Irak: premier obiecuje 650 USD miesięcznie ochotnikom do armii

DI, PAP
19-06-2014, 21:40

Premier Iraku Nuri al-Maliki, który próbuje przejść do kontrofensywy przeciw dżihadystom z północy, poprosił USA o wsparcie lotnicze i zaoferował ok. 650 USD miesięcznego żołdu każdemu irackiemu ochotnikowi, który wstąpi teraz do formacji bojowych armii.

Siły rządowe mają przeciwko sobie nieregularne wojska Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL), a także wiele luźno współdziałających z nimi oddziałów bojowników dżihadu oraz byłych oficerów armii Saddama Husajna.

Premier Maliki wzywa również Irakijczyków do wstępowania na ochotnika do jednostek armii, które "nie będą bezpośrednio uczestniczyły w walkach". Tym ostatnim armia proponuje żołd w wysokości 500 dinarów irackich (450 dolarów). Każdy ochotnik w chwili wstąpienia do wojska - głoszą afisze rozlepione na ulicach Bagdadu - otrzyma ponadto ekstra 125 dolarów i racje żywnościowe na cały miesiąc.

Oddziały ISIL są "siłą napędową i koordynującą", ale uzgadniają i podejmują swe działania przy wsparciu całej konstelacji innych arabskich grup sunnickich, jak na przykład Armia Mahometa - pisze AFP, powołując się na jednego z wojskowych adiutantów Malikiego. Uczestniczą one jednak tylko w tych akcjach zbrojnych, które same zaakceptowały.

Wśród oficerów i strategów dowodzących nimi jest Izzat Ibrahim Al-Duri, który był niegdyś osobą numer dwa w sztabie Saddama Husajna - mówi anonimowy oficer, na którego powołuje się francuska agencja.

Jak twierdzi ten oficer, kierowana przez działaczy dawnej saddamowskiej partii Baas Armia Mahometa, która walczyła w 2005 roku z Amerykanami w sunnickiej Faludży, nie podziela ideologii ISIL, ale współdziała z dżihadystami na zasadzie "wrogowie naszych wrogów są naszymi przyjaciółmi".

Wobec trudnej sytuacji militarnej, w jakiej znalazł się rząd iracki wskutek ofensywy dżihadystów i ich sojuszników, rząd Malikiego zwrócił się oficjalnie do Stanów Zjednoczonych o udzielnie mu wsparcia lotniczego - potwierdziła w czwartek AFP.

Ekspremier W. Brytanii Tony Blair, wobec coraz bardziej niepokojących wiadomości napływających z Bagdadu na temat ofensywy oddziałów ISIL, wezwał do nowej interwencji zbrojnej Zachodu w Iraku. Jednocześnie odrzucił twierdzenie, że obecna sytuacja Iraku jest związana z inwazją na ten kraj z 2003 roku, której był zdecydowanym zwolennikiem.

"Musimy porzucić myśl, że to my sprowokowaliśmy obecną sytuację w Iraku" - oświadczył Blair w wywiadzie opublikowanym w czwartek na łamach paryskiego dziennika "Le Monde". "Nie byłoby rozsądne, aby Zachód przyjął politykę obojętności, ponieważ, czy się nam to podoba, czy nie, problem iracki to problem, który nas dotyczy" - dodał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Irak: premier obiecuje 650 USD miesięcznie ochotnikom do armii