Komentarz Adama Sofuła: Szkodliwe wyjątki

Adam Sofuł
05-12-2008, 07:02

Rząd zapowiadał twardo i zdecydowanie: nie będzie emerytur pomostowych dla nauczycieli. Nie ugniemy się pod presją protestów. I słowa dotrzymał. Świadczenia dla nauczycieli nie będą "pomostowe" tylko "przejściowe". I wszyscy są zadowoleni (nawet jeśli okaże się, że to  krótka radość): nauczyciele, bo mogą pracować krócej, SLD — bo spada nań zasługa wynegocjowania porozumienia, wreszcie koalicja — bo pojawiła się szansa na  uniknięcie kolejnych protestów.

Przynajmniej ich części. Niezadowolony mógłby być minister finansów, bo miedzy 2013 a 2024 rokiem, kiedy będą wynegocjowane wczoraj rozwiązania obowiązywać, będzie musiał wysupłać 4 mld zł. Ale po pierwsze, będzie to już na 99 proc. (bo na 100 proc. niczego nie można być pewnym) problem zupełnie innego ministra finansów, a po drugie, kto by się przejmował 4 mld zł, gdy kryzys huczy wkoło nas.

To prawda, że emerytury przejściowe, to niezupełnie to samo co pomostowe. Mają być niższe, korzystający z tych świadczeń mieliby zakaz dorabiania — co ma w założeniu zniechęcić nauczycieli do wcześniejszego przerywania kariery zawodowej. Nie zmienia to jednej niepokojącej konstatacji — jest to kolejny wyjątek od reguły, kolejne odstępstwo od zasad systemu emerytalnego. Im więcej takich wyjątków, tym bardziej system emerytalny staje się niewydolny.

Przed dziesięciu laty twórcy reformy emerytalnej kusili nas prostymi i jasnymi zasadami: każdy dostanie taką emeryturę, jaką wypracuje podczas kariery zawodowej. Świadczenie na starość miało zależeć od oszczędności, pracowitości i zapobiegliwości. I w większości wypadków tak zapewne będzie. Wciąż jednak dla wielu grup zawodowych świadczenie zależy od siły związków. I tu nauczyciele wygrywają. A o prostych zasadach emerytalnych zapomniano już dawno. Podobnie jak o definicji emerytury — to świadczenie dla osób, które ze względu na podeszły wiek już pracować nie mogą. Tymczasem nawet prezydencki minister Andrzej  Duda, broniąc kilka tygodni temu w Sejmie prezydenckiego projektu przedłużenia obecnych zasad emerytalnych o rok przyznawał, że wcześniejsi emeryci nie są niezdolni do pracy. "Myślę, że jeżeli nie 99 proc to znakomita większość z nich natychmiast znajduje sobie źródło dochodów. To jest dla nich nic innego, jak swoisty dodatkowy zarobek". Święta prawda, tyle że większość polityków robi wszystko, by zakonserwować ten patologiczny system.

Porozumienie PO-PSL-SLD z nauczycielskimi związkami można uznać za polityczne zwycięstwo koalicji, bo daje szanse na odrzucenie prezydenckiego weta. Ale to tylko polityczne zwycięstwo, za które w dodatku zapłacono dość wysoką cenę. Utrzymano (chociaż nieco ograniczono) emerytalne przywileje dla wybranych grup zawodowych psując w ten sposób cały system. Porozumienie może nie jest zbyt kosztowne finansowo, ale odstępstwo od zasad może kosztować wiele. Dla innych grup zawodowych, stanie się sygnałem, że nie taki rząd twardy, za jaki chciałby uchodzić. I pewnie z takiego sygnału wyciągną wnioski. A obciążony licznymi przywilejami system emerytalny będzie coraz mniej wydajny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Komentarz Adama Sofuła: Szkodliwe wyjątki