Inwestorzy nie wierzą EBC

Mateusz Adamkiewicz, HFT Brokers
opublikowano: 09-03-2016, 22:00

Prezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Mario Draghi podjął się trudnego zadania ratowania strefy euro przed gospodarczą zapaścią, jednak na razie jego działania przynoszą ograniczone efekty. Dynamika produkcji przemysłowej właśnie osiągnęła najniższy poziom od 2013 r., nastroje wśród przedsiębiorstw i konsumentów są najgorsze od roku, a inflacja nadal nie chce odbić. Jakby tego było mało, indeksy giełdowe, które co do zasady dyskontują przyszłość, również straciły dawny optymizm.

Od rozpoczęcia zakupów w ramach europejskiego QE indeks Euro Stoxx 600 stracił już ponad 13 proc., od szczytu z kwietnia 2015 r. ponad 17 proc., a przecież i tak mocno oddaliliśmy się od minimum z lutego. Tak słaba postawa rynku akcji podczas prowadzenia skupu aktywów jest wydarzeniem bezprecedensowym.

Przy okazji działań Fedu, Banku Anglii i Banku Japonii notowania akcji rosły wprost proporcjonalnie do ksiąg bilansowych banku centralnego. Tymczasem przy okazji programy stymulacyjnego w Europie inwestorzy zachowują się z dużą rezerwą i najwyraźniej nie wierzą w powodzenie misji Maria Draghiego.

Warto pamiętać o tym, że EBC nie jest wszechmocny.

Po pierwsze, polityka monetarna ma nikłe wsparcie ze strony polityki fiskalnej w przeciwieństwie do wcześniej wspomnianych krajów. Po drugie, Mario Draghi nie ma wpływu na notowania cen surowców i spowolnienie w Chinach, a te czynniki bezpośrednio odpowiadają za inflację i nastroje gospodarcze w Europie.

Europejski Bank Centralny ma jednak szansę na zaskoczenie inwestorów i przywrócenie wiary w ożywienie gospodarcze strefy euro. Rynek oczekuje cięcia stopy depozytowej o 10 pkt. baz. i rozszerzenia miesięcznych zakupów o 10-20 mld EUR podczas czwartkowego posiedzenia. Jeżeli optymizm ma wrócić na europejskie parkiety, prezes EBC będzie musiał jednak zrobić zdecydowanie więcej. © Ⓟ

Brexit zrówna euro z dolarem

W scenariuszu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej kurs euro do końca roku dojdzie do parytetu z dolarem, prognozuje Kit Juckes, strateg banku Société Générale. To dawałoby potencjał 8,9-procentowego osłabienia w porównaniu z notowanym w środę kursem euro sięgającym niespełna 1,10 USD. Zdaniem eksperta, kurs euro będzie tracił już w krótkiej perspektywie, za sprawą łagodzenia polityki pieniężnej. Wspólna waluta nie może tymczasem liczyć na napływy kapitału szukającego bezpiecznego schronienia pośród rynkowej wyprzedaży, a przeszkadzają w tym problem napływu imigrantów oraz właśnie ryzyko brexitu, ocenił specjalista. Sam funt powinien w przypadku wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej osłabić się do 1,30 USD, przewiduje Kit Juckes. To oznaczałoby 8,6-procentowy potencjał przeceny. [Marek Wierciszewski]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Adamkiewicz, HFT Brokers

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu