Jędruch łowi na giełdzie

Spółka związana z byłym szefem KFI Colloseum upodobała sobie emitentów z NewConnect i Catalyst. Najbardziej tych z problemami

W sierpniu 2014 r. notowana na NewConnect M4B podpisała umowę inwestycyjną z izraelską spółką Cameron Private Investment. Na jej mocy główni akcjonariusze zgodzili się na sprzedaż Cameronowi części ich akcji i wyemitowanie przez spółkę kolejnych z pozbawieniem prawa poboru dotychczasowych udziałowców. W rezultacieCameron objąłby 30,6 proc. akcji dających prawo do 34,9 proc. głosów na walnym zgromadzeniu.

SKROMNIEJ:
Zobacz więcej

SKROMNIEJ:

Dekadę temu Józef Jędruch angażował się w przedsięwzięcia z tuzami branży energetycznej i średniej wielkości hutami. Obecnie związana z nim spółka nawiązuje relacje z dużo mniejszymi firmami. [ FOT. AW]

— Do czasu zamknięcia transakcji nie będziemy jej komentować — ucina rozmowę Jarosław Leśniewski, prezes i duży akcjonariusz M4B. Nie odpowiada nawet na pytanie o to, kto ze strony Camerona podpisywał dokumenty.

Nieuchwytny pełnomocnik

Umowa z M4B to piąte tego typu porozumienie zawarte przez Camerona ze spółkami, których akcje lub obligacje notowane są w alternatywnych systemach obrotu (ASO) warszawskiej giełdy — NewConnect i Catalyst. Wcześniej podobne umowy spółka zawarła z Milmeksem, PSW Capital, Synkretem i Sobetem. Żadna z tych firm nie była przykładnym emitentem, ale nabywca też jest specyficzny.

Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że prezesem Camerona jest Zeev Mosevitzky, ale pełnomocnictwo do reprezentowania spółki ma Józef Jędruch, który zasłynął kierowaniem KFI Colloseum. Z Józefem Jędruchem oraz Cameronem nie udało nam się skontaktować. Udało 5Z tyloma spółkami z alternatywnych systemów obrotu GPW umowy inwestycyjne zawarł Cameron Private Investment.

nam się jednak potwierdzić, że Józef Jędruch reprezentował Węglopex Holding na spotkaniu z obligatariuszami Milmeksu.

Pomocny inwestor

Węglopex to spółka, której kupna dotyczyła umowa Camerona z PSW Capital i która wspólnie z Cameronem miała dofinansować Milmex. Spółki, którymi interesuje się Cameron, często tego potrzebują. Sobet, Synkret i Milmex mają na koncie wnioski o upadłość. Ich sytuacja pogorszyła się długo przed pojawieniem się Camerona i nie uległa poprawie po podpisaniu umowy inwestycyjnej. Po co więc podpisują umowy inwestycyjne? Teoretycznie fatalna sytuacja spółek może sprzyjać zarabianiu na ich majątku.

— Nawet po oddaleniu wniosku o ogłoszenie upadłości, wobec braku środków na prowadzenie postępowania upadłościowego, lub umorzeniu trwającego postępowania z tego samego powodu dłużnik może dojść do porozumienia z wierzycielami, w szczególności hipotecznymi, i dokonać samodzielnej sprzedaży majątku — mówi Piotr Zimmerman, radca prawny.

Można w ten sposób uzyskać więcej niż ze sprzedaży komorniczej. Wierzycielom może się to opłacać, nawet jeśli część uzyskanych pieniędzy zostanie u dłużnika tytułem „prowizji”.

— Najczęściej jednak rzeczywistość jest mniej optymistyczna. Transakcja zakupu udziałów niewypłacalnej spółki tak naprawdę służy zapewnieniu jej właścicielom i zarządowi złudnego poczucia bezpieczeństwa. Po zapoznaniu się ze stanem spółki „inwestor” zwykle oświadcza, iż gotów jest uwolnić zbywcę od kłopotów za określoną opłatą. Umowa przewiduje sprzedaż udziałów za wynagrodzeniem, które zwykle nie jest uiszczane, a przepływ pieniądza odbywa się w odwrotną stronę — sprzedający płaci kupującemu za „uwolnienie” go od problemu. Jest to jeden z największych błędów, jakie można popełnić u schyłku działalności przedsiębiorstwa.

Ucieczka z zarządu w stanie niewypłacalności nie jest dobrym rozwiązaniem. Po pierwsze, nowo ustanowiony zarząd nie jest zainteresowany obroną słuszności działań poprzedniego. Po drugie, jeżeli wniosek o ogłoszenie upadłości nie został złożony w ustawowym terminie 14 dni od powstania stanu niewypłacalności, to odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi zarząd, który wówczas kierował spółką — komentuje Piotr Zimmerman.

Giełdowy bywalec

Kariera Józefa Jędrucha zaczęła się w latach 90. od handlu samochodami i wierzytelnościami. Potem kupił kontrolne pakiety akcji w spółkach: Prim Lublin, produkującej rury, oraz Huty Pokój z Rudy Śląskiej. Zainteresował się też giełdą. Wspólnie z innymi akcjonariuszami przejął kontrolę nad giełdowymi Hutą Ferrum i Energomontażem Północ. Zniknął w 2002 r. W 2003 r. został sprowadzony do Polski z Izraela na podstawie umowy ekstradycyjnej. W 2012 r. znów pojawił się na giełdzie. Został prokurentem znajdującego się w upadłości Dreweksu. Prawomocny wyrok skazujący zapadł w jego sprawie na początku 2013 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Jędruch łowi na giełdzie