Kluczowe decyzje pod choinkę

Katarzyna Kapczyńska
18-12-2006, 00:00

Dziś stocznia otrzyma wiążące oferty od inwestorów, a jutro rząd przyjmie harmonogram jej prywatyzacji.

Bruksela zaakceptuje pomoc publiczną dla Stoczni Gdynia tylko pod warunkiem że firma odzyska rentowność. Tego nie da się wykonać bez oddłużenia przez skarb, co umożliwi wejście inwestora.

— Komisja Europejska może wyraziś zgodę na pomoc pod warunkiem że otrzymujący ją podmiot ma wkład własny wynoszący około 50 proc. pomocy. To de facto oznacza prywatyzację — mówi Arkadiusz Aszyk, wiceprezes Stoczni Gdynia.

Dziś spółka ma otrzymać wiążące oferty dotyczące dokapitalizowania. Propozycję złoży zapewne tylko ukraiński Donbas. Armator Ray Car Carriers należący do Ramiego Ungara informował wcześniej, że nie przedłuży oferty.

Ucieczka przed komornikiem

Walne stoczni zdecydowało, że inwestor ma ją dokapitalizować 500 mln zł. Podobną kwotę w przyszłym roku ma przekazać skarb państwa.

— Przedstawiciele Komisji Europejskiej obawiali się, że jednego dnia stocznię sprywatyzujemy, a następnego ponownie znacjonalizujemy. Takiego rozwiązania nie mogliby zaakceptować. Zapewniliśmy jednak, że mimo dokapitalizowania przez skarb państwa, strategiczny pakiet będzie należał do inwestora — mówi Arkadiusz Aszyk.

Prywatny partner ma odkupić część akcji od skarbu albo należących do niego podmiotów.

Czemu stosowana jest tak skomplikowana konstrukcja? Stocznia ma gigantyczne długi publicznoprawne, a inwestorzy obawiają się, że pieniądze z ich dokapitalizowania przejmą komornicy. Dlatego pierwszy ruch należy do skarbu.

— Inwestor może około 300-350 mln zł z dokapitalizowania przeznaczyć na nasz program inwestycyjny. Ofertę warunkuje udziałem skarbu państwa w projekcie — dodaje Arkadiusz Aszyk.

Z resortu skarbu natomiast docierają sygnały, że najlepiej byłoby, gdyby sam inwestor dał stoczni cały miliard. To raczej mało realne.

Jutro natomiast rząd ma przyjąć harmonogram prywatyzacji stoczni. Inwestor w Gdyni ma pojawić się do czerwca 2007 r.

Powrót do zysków

Pierwsze efekty restrukturyzacji mają być widoczne w 2008 r. Na koniec tego roku stocznia ma osiągnąć 60-70 mln zł zysku.

— Mamy wiele kontraktów nierentownych, podpisywanych jeszcze przy kursie dolara na poziomie 4,2 zł. Od maja udało nam się jednak renegocjować kontrakty za 187 mln zł — mówi wiceprezes.

Poręczenia Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) będą traktowane jako pomoc publiczna tylko do końca 2008 r.

— W planie mamy poręczenia KUKE przez sześć lat na około 250 mln USD rocznie. Zgodnie jednak z wytycznymi Unii, wsparcie KUKE jest traktowane jako pomoc publiczna tylko dlatego, że stocznia jest tzw. przedsiębiorstwem mającym trudności. W 2008 r. będziemy je mieć za sobą, więc także gwarancje KUKE będą traktowane komercyjnie — twierdzi Arkadiusz Aszyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kluczowe decyzje pod choinkę