Jak ustawa łańcuch dostaw poprawiła

Michalina Szczepańska, Marcel Zatoński
06-03-2018, 22:00

Pierwsza decyzja UOKiK w sprawie przewagi kontraktowej powinna uspokoić spożywców i handel. Przynajmniej na razie. Zaczęło się od marchwi…

Zapisy ustawy o przewadze kontraktowej niemalże spędzały sen z powiek sieciom handlowym i przetwórcom spożywczym. Można było znaleźć m.in. opinie przekonujące o zahamowaniu rozwoju branży spożywczej, a wysypu postępowań spodziewano się w przypadku największych graczy handlowych. Niemałe wrażenie robił dopuszczalny wymiar kary — 3 proc. obrotu osiągniętego w roku poprzedzającym jej nałożenie, a więc nawet kilkaset milionów złotych. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nie został jednak zasypany zgłoszeniami — wpłynęło ich mniej niż 50, a urzędnicy podjęli 26 działań (kontroli, postępowań wyjaśniających i innych) i właśnie zapadła pierwsza decyzja — bez konsekwencji finansowych dla karanego.

POPRAWA
Zobacz więcej

POPRAWA

Marek Niechciał, prezes UOKiK, na ogłoszeniu pierwszej decyzji w sprawie przewagi kontraktowej pojawił się z marchewkami. To ich dostawcy poskarżyli się na odbiorcę. Ten od razu postanowił współpracować z urzędem i poprawił zapisy w umowach z rolnikami. Na zdjęciu z Piotrem Adamczewskim, dyrektorem delegatury urzędu w Bydgoszczy. Fot. Marek Wiśniewski

Zobacz także

Za wcześnie na ocenę

Po jednej stronie są rolnicy, producenci marchwi, po drugiej spółka Cykoria. Poszło o brak określenia terminów odbioru produktu, wydłużanie terminów płatności. Natychmiast po wszczęciu postępowania spółka obiecała poprawę. Ma zmienić zapisy umów i złożyć sprawozdanie z realizacji zobowiązania. Czy pierwsza sprawa uspokoiła spożywców?

— Jest jeszcze za wcześnie, by w pełni ocenić racjonalność i skuteczność ustawy. Jeśli UOKiK podchodzi do jej celów jako przede wszystkim edukacji i prewencji, tak jak to obecnie komunikuje, to takie podejście może mieć pozytywny wpływ na stosunki panujące w całym łańcuchu dostaw żywności. My wskazywaliśmy głównie na nieprecyzyjność zapisów ustawy — firmy nie do końca wiedziały, gdzie są granice. Brakuje np. dokładnej definicji, co to jest przewaga kontraktowa, kiedy powstaje i co oznacza. Nasze obawy budził fakt, że praktycznie każda czynność zapisana w umowie handlowej może być potraktowana jako naruszenie przepisów ustawy — mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności tworzonej przez różnej wielkości polskich i zagranicznych przetwórców żywności.

Gdy rozpoczynały się prace legislacyjne nad nowymi przepisami, zrzeszająca największe sieci handlowe z zagranicznym kapitałem Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHiD) w oficjalnym komunikacie wyrażała „zdecydowanie krytyczną ocenę projektu”. Przestrzegała, że w związku z ryzykiem podpadnięcia UOKiK sieci mogą „przyjąć strategię net-net w rozliczeniach z dostawcami produktów”, czyli zmienić umowy i model rozliczania się z kontrahentami, eliminując wszelkie opłaty za wsparcie sprzedaży. „Jednocześnie handel obniży ceny płacone dostawcy, a takie warunki będą w stanie zaakceptować jedynie firmy o dużej skali produkcji i dostawy. W praktyce więc pogorszy się pozycja konkurencyjna średnich i małych firm” — alarmowała POHiD.

Rok temu w rozmowie z „PB” kierująca tą organizacją Renata Juszkiewicz podkreślała, że „ustawa o przeciwdziałaniu nadużywaniu przewagi kontraktowej miała uregulować relacje między rolnikami a przetwórcami, tymczasem uderzy w relacje między dystrybucją a przetwórcami, czyli cały łańcuch, i znacznie podwyższy ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej”. Obawy były więc spore, ale na razie okazały się przesadzone.

— Sieci handlowe dostosowały się do nowego prawa, a prowadzone przez UOKiK postępowania nie stwierdziły dotychczas nieprawidłowości. W trakcie wieloletniej współpracy z dostawcami sieci wprowadzały zmiany w umowach zgodnie z linią orzecznictwa i oczekiwaniami innych podmiotów w łańcuchu dostaw — aby współpraca była korzystna dla obu stron — mówi teraz Renata Juszkiewicz.

W strachu przed ustawą

Marek Niechciał, prezes UOKiK, stawia, jak to określa, „hipotezę badawczą”, że podmioty, których ustawa dotyczy, naprędce pozmieniały zapisy umów przed dniem jej wejścia w życie. Niektórym z nich sprzyjała też... pogoda.

— Przymrozki i mrozy wiosną sprawiły, że część producentów owoców, którzy od lat skarżą się na działania odbiorców, teraz tego nie zrobiło. Owoców na rynku było mniej i ich ceny były lepsze. Tak było np. z czarną porzeczką — tłumaczy Marek Niechciał.

Jednocześnie przyznaje, że część z podjętych w związku z ustawą działań cały czas trwa.

— Około 2/3 spraw dotyczyło relacji rolnik — przetwórca, a pozostała część dostawca — sieć handlowa. Część z nich się jeszcze toczy. Sprawdzamy m.in. odbiór buraka cukrowego, skup jabłek przemysłowych, a po stronie handlowej — opłaty za wprowadzenie na półki nowych produktów oraz opłaty za obowiązkowe korzystanie z oprogramowania dostarczonego przez sieć w celu złożenia oferty. W pierwszym kwartale powinien też się ukazać nasz raport na temat rynku dostaw mleka — relacji pomiędzy rolnikami i mleczarniami — mówi Marek Niechciał.

Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, przyznaje, że sadownicy poskarżyli się do urzędu.

— Zgłosiliśmy, że w całym kraju w jednym momencie ceny jabłek przemysłowych spadły o kilkadziesiąt procent. Było to dokładnie wtedy, gdy ceny koncentratu jabłkowego i jabłka na całym świecie drożały. Uznaliśmy, że to forma niedozwolonej praktyki rynkowej — twierdzi Mirosław Maliszewski.

Rafał Strachota, dyrektor z Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego, informuje natomiast, że dotychczas plantatorzy buraka cukrowego nie zgłaszali masowo uwag co do realizacji ich umów. W lutym zeszłego roku głośno było natomiast o proteście rolników z Opolskiego i Dolnośląskiego przeciwko warunkom kontraktacji buraków w jednym z cukrowych koncernów. © Ⓟ

Słabszy kontra silniejszy

Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystaniu przewagi kontraktowej weszła w życie 12 lipca zeszłego roku i dotyczy żywności. Chodzi o sytuację, w której występuje znaczna dysproporcja w potencjale ekonomicznym między odbiorcą a nabywcą, zaś słabsza strona nie ma możliwości sprzedaży lub kupna produktów rolnych lub spożywczych od innych przedsiębiorców, a jednocześnie z tej pozycji w sposób nieuczciwy korzysta silniejszy z partnerów. W praktyce mowa jest więc o relacjach typu: rolnik — przetwórca, rolnik bądź przetwórca — sieć handlowa. UOKiK może zająć się sprawą, gdy łączna wartość obrotów między dostawcą a odbiorcą w którymkolwiek z dwóch lat poprzedzających rok wszczęcia postępowania przekroczyła 50 tys. zł oraz obrót nabywcy lub dostawcy, który stosuje praktykę, w roku poprzedzającym rok wszczęcia postępowania przekroczył 100 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska, Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Jak ustawa łańcuch dostaw poprawiła