powództwo o przywrócenie do pracy, ewentualnie o odszkodowanie, oddalił. Z „PB” były opiekun Krzysztofa Kramarczyka nie chciał rozmawiać.

Niesymetryczna dewiacja

W 2016 r., kiedy sprawa przed sądem pracy jeszcze trwała, Krzysztof Kramarczyk dowiedział się, że KNF postanowiła skontrolować XTB. Ponieważ odmawiała mu udzielenia informacji o wynikach kontroli ze względu na tajemnicę zawodową, na początku 2017 r. doniósł o sprawie prokuraturze. Równolegle zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa oszustwa przez władze XTB złożył nadzór, a w sierpniu 2017 r. obie sprawy zostały połączone.

— Jako pokrzywdzony zyskałem dostęp do dokumentów z kontroli KNF i moje przypuszczenia, że zostałem oszukany, zostały potwierdzone. To dlatego próbowałem jeszcze raz podjąć negocjacje z XTB i zawezwałem spółkę do ugody. Choć jej przedstawiciele spotykali się z moimi pełnomocnikami, ostatecznie odmówili jakiejkolwiek rekompensaty moich szkód — mówi Krzysztof Kramarczyk.

O jakim „potwierdzeniu przypuszczeń” mówi były klient foreksowego brokera? Główne zarzuty nadzoru dotyczą tego, że XTB do 2015 r. stosował na swoich platformach transakcyjnych tzw. parametry niesymetrycznej dewiacji oraz opóźnienia (delay). Mówiąc w skrócie i uproszczeniu: dopuszczał, żeby cena między złożeniem zlecenia przez klienta a momentem jego realizacji zmieniała się na korzyść brokera (tym samym na niekorzyść klienta) w sposób nieograniczony, a zmiany w drugą stronę akceptował, o ile nie przekraczały ustalonego przez XTB parametru. Zdaniem KNF, broker najbardziej pogarszał sytuację klientów korzystających właśnie ze strategii skalpingu, których umieszczał w specjalnych grupach i celowo opóźniał realizację ich zleceń. W praktyce oznaczało to, że każde zlecenie, gdzie cena przed jego realizacją zmieniła się na korzyść klienta, było odrzucane, a każde dla niego niekorzystne — realizowane (XTB tłumaczył, że parametr delay dotyczył nielicznych klientów, w stosunku do których miał „uzasadnione podejrzenie”, że wykorzystują błędy i niedoskonałości systemów IT spółki). — W grudniu 2014 r. XTB w oficjalnych odpowiedziach na moje pytania zarzekał się, że nie używa oprogramowania umożliwiającego spowalnianie transakcji, nie ingeruje w systemy transakcyjne swoich klientów i nie dzieli ich na grupy. Po kontroli KNF okazało się, że wszystkie zapewnienia są nieprawdziwe — twierdzi Krzysztof Kramarczyk.

Niebezpieczny skalper

Jego nazwisko w protokole z kontroli się nie pojawia. Wymieniane jest natomiast w liczącej kilkaset stron rozbudowanej analizie, dotyczącej wpływu stosowanych przez XTB mechanizmów na wyniki finansowe klientów. Jej autorem jest specjalnie zatrudniony przez nadzór zewnętrzny ekspert, który przeanalizował dane transakcyjne, pochodzące z systemów informatycznych brokera. W tej analizie Krzysztof Kramarczyk lub jego login w XTB jest wymieniony kilkakrotnie. Jako klient, który był w grupie ze słownym opisem „hedge” (co oznacza, że ze względu na duże wolumeny jego transakcji XTB zabezpieczał je u zewnętrznych brokerów). Jako ten, który przekraczał limity ustanowione dla pojedynczego klienta i w związku z tym był poddawany indywidualnej obserwacji przez pracowników działu tradingu XTB. I wreszcie jako ten, który był wielokrotnie typowany w raportach jako „niebezpieczny skalper” i w stosunku do którego XTB stosował tzw. login testowy.

— To, że wskazany klient pojawiał się w raportach skalperskich czy dotyczących przekraczania limitów, nie oznacza, że wobec jego zleceń stosowano mechanizm ponownej weryfikacji ceny. Przeciwnie — nigdy nie był przydzielony do grupy skalperskiej, a jego transakcje nie były umyślnie opóźniane w żaden sposób. Wykazała to choćby analiza zewnętrznej firmy Roland Berger, zgodnie z którą czas egzekucji zleceń klienta był szybszy niż średni czas egzekucji zleceń w XTB — zapewnia zarząd XTB [broker chciał, by wszystkie wypowiedzi pojawiły się jako pochodzące od „zarządu XTB” — przyp. aut.].

Giełdowa spółka kwestionuje analizę eksperta zatrudnionego przez KNF, nazywając ją „opinią”, której autorem jest „osoba prywatna nie będąca biegłym”. Według władz brokera, znajdują się w niej „nieprecyzyjne i wprowadzające w błąd sformułowania” sugerujące, że transakcje byłego klienta XTB były opóźniane, „co jest nieprawdą”.

— Wyłączną przyczyną ponoszenia strat przez klienta były jego błędne decyzje inwestycyjne, co wykazaliśmy, między innymi, specjalną prezentacją w trakcie kontroli KNF. Wynika z niej m.in., że aż 88 proc. strat tego klienta zostało poniesionych na platformie xStation, na której — co przyznaje nadzór w tej samej kontroli — parametr delay w ogóle nie był stosowany. Były klient jako rzekomo pokrzywdzony zdobył dostęp do akt prokuratorskich, w tym dokumentów z kontroli KNF, i bezwzględnie wykorzystał to do szantażowania naszej spółki. Wielokrotnie groził, że ujawni w mediach informacje zawarte w aktach śledztwa i zniszczy wizerunek spółki, jeżeli XTB nie zapłaci mu niezwłocznie kwoty najpierw 3,5, potem 7, a ostatnio nawet 14 mln zł. Po kolejnych tego typu „propozycjach” zawiadomiliśmy prokuraturę — informuje zarząd XTB.

Groźba czy żądanie

Jak ustalił „PB”, w tym przypadku śledczy również uznali, że istnieje „uzasadnione podejrzenie” popełnienia przestępstwa. 28 lutego 2018 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola wszczęła dochodzenie „w sprawie stosowania od 16 października 2017 r. do 20 grudnia 2017 r. groźby bezprawnej wobec osób reprezentujących XTB w celu zmuszenia ww. spółki do określonego działania, polegającego na zapłacie na rzecz osoby zmuszającej kwoty 14 mln zł”.

— Jakie groźby? Jaki szantaż? Domagałem się jedynie rekompensaty za straty, za które odpowiada XTB. Przy czym w każdej korespondencji powoływałem się na pismo jeszcze z grudnia 2014 r., w którym pełnomocnik XTB złożył mi nieodwołalną ofertę, sprowadzającą się do tego, że jeśli wykażę wadliwość działania systemu transakcyjnego, to spółka przyzna mi za to wynagrodzenie, a przecież kontrola KNF takie właśnie jego wady wykazała — ripostuje Krzysztof Kramarczyk.

Kto w tym sporze ma rację, rozstrzygnie zapewne prokuratura. Na razie ani w jednym, ani w drugim śledztwie nikomu nie przedstawiła zarzutów.

Nagranie rozmowy Krzysztofa Kramarczyka z jego opiekunem z XTB do odsłuchania na www.pb.pl

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Inwestor na wojnie z XTB