JW Construction widzę ogromne

  • Emil Górecki
opublikowano: 09-01-2014, 00:00

Józef Wojciechowski zapowiada, że deweloper będzie dużo budował. O finansowanie się nie boi, nie planuje też emisji akcji

Choć od czasów, gdy JW Construction sprzedawało w Polsce najwięcej mieszkań, upłynęło dobrych kilka lat, marketingowcy spółki nie pozbyli się starych przyzwyczajeń. Wciąż przedstawiają Józefa Wojciechowskiego, głównego akcjonariusza, twórcę i faktycznego szefa, jako największego polskiego dewelopera. W całym 2013 r. spółka sprzedała 941 mieszkań. Na początku roku miała apetyt na ponad 1 tys. Nie udało się? To świetny powód, by… jeszcze bardziej podkręcić plany.

Józef Wojciechowski, główny akcjonariusz JW Construction, jednego z najstarszych polskich deweloperów, kilka razy pomagał spółce w finansowej niedoli, odkupując od niej działki czy udzielając pożyczek. Teraz zapowiada, że jeśli zajdzie taka potrzeba, z prywatnej kieszeni może wysupłać jeszcze 100 mln zł. Wierzy jednak, że potrzeby nie będzie. [FOT. ARC]
Józef Wojciechowski, główny akcjonariusz JW Construction, jednego z najstarszych polskich deweloperów, kilka razy pomagał spółce w finansowej niedoli, odkupując od niej działki czy udzielając pożyczek. Teraz zapowiada, że jeśli zajdzie taka potrzeba, z prywatnej kieszeni może wysupłać jeszcze 100 mln zł. Wierzy jednak, że potrzeby nie będzie. [FOT. ARC]
None
None

— Nie byłbym zaskoczony, gdybyśmy w 2014 r. sprzedali nawet 1,5 tys. mieszkań. Popyt jest spory, co widać choćby po pierwszym etapie naszego dużego osiedla przy ul. Kasprzaka w Warszawie. Wprowadziliśmy tam do sprzedaży 153 mieszkania, po kilku tygodniach — w zasadzie bez wsparcia marketingowego — sprzedaliśmy większość.

Systematycznie powiększamy ofertę, w dużym stopniu kwalifikuje się ona do programu Mieszkania dla Młodych. Szykujemy też ofertę dla Funduszu Mieszkań na Wynajem BGK i prowadzimy luźne rozmowy z jednym z belgijskich funduszy, który również chciałby zarządzać sporym portfelem mieszkań na wynajem — wylicza szef rady nadzorczej JW Construction.

Rozmach, jak zawsze

Spółka ma bank ziemi na około 6 tys. mieszkań i na razie nie kupuje ziemi, chyba że trafi się okazja. — W ostatnich latach wyprzedawaliśmy gotowe projekty, pracowaliśmy nad zagospodarowaniem posiadanych terenów. Mamy spory zapas przygotowanych nowych osiedli na kolejne 3-4 lata.

Dla dużych deweloperów idą teraz bardzo dobre czasy. Podaż mieszkań nie jest bardzo wysoka, a ceny rosną, m.in. w związku z ustawą deweloperską, ograniczeniami w finansowaniu budów i długimi postępowaniami administracyjnymi — mówi Józef Wojciechowski. Negatywne skutki biurokracji sam też odczuwa. Nowe inwestycje, jakie jego spółka zamierza rozpocząć w Katowicach, Gdyni i przy ul. Kasprzaka w Warszawie, są w dużym stopniu uzależnione od urzędników i tempa rozpatrywania składanych przez firmę wniosków.

Właściciel JW Construction ma pod ich adresem sporo zastrzeżeń. Jako przykład podaje inwestycję w Gdyni, którą udało się uruchomić dopiero po czterech latach od zakupu ziemi. Realizację kolejnych etapów inwestycji przy ul. Kasprzaka wstrzymuje natomiast rozpatrywanie w warszawskim ratuszu — od sierpnia ubiegłego roku — planu wjazdów i wyjazdów z osiedla.

Rozmyślania o kredytach

Wśród deweloperów JW Construction wyróżnia się stosunkowo wysokim zadłużeniem. W raporcie za III kw. 2013 r. czytamy, że suma ciążących na spółce kredytów i pożyczek to 350 mln zł, a obligacji — 292 mln zł. Po emisjach akcji w Polnordzie, Marvipolu czy Globe Trade Centre coraz więcej analityków i inwestorów zastanawia się, czy taki sam scenariusz czeka spółkę Józefa Wojciechowskiego.

— Istnieje taka możliwość, ale nie zakładałbym jej w scenariuszu bazowym. JW Construction w ostatnich trzech kwartałach zmniejszało zadłużenie, bo nie kupowało ziemi, miało bardzo ograniczony program inwestycyjny i wyprzedawało zapasy gotowych mieszkań. Te działania sprawdzają się na krótką metę, ale żeby ograniczyć dług w dłuższym terminie, spółka musi zwiększyć skalę biznesu, a to wymaga zaangażowania pieniędzy między innymi w budowę osiedla przy ul. Kasprzaka. Przy dobrej sprzedaży, a rynek temu sprzyja, spółka powinna być w stanie sfinansować budowę z kredytów i wpłat klientów i ryzyko emisji się oddali — uważa Piotr Zybała, analityk DM mBanku.

Józef Wojciechowski nie spodziewa się jednak, że wysoki dług utrudni spółce rozpoczynanie kolejnych inwestycji.

— Każda firma musi opierać się na długu. U nas w stosunku do posiadanych aktywów nie jest on wysoki. Proszę pamiętać, że m.in. obligacje o wartości 120 mln zł z terminem zapadalności za dwa lata kupiłem sam. Dla spółki to bardzo komfortowa sytuacja. Nie rozważamy emisji akcji w najbliższym czasie. Mamy pieniądze i możliwości kredytowania rozpoczynanych budów — zapewnia Józef Wojciechowski.

OKIEM EKSPERTA

Rynek czeka na szerszą ofertę

ADRIAN KYRCZ, DM BZ WBK

Dwa minusy, jakie ma JW Construction w porównaniu z pozostałymi deweloperami, to wysokie zadłużenie netto wobec kapitałów własnych oraz niezbyt zdywersyfikowana oferta. Zadłużenie niesie konieczność rolowania i obsługi, choć jeśli znaczną jego część ma główny akcjonariusz, spółka może czuć się trochę bardziej komfortowo. Wyzwaniem na najbliższy czas powinno być rozszerzenie oferty, bo roczne wyniki sprzedaży plasują JW Construction wśród firm deweloperskich o najniższym wzroście rok do roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane