Komentarz Adama Sofułe: Zmierzch gigantów

Adam Sofuł
16-09-2008, 08:26

Bankructwo Lehman Brothers to tylko kolejna kostka domina w kryzysie finansowym wywołanym przez tzw. kredyty subprime. Rynki finansowe przez ostatni rok zaliczyły już kilka takich ciosów — były nimi kolejne informacje o stratach największych banków. W tym czasie ze światowych parkietów wyparowało kilkaset miliardów dolarów. Gorzej, że coraz wyraźniej widać, że wyparowało również zaufanie. Instytucje finansowe, które przez dziesięciolecia były uznawane za filary światowych finansów, okazują się kolosami na glinianych nogach. Ale to nie koniec świata. Po prostu — kryzys.

Z każdego kryzysu może płynąć nauka. Na przykład taka, że globalna i uznawana za stabilną marka nie musi bynajmniej gwarantować bezpieczeństwa. Warto patrzeć na bilanse, nie tylko na reklamy. Lehman Brothers to bank o ponad 150-letniej tradycji, ale nawet ta renoma i doświadczenie nie uchroniły go od konsekwencji za błędy zarządzających. Wiara, że są instytucje niepodatne na kryzys, może okazać się złudna. Skoro upadło imperium rzymskie, dlaczego inny los miałby spotkać duży skądinąd bank. Po imperium rzymskim powstały następne i nie inaczej będzie w przypadku systemu bankowego. Historia zna wiele przypadków bankructw, które wydawały się nie do pomyślenia. By nie sięgać daleko w przeszłość, wystarczy przypomnieć Enron, a wcześniej symbol amerykańskiego lotnictwa — linie Panam (trudno znaleźć amerykański film z lat 60. lub 70, gdzie nie pojawiałby się samolot z charakterystycznym granatowym globusem na ogonie). Te bankructwa wydawały się końcem świata. Ale nie były. Podobnie jak krach bańki interne- towej, która zmiotła z rynku tysiące spółek nowych technologii. Wówczas — podobnie jak dzisiaj — czytaliśmy w gazetach tytuły rodem z podrzędnych horrorów: o krwi na parkiecie, krążących widmach recesji i upiorach kryzysu. Po kilku latach spółki nowych technologii, które przetrwały, mają się znakomicie. Rynek oczyścił się ze złudzeń. Dziś jest podobnie, tyle że ze złudzeń odzierany jest sektor bankowy.

Utrata złudzeń jest zawsze bolesna, ale może okazać się zbawienna. Nauczka subprime nie pójdzie w las, tym bardziej że przykład Lehman Brothers pokazał, że nadzieje na ratunek z publicznych pieniędzy mogą okazać się płonne. Można oczekiwać, że banki (te, które przetrwają) będą uważniej udzielać kredytów, sumienniej prowadzić księgi, nie zamiatając strat pod dywan, a zarządzający wybiorą mniejsze ryzyko zamiast wysokich, acz krótkotrwałych, zysków. Krótko mówiąc, instytucje finansowe zaczną pracować na odbudowanie nadszarpniętego zaufania. I tak będzie aż do następnego kryzysu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Komentarz Adama Sofułe: Zmierzch gigantów